TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 12 Sierpnia 2020, 23:26
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słowo Boże na każdy dzień - 17 października

Słowo Boże na każdy dzień

XXIX Niedziela zwykła 18 października
Iz 53, 10-11; Ps 33; Hbr 4, 14-16; Mk 10, 35-45 lub Mk 10, 42-45;

Poniedziałek, 19 października
Rz 4, 20-25; Łk 1; Łk 12, 13-21;

Wtorek, 20 października
Rz 5, 12. 15b. 17-19. 20b-21; Ps 40; Łk 12, 35-38;

Środa, 21 października
Rz 6, 12-18; Ps 124; Łk 12, 39-48;

Czwartek, 22 października
Rz 6, 19-23; Ps 1; Łk 12, 49-53;

Piątek, 23 października
Rz 7, 18-24; Ps 119; Łk 12, 54-59;

Sobota, 24 października
Rz 8, 1-11; Ps 24; Łk 13, 1-9;

Z Księgi proroka Izajasza

Spodobało się Panu zmiażdżyć swojego Sługę cierpieniem. Jeśli wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pana spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie.

Z Listu do Hebrajczyków

Bracia: Mając arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę w stosownej chwili.

Z Ewangelii według świętego marka

Kto by chciał być pierwszy,

niech będzie niewolnikiem wszystkich

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, zbliżyli się do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?». Rzekli Mu: «Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie». Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?». Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: „Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy dziesięciu to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».

Komentarz do Ewangelii

Pragnienie Najwyższego

strząsająco brzmi początek pierwszego czytania w przekładzie dokonanym z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła: „Lecz PAN pragnął zmiażdżyć go cierpieniem. Jeśli wyda swoje życie jako ofiarę wynagradzającą, ujrzy potomstwo i cieszyć się będzie długim życiem, a pragnienie PANA spełni się przez niego” (Iz 53, 10). Jak to możliwe, że Bóg chce czyjegoś cierpienia i co to za „pragnienie”, które ma spełnić ebed IHWH (sługa Pana)?

Zanim spróbujemy sobie odpowiedzieć na to pytanie, spójrzmy na tekst zredagowany przez ewangelistę Marka. Jezus konsekwentnie idzie w kierunku Jerozolimy (Mk 10, 32) wyprzedzając uczniów, którzy dziwią się, a z czasem nawet są przestraszeni determinacją Chrystusa (Ewangelista opisując decyzję Pana używa stwierdzenia „zatwardził oblicze”). Na domiar wszystkiego ów lęk jest podsycany trzecią już zapowiedzią wyroku skazującego, męki, wyszydzenia, śmierci i zmartwychwstania (co w ogóle nie dociera do ich świadomości). W tym momencie podchodzą do Jezusa Jakub i Jan z prośbą o najwyższe stanowiska w królestwie Bożym. Skąd u nich taka pazerność na władzę i sukces? Dlaczego słuchając zapowiedzi śmierci i obserwując prawdopodobnie zmianę w zachowaniu Jezusa męczą Pana zachciankami, które nijak nie przystają do tego, co przed chwilą usłyszeli?

Podpowiedzią w szukaniu odpowiedzi jest reakcja Chrystusa. On przede wszystkim cieszy się z tego, że uczniowie do Niego PODESZLI (Biblia Tysiąclecia napisze: „zbliżyli się”) - przecież Jego największym pragnieniem i celem głoszenia jest objawienie Ojca jako Boga BLISKEGO, który sam z różnych stron i w rozmaity sposób podchodzi do człowieka. Nawet jeśli nie rozumiemy Bożych słów i planów, to krok uczyniony w nieznane jest uPRAGNIONY przez Boga. Idąc dalej - sama prośba synów Zebedeusza nie spotyka się z odrzuceniem, ale pytaniem o zrozumienie pragnień swojego serca. I to jest sens relacji z Jezusem (= bycia chrześcijaninem)! Zrozumienie, osobista zgoda i wolny wybór jest skarbem i istotą chrześcijaństwa. Wiara i miłość (a nie religijność) domagają się myślenia, prowokują zatrzymanie się, pobudzają do refleksji. Tajemnice objawione przez Jezusa wywołały w uczniach nie tylko jakieś pragnienie władzy, ale raczej chęć trwania w bliskości z Nim. Zasiadać przy królu i pić z jego kielicha mogli jedynie najbardziej zaufani, najwyżej postawieni lub NAJBLIŻSI z rodziny. Nawet jeśli w myśleniu Apostołów pojawiła się wizja zaszczytów i przywilejów, Chrystus momentalnie wszystko wyjaśnił zaproszeniem do służby i odwagi bycia najmniejszym (jak niewolnik) - a w ten sposób także NAJBLIŻSZYM Jezusowi, który przyszedł, „aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”.

