TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 09:22
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słowo Boże na każdy dzień (3-9 lutego)

IV Niedziela zwykła 3 lutego

Jr 1, 4-5.17-19; Ps 71; 1 Kor 13, 4-13; Łk 4, 21-30
Poniedziałek, 4 lutego
Hbr 11, 32-40; Ps 31; Mk 5, 1-20
Wtorek, 5 lutego
Hbr 12, 1-4; Ps 22; Mk 5, 21-43
Środa, 6 lutego
Hbr 12, 4-7.11-15; Ps 103; Mk 6, 1-6
Czwartek, 7 lutego
Hbr 12, 18-19.21-24; Ps 48; Mk 6, 7-13
Piątek, 8 lutego
Hbr 13, 1-8; Ps 27; Mk 6, 14-29
Sobota, 9 lutego
Hbr 13, 15-17.20-21; Ps 23; Mk 6, 30-34

Z Księgi proroka Jeremiasza

Za panowania Jozjasza Pan skierował do mnie następujące słowo: «Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. Ty zaś przepasz biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą - mówi Pan, - by cię ochraniać».

Z Księgi Psalmów

W Tobie, Panie, ucieczka moja,
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie.

Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
od łona matki moim opiekunem.

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

Z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia:
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś ujrzymy twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich jednak jest miłość.

Z Ewangelii wg św. Łukasza

Jezus odrzucony w Nazarecie

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»
Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum». I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Komentarz do Ewangelii

Poznanie Jezusa i utarte

Przed tygodniem św. Łukasz zaprosił nas, byśmy zatrzymali się z Jezusem w Jego rodzinnym mieście. Po doświadczeniu miłości Ojca podczas chrztu w Jordanie i po spotkaniu twarzą w twarz z demonami na pustyni, Chrystus wrócił do swojego domu, by podczas nabożeństwa otworzyć Słowo o sobie samym. Co ciekawe - Jezus urwał proroctwo Izajasza w pół słowa - w czytaniu tego fragmentu zabrakło zapowiedzi o nadejściu „dnia pomsty Bożej” (Iz 61, 2b) i można było odnieść wrażenie, że ten „syn cieśli” zostawił proroctwo niedopowiedziane. Dlatego wszyscy czekali na komentarz i na pewno nie spodziewali się, że ich bezradność i wewnętrzne zmieszanie wybuchnie za moment wściekłym pragnieniem śmierci… Co ich tak wzburzyło i dlaczego nie byli w stanie przyjąć słowa Chrystusa? A może warto postawić pytanie nieco inaczej - co MNIE drażni w Jezusie i dlaczego są w moim życiu momenty, że nie potrafię (a może nawet nie chcę) przyjąć tego, co mówi Bóg?
Pierwsza przeszkoda to utarta opinia i przeświadczenie o słuszności własnego zdania. Wtedy szanse na dialog i szacunek wobec drugiego radykalnie maleją - liczy się MOJE zdanie i MÓJ ogląd rzeczywistości. Nawet Słowo Boga musi się zgadzać z moim spojrzeniem na świat… Za tym idzie przekonanie o konieczności walki ze wszystkimi, którzy „nie pasują do schematu”. W Nazarecie taki punkt widzenia przesłonił wszystko, gdy okazało się, że Jezus, którego przecież wszyscy doskonale znali, po kilku tygodniach nieobecności w rodzinnym mieście nagle zaczął się wymykać temu, co do tej pory można było o Nim powiedzieć. Niby wciąż ten sam, ale jednak nie taki sam - nieuchwytna i niezrozumiała zmiana zaburzyła poczucie bezpieczeństwa. I tak jest dzisiaj - coraz głębsze poznawanie Jezusa często łamie utarte schematy i wprowadza niepewność, której się boimy. A ponieważ Bóg nie chce kompromisu ze złem, próbuje nas zawrócić z drogi prowadzącej ku śmierci - i okazuje się, że Jego pragnienie miłości nie współgra z naszym wyobrażeniem o spokojnym i bezproblemowym życiu.
Do tego, co wyżej, trzeba dołożyć jeszcze lęk przed własną słabością - bo w świecie na szacunek (i „przetrwanie”) zasługują jedynie silni. Oczywistym jest, że nikt nie lubi opowiadać o porażkach i błędach, ale próba wyparcia ich z pamięci i uporczywe zaprzeczanie naszej niechlubnej historii (przede wszystkim wobec Boga) może przynieść gorzkie owoce zakłamania i niezgody naprawdę, która przecież wyzwala (por. J 8, 32).
Zdaję sobie sprawę z trudnych słów, które zostały dziś napisane, ale myślę też o bólu Serca Jezusa, gdy widział w swoich siostrach i braciach w Nazarecie zachwyt i dobre chęci zmieszane z paraliżującym lękiem przed utratą „świętego spokoju”. Ostatecznie opór i strach tak mocno opanowały Jego rodaków, że bronili się najpierw zlekceważeniem, a później furiackim odrzuceniem Chrystusa. Oby nikt z nas nie poszedł za ich przykładem, bo PRAWDA naprawę może w nas wyzwolić ukryte pokłady egoizmu, ale również może nas pociągnąć na drogę MIŁOŚCI i ŻYCIA w Bogu - a jedynie ta DROGA daje autentyczne szczęście na wieczność…

ks. Grzegorz Mączka

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!