Poniedziałek, 13 kwietnia
Dz 4, 23-31 | Ps 2 | J 3, 1-8
Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża.
Nikodem przyszedł nocą. Być może ze wstydu, być może z lęku, a być może dlatego, że noc sprzyja pytaniom, których za dnia nie odważamy się zadać. Jest w tym coś ludzkiego: szukamy Boga po cichu, jakbyśmy się bali, że ktoś zobaczy. Jezus nie wyśmiewa tej ostrożności. Odpowiada obrazem wiatru - czymś, co jest jak najbardziej realne, a wymyka się kontroli. Narodzenie z Ducha jest właśnie takie: prawdziwe, głębsze niż cokolwiek, co znamy - a nieuchwytne, nieprzewidywalne. Duch działa tam, gdzie chce, i kiedy chce. Naszym zadaniem nie jest Go wyprzedzać ani zatrzymywać - lecz być na Niego otwartym.
Wtorek, 14 kwietnia
Dz 4, 32-37 | Ps 93 | J 3, 7b-15
Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się narodzić na nowo.
Jezus mówi to bez zniecierpliwienia, bez ironii. Nikodem nie rozumie i Jezus powtarza, cierpliwie, innymi słowami. Jest w tym niezwykła łagodność Boga wobec naszej powolności. Także my często nie od razu rozumiemy. Wracamy do tych samych pytań, tych samych wątpliwości - i Bóg za każdym razem odpowiada od nowa. Narodzenie na nowo nie jest jednorazowym wydarzeniem - to droga, którą człowiek przemierza całe życie. Każdy dzień może być krokiem w tym rodzeniu się: gdy wybieramy miłość zamiast lęku, gdy pozwalamy, żeby coś w nas umarło po to, żeby mogło zmartwychwstać. Wielkanoc nie jest wspomnieniem. Jest zaproszeniem do ciągłego stawania się nowym człowiekiem — powoli, z cierpliwością, tak jak rośnie dziecko.
Środa, 15 kwietnia
Dz 5, 17-26 | Ps 34 | J 3, 16-21
Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał.
To zdanie jest tak znane, że łatwo je przeczytać bez zatrzymania. A warto zatrzymać się przy słowie „tak” - w tym jednym słowie mieści się cała miara miłości, której nie sposób ogarnąć rozumem. Nowe narodzenie zaczyna się właśnie od przyjęcia tej prawdy. Że jestem kochany nie dlatego, kim się stałem, ani co osiągnąłem, lecz dlatego, że jestem. Że Bóg nie czekał, aż będę lepszy. Dał wszystko już teraz. W tym jest fundament wielkanocnego życia - nie lęk przed sądem, lecz ciche, rosnące zdumienie miłością, która nie cofa się przed niczym.
Czwartek, 16 kwietnia
Dz 5, 27-33 | Ps 34 | J 3, 31-36
Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne.
Ma, a nie będzie miał kiedyś, nie dostanie po śmierci jako nagrodę za dobre życie. Życie wieczne nie jest czymś odłożonym na później. Jest jakością obecnego życia: głębią, z której człowiek czerpie nawet wtedy, gdy wszystko wokół się wali, gdy przychodzi choroba, strata, ciemność. Jan mówi o wierze jako o relacji, o trwaniu przy Tym, który jest źródłem. Wielkanoc uczy wracać do tego źródła każdego dnia. Nie od święta, nie tylko w chwilach kryzysu, lecz zwyczajnie, codziennie - jak się wraca do studni, bo pragnienie powraca.
Piątek, 17 kwietnia
Dz 5, 34-42 | Ps 27 | J 6, 1-15
Jest tu chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby.
Andrzej przynosi Jezusowi to, co znalazł - coś zupełnie niewystarczającego wobec ogromu potrzeb. I dorzuca natychmiast: „Ale cóż to jest dla tak wielu?" Jakby z góry przepraszał za małość daru, jakby się wstydził, że nie ma nic lepszego. A Jezus bierze właśnie to, co jest - i dziękuje. Nasze narodzenie na nowo nie wymaga, żebyśmy najpierw stali się kimś wielkim, kimś gotowym. Wymaga tylko, żebyśmy przynieśli to, co mamy, choćby zmęczenie i połowę wiary. W rękach Zmartwychwstałego nawet małość staje się obfitością, która karmi innych.
Nikodem przyszedł nocą. Być może ze wstydu, być może z lęku, a być może dlatego, że noc sprzyja pytaniom, których za dnia nie odważamy się zadać.
Sobota, 18 kwietnia
Dz 6, 1-7 | Ps 33 | J 6, 16-21
Ja jestem, nie bójcie się.
Ciemność, silny wiatr, wzburzone morze - uczniowie wiosłują sami i zaczyna ich ogarniać strach. A potem na wodzie pojawia się Jezus i wypowiada najprostsze zdanie ze wszystkich: Ja jestem, nie bójcie się. I to wystarcza. Nowe życie nie jest życiem bez burz, ciemności, chwil gdy wiosłujemy i nie wiemy dokąd. Jest życiem, w którym pośrodku burzy można usłyszeć głos: Ja jestem. Wielkanoc nie obiecuje spokojnego morza. Obiecuje obecność Tego, który przychodzi po wodzie nawet wtedy, a może właśnie wtedy, gdy już nie mamy siły wiosłować.
Ks. Jarosław Powąska
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!