W ten sposób dotarliśmy do sedna relacji Boga ze sługą Pańskim w wizji Izajasza. Pragnieniem Najwyższego wobec ebed IHWH nie jest cierpienie samo w sobie, ale wynagrodzenie za odrzucenie Boga. I to nie w jakiejś nieokreślonej historii ludzkości, ale w naszych codziennych wyborach. To Chrystus jako doskonały Sługa daje swoje życie jako okup, wynagrodzenie (hebr. aszszam), by pokazać ludziom, że w każdej chwili można być BLISKIM Bogu… tak jak On chce być NAJBLIŻSZY każdemu z nas.

ks. Grzegorz Mączka

Słowo, które ożywia

Ta, która marnowała wonności

Na początku relacji o męce i śmierci Jezusa ewangelista Marek umieszcza wydarzenie namaszczenia w Betanii (Mk 14, 3-9). Tłem dla opowiedzenia tego niesamowitego spotkania są dwie decyzje podjęte przeciw Jezusowi - przywódcy ludu decydują, że trzeba Go podstępnie ująć i zabić, a Judasz postanawia Go wydać. 

Gęstniejące wokół Jezusa ciemności nienawiści i zdrady zostają na moment rozproszone przez jasny promień światła bijący z gestu bezinteresownej miłości.

Scena rozgrywa się w Betanii, osadzie położonej ok. 3 km od Jerozolimy, w domu niejakiego Szymona Trędowatego. Główną bohaterką wydarzenia jest bezimienna kobieta przychodząca z naczyniem olejku nardowego i namaszczająca nim głowę Jezusa. Ewangelista precyzuje, że chodzi o prawdziwy olejek nardowy o wartości 300 denarów, czyli mniej więcej rocznej wypłaty najemnika. Olejek ten wytwarzany był z korzenia rośliny występującej w Himalajach i ze względu na swą olbrzymią cenę używany jedynie przy wyjątkowych okazjach. Niecodzienny, wykonany bez żadnych słownych deklaracji gest kobiety zostaje oceniony jako marnotrawstwo. Jej hojność gorszy współbiesiadników, którzy precyzyjnie przeliczając wartość wylanego olejku widzą dla niego inne przeznaczenie niż głowa Jezusa. Negując gest kobiety pokazują, że nie rozumieją ani Jezusa, ani logiki Jego życia, ani też nie zrozumieją sensu Jego śmierci. Są zakładnikami wyrachowania, chłodnych kalkulacji oraz logiki zysku i straty. Jezus przeciwstawia się ich myśleniu i broni kobiety, nazywając jej czyn dobrym i pięknym. Docenia jej niesamowity dar wynikający nie tyle z wartości materialnej, ile z faktu, iż „uczyniła wszystko, co mogła” - rozbiła swój flakon i całą jego zawartość oddała Jezusowi. 

Namaszczając głowę Jezusa kobieta staje się prorokinią wykonującą symboliczny znak - rozpoznaje w Jezusie Mesjasza. Czyni to w bardzo specyficznym momencie, gdy Jezus - odrzucony przez przywódców i lud, zdradzony przez przyjaciela i niezrozumiany przez uczniów - idzie na śmierć. Swoim proroczym gestem wyznaje wiarę w cierpiącego i ukrzyżowanego Mesjasza. Bez słów czyni to, przed czym wzbraniał się Piotr, gdy po zapowiedzi męki protestował przeciwko Jezusowej drodze krzyża (Mk 8, 32). W ten sposób bezimienna kobieta z Betanii staje w jednym szeregu z Syrofenicjanką (Mk 7, 24-30), Bartymeuszem (Mk 10, 46-52), ubogą wdową (Mk 12, 41-44) i setnikiem (Mk 15, 39), którzy w Markowej Ewangelii są wzorem uczniów podążających za Panem wbrew powszechnemu niezrozumieniu wobec Jego osoby. 

Patrząc na Jezusa idącego na śmierć, kobieta  z Betanii zrozumiała Bożą ekonomię - ekonomię miłości, która jest rozrzutna i marnuje się w szalony sposób i dlatego nie żal jej było zmarnować trochę drogocennych wonności.

ks. Piotr Bałoniak


Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!