TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Lipca 2020, 00:03
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słowo Boże 25 grudnia - 31 grudnia

Słowo Boże na każdy dzień

Uroczystość Narodzenia Pańskiego 25 grudnia
Iz 52, 7-10; Ps 98 (97); Hbr 1, 1-6; J 1, 1-18 lub J 1, 1-5. 9-14;
Poniedziałek, 26 grudnia
Dz 6, 8-10; 7, 54-60; Ps 31; Mt 10, 17-22;
Wtorek, 27 grudnia
1 J 1, 1-4; Ps 97; J 20, 2-8;
Środa, 28 grudnia
1 J 1, 5 – 2, 2; Ps 124; Mt 2, 13-18;
Czwartek, 29 grudnia
1 J 2, 3-11; Ps 96; Łk 2, 22-35;
Piątek, 30 grudnia
Syr 3, 2-6. 12-14; Ps 128; Kol 3, 12-21; Mt 2, 13-15. 19-23;
Sobota, 31 grudnia
1 J 2, 18-21; Ps 96; J 1, 1-18;

 

Z Księgi proroka Izajasza

O jak są pełne wdzięku na górach
nogi zwiastuna radosnej nowiny,
który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście,
który obwieszcza zbawienie,
który mówi do Syjonu:
«Twój Bóg zaczął królować».
Głos! Twoi strażnicy podnoszą głos,
razem wznoszą okrzyki radosne,
bo oglądają na własne oczy
powrót Pana na Syjon.
Zabrzmijcie radosnym śpiewaniem,
wszystkie ruiny Jeruzalem!
Bo Pan pocieszył swój lud,
odkupił Jeruzalem.
Pan obnażył już swe ramię święte
na oczach wszystkich narodów;
i wszystkie krańce ziemi zobaczą
zbawienie naszego Boga.

 

Z Listu do Hebrajczyków

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. Ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. On o tyle stał się wyższym od aniołów, o ile odziedziczył wyższe od nich imię. Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: «Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził?» I znowu: «Ja będę Mu Ojcem, a On będzie mi synem». Skoro zaś znowu wprowadzi Pierworodnego na świat, powie: «Niech Mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży».

 

Z Ewangelii według świętego Jana

Słowo stało się ciałem

Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga,
Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o Światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością,
lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości.
Była Światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo,
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego,
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
Słowo stało się ciałem
i zamieszkało między nami.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

 

Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1, 14)

Wigilijny wieczór i dzień Narodzenia Pańskiego są zawsze okazją do wypowiedzenia wielu różnych słów - na ogół pełnych wzruszeń, miłości i zwrócenia uwagi na drugiego człowieka. I bardzo dobrze - ten czas ma być właśnie taki. Warto jednak pamiętać, by w powodzi życzeń nie przeoczyć, a raczej nie zagłuszyć najważniejszego i najpotrzebniejszego Słowa, które przyjęło ludzkie ciało. Właśnie dla tej „najlepszej wiadomości” przeżywaliśmy Adwent. To dla niej odbywało się nasze czuwanie, trwanie (a często WYTRWANIE) w ciemności roratniego oczekiwania, mozolne rekolekcyjne badanie wewnętrznych pustyń, pagórków, rozpadlin - jednym słowem - poszukiwanie głosu Boga na naszym osobistym Horebie (por. Wj 2). I wreszcie po czterech pełnych tygodniach intensywnego zasłuchania i „dojrzewania” słowa Bożego w nas (myślę, że porównanie do przyspieszonej ciąży nie jest tu nadużyciem), nastała NOC ROZWIĄZANIA - nie tylko rozumiana jako czas jedynych w historii ludzkości narodzin Świętego, ale także noc rozwiązania ludzkich języków według słowa Izajasza: „Twoi strażnicy podnoszą głos, razem radośnie wykrzykują, bo na własne oczy widzieli powrót PANA na Syjon. Zabrzmijcie wspólnie radością, ruiny Jeruzalem!” (Iz 52, 8n). Prorok dosłownie wzywa do pokruszenia, przebicia się przez ruiny - stąd nawiązanie do góry Horeb (z hebr. zgliszcza, pustka). Właśnie tutaj objawia się potęga miłości Najwyższego - rodzi się wśród życiowych ruin, daje autentyczne pocieszenie, jest odkupieniem i wybawieniem dla najuboższych, dla tych wszystkich, którzy nie mają nic - oprócz NIEGO! Stąd treść dzisiejszych czytań nie ma nic wspólnego z „magią świąt” - Bóg zepchnięty na margines stajni przyszedł w kompletnym ogołoceniu i niezrozumiałej bezbronności (por. Flp 2, 6n). Przyszedł jako DZIECKO do każdego człowieka, bo chciał objawić pełnię zachwytu nad każdym z nas i dzięki temu uczynić nas DZIEĆMI BOGA (por. J 1, 12). Rozmyślnie stanął wśród ludzi jako ostatni, by nikt nie poczuł się pominięty w wezwaniu do przyjęcia zbawienia. Ewangelista Jan z pewnym zaskoczeniem napisze, że „na świecie było Słowo, świat dzięki Niemu zaistniał, lecz świat Go nie rozpoznał. Przyszło do swojej własności, lecz swoi Go nie przyjęli” (J 1, 10n). Ten brak wiary nie zniechęcił Boga - przeciwnie - z zaskoczeniem mogliśmy patrzeć na nieustępliwość ofiarowania ludziom prawdy o darmowości łaski i życiu wiecznym, które dla nas przeznaczył (1 Tes 5, 9n).
Stąd coroczne świętowanie Bożego Narodzenia jest niczym innym, jak doświadczeniem, że Bóg ciągle do nas mówi i robi wszystko, by dotrzeć z ewangelią życia i miłości do każdego… Autor Listu do Hebrajczyków dopowie, że Wszechmogący znalazł najlepszy z możliwych sposobów - po prostu stanął między nami (Hbr 1, 2). Nie wystarczyło Mu mówić o sobie - zdecydował się wypełnić wszystkie obietnice zapowiadające EMMANUELA. A rezygnacja z posługiwania się głosami proroków i posłanie na świat w zamian umiłowanego SYNA jest w tych dniach najlepszym dowodem na to, że Bogu naprawdę zależy na każdym z nas… bez wyjątku!

ks. Grzegorz Mączka

Słowo, które ożywia
Rodzina Jezusa

Ewangeliczne opisy początków życia Jezusa koncentrują się na bardzo realistycznym ukazaniu trudności i niebezpieczeństw, którym musi stawić czoło Jego Rodzina. We wszystkich, nawet najbardziej nieprzewidywalnych sytuacjach, Maryja i Józef ufają Bogu i słuchają Jego głosu. Przyjrzyjmy się kilku scenom z życia Rodziny Jezusa, aby zrozumieć, na czy polega jej tajemnica.

Miłość zaręczonych przechodzi próbę, gdy okazuje się, że Maryja oczekuje dziecka, które nie jest owocem ich pożycia, ale które poczęło się z Ducha Świętego (Mt 1, 18-25). Józef staje wobec poważnego dylematu - pozostać wiernym czy, zgodnie z ówczesnym prawem i ludzką opinią, oddalić Maryję. Kryzys niepewności i wątpliwości zostaje przezwyciężony dzięki zaufaniu do słowa Bożego - „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański i przyjął swoją żonę” (Mt 1, 24). Kolejna scena z życia Świętej Rodziny rozgrywa się w Betlejem (Łk 2, 1-21). Józef wraz z brzemienną Maryją od kilku dni są w drodze na spis ludności. Właśnie wtedy, gdy są daleko od domu, przychodzi moment rozwiązania. Jezus rodzi się w skrajnym ubóstwie, bez dachu nad głową, bo zabrakło nawet miejsca w gospodzie. I choć pewnie nie wiedzieli, co będzie dalej i dziwili się temu, co opowiadali pasterze i mędrcy, to przeogromna ufność wypełniała ich serca.
Po krótkim czasie radość zostaje zmącona - Nowonarodzonemu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo (Mt 2, 13-23). Herod, obsesyjnie bojący się o swoją władzę, chce zabić Dziecko. Zatroskani o życie Jezusa, Józef i Maryja emigrują do Egiptu. Zdani są na tułaczkę i życie pośród obcych ludzi. Po raz kolejny zdają się na Boga i Jego słowo, pokazując, że miłość wszystko zniesie i przetrzyma. Historia poszukiwania dwunastoletniego Jezusa, który pozostał w świątyni (Łk 2, 41-52), uświadamia nam bardzo istotny problem w życiu Rodziny z Nazaretu, a mianowicie dorastanie do zrozumienia tożsamