TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Października 2020, 18:06
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słowo Boże na każdy dzień - 13 listopada

Słowo Boże na każdy dzień

XXXIII Niedziela zwykła 13 listopada
Ml 3, 19-20a; Ps 98; 2 Tes 3, 7-12; Łk 21, 5-19;

Poniedziałek, 14 listopada
Ap 1, 1-4; 2, 1-5a; Ps 1; Łk 18, 35-43;

Wtorek, 15 listopada
Ap 3, 1-6. 14-22; Ps 15 (14); Łk 19, 1-10;

Środa, 16 listopada
Ap 4, 1-11; Ps 150; Łk 19, 11-28;

Czwartek, 17 listopada
Ap 5, 1-10; Ps 149; Łk 19, 41-44

Piątek, 18 listopada
Ap 10, 8-11; Ps 119 (118); Łk 19, 45-48

Sobota, 19 listopada
Ap 11, 4-12; Ps 144 (143); Łk 20, 27-40

Z Księgi proroka Malachiasza
Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego promieniach.

Z Drugiego Listu świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Bracia: Sami wiecie, jak należy nas naśladować, bo nie wzbudzaliśmy wśród was niepokoju ani u nikogo nie jedliśmy za darmo chleba, ale pracowaliśmy w trudzie i zmęczeniu, we dnie i w nocy, aby dla nikogo z was nie być ciężarem. Nie jakobyśmy nie mieli do tego prawa, lecz po to, aby dać wam samych siebie za przykład do naśladowania. Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: kto nie chce pracować, niech też nie je. Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi.
Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.

Z Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus zapowiada prześladowania swoich wyznawców

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?» Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz „nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec». Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

Komentarz do Ewangelii
Fundamenty

Wizje apokalipsy pod koniec roku liturgicznego nie robią już większego wrażenia - tak wiele mówiło się o kolejnych końcach świata i tyleż samo razy przepowiednie się nie sprawdzały, że takie treści przechodzą bez echa. Jednak dziś warto znaleźć się blisko Jezusa, który najpierw zauważa wdowę, która do skarbony świątynnej wrzuciła dwie drobne monety, czyli „wszystko, co miała na utrzymanie” (Łk 21, 4), a później spokojnie przygląda się odnowionej świątyni - chlubie całego Izraela - i burzy atmosferę zachwytu wśród stojących wokoło kwitując ich opinie prawie obrazoburczym: „Nie pozostanie kamień na kamieniu. Wszystko legnie w gruzach” (w. 6).
Kontekst katastroficznego obrazu nie pozostawia wątpliwości - żaden świątynny gmach, nawet pieczołowicie przyozdobiony, nie jest bezpieczny, gdy przyjdą wojny i przewroty. I wcale nie chodzi o jakieś tektoniczne wstrząsy ruszające z posad kontynenty… O wiele poważniejsze w skutkach są tąpnięcia w wierze i zawalenie się gmachu religijnego zaufania, bo oglądanie ruin budowanych przez siebie świątyń dobrego samopoczucia może być dla wielu bardzo trudnym doświadczeniem. Tymczasem Jezus nie dawał złudnych nadziei, że zawsze wszystko będzie „w porządku” i że nic się w naszym życiu nie zachwieje. Przeciwnie -s na zakończenie pierwszego „kazania na górze” wyraźnie zaznaczył, że spadną ulewne deszcze, wzbiorą rzeki, zerwą się silne wiatry i uderzą w każdy dom - zarówno zbudowany na skale Jego Słowa, jak i na piasku czysto ludzkiego myślenia o Bogu (por. Mt 7, 25.27). Wtedy wszystko będzie zależało od fundamentu - albo uparcie będziemy opierać wszystko na Chrystusie, albo opieranie się łasce doprowadzi nas do ruiny. Zestawienie tych słów z osobą ubogiej wdowy, która na dno skarbca wrzuciła całą troskę o przyszłość wiedząc, że najlepsza przyszłość jest ukryta w szczodrej dłoni Najwyższego, poraża jak błyskawica błogosławieństwa na ciemnym niebie ludzkiego niedowierzania wobec dobroci i opatrzności Ojca.
Choć i tutaj pojawiają się wątpliwości, czy na pewno trzeba aż tak radykalnie? Czy nie dałoby się znaleźć sensownego kompromisu i spokojnie przeczekać chaos i straszne znaki na niebie i ziemi?
Chrystus zaznaczył, że zanim wszystko runie, będziemy mieć „okazję do dawania świadectwa” (w. 13). Ponieważ świadectwo (gr. martyrion) pochodzi od słowa „świadek, męczennik” (gr. martys), można - mając w pamięci wcześniejsze wersety - mówić o „okazji do męczeństwa”. A tej w dzisiejszym świecie pojawia się coraz więcej - wystarczy spojrzeć na Afrykę, Azję czy Amerykę, gdzie co kilka minut ktoś oddaje życie za Chrystusa.
I na pewno to nie przypadek, że tematem kolejnego roku duszpasterskiego w Polsce będzie świadectwo i misja pod hasłem „Idźcie i głoście”. Jezus doskonale wie, że tylko „głupstwo głoszenia Słowa” (1 Kor 1, 21) jest drogą do zbawienia świata i szansą zyskania wieczności przez wytrwałych. Dlatego nieustannie będzie wołał, by nie dać się usidlić pokusie zabezpieczenia sobie po ludzku miejsca na wygodnej kanapie, ale na peryferiach braku zaufania Bogu stawiać krzyż Chrystusa jako znak absolutnej miłości Boga do KAŻDEGO człowieka.

ks. Grzegorz Łączka

Słowo, które ożywia
Chłopiec z pięcioma chlebami

Wydarzenie cudownego nakarmienia pięciotysięcznej rzeszy ludzi (J 6, 1-15) przywykliśmy nazywać „cudem rozmnożenia chleba”, choć zdecydowanie trafniej byłoby mówić o „cudzie dzielenia się”.

W ewangelicznym opisie tego niezwykłego zdarzenia uderza niesamowita zwyczajność zachowań i gestów Jezusa. On nie wykonuje żadnych magicznych i spektakularnych sztuczek, nie stwarza chleba z niczego, nie przemienia kamieni w chleb (jak podpowiadał Mu szatan na pustyni, por. Mt 4, 3). Posługuje się natomiast zwyczajnym i niepozornym darem pięciu chlebów jęczmiennych i dwóch ryb, ofiarowanych wspaniałomyślnie przez bezimiennego chłopca. Na początku Jezusowego cudu mamy więc gest dzielenia się, bezinteresowny dar oraz bezgraniczną ufność dziecka, które oddaje do dyspozycji Jezusa wszystko, co posiada – ubogi prowiant na cały dzień, i nie boi się, że zostanie głodne. To, co wydawało się niemożliwe – nasycić pięć tysięcy ludzi pięcioma chlebami – staje się możliwe dzięki gestowi dzielenia się i solidarności. Ten prosty gest ma w sobie cudowną skuteczność!
 Postawa ewangelicznego chłopca z pięcioma bochenkami chleba zachęca nas do dzielenia się z innymi tym, co posiadamy. Nie martwmy się, że jest to tak niewiele, prawie nic, wobec otaczających nas potrzeb. Jezus nie pytał apostołów o to, czy pięć chlebów wystarczy dla tak wielu, lecz o to czy potrafią się podzielić tym, co mają. Zamiast kalkulować nasze braki i niedostatki odważnie i ufnie oddajmy do dyspozycji Jezusa i bliźnich to, co mamy - nasz czas, nasze zdolności i umiejętności, to, co posiadamy i kim jesteśmy. Nie trzymajmy wszystkiego tylko dla siebie! Nie szukajmy „świętego spokoju” z daleka od problemów i potrzeb innych, nie mówmy jak apostołowie – „odpraw ich, niech idą sobie kupić chleb, niech każdy zadba o siebie, niech się zorganizuje, to nie nasz problem” (por. Mt 14, 15). Niech zamiast egoizmu zapanuje hojność dawania, zamiast obojętności pojawią się zaangażowanie i solidarność, a wyrachowanie niech ustąpi bezinteresowności. Dzielmy się sobą z innymi, a wtedy także wokół nas i dzięki nam zaczną dziać się cuda – mniej będzie ludzi głodnych, głodnych chleba powszedniego oraz głodnych miłości i zrozumienia.
Boża logika daru i dzielenia się widoczna jest w pełni w Eucharystii. Ofiarujemy na ołtarzu tak niewiele, kawałek chleba i odrobinę wina, jako znak całego naszego życia, naszej pracy i codziennego trudu, otrzymujemy tak dużo
– Ciało i Krew Jezusa, czyli Jego życie, całkowicie ofiarowane, aż do końca „rozdane”. Niech Jezus, który w Eucharystii dzieli się z nami samym sobą, nauczy nas logiki dzielenia się z bliźnimi.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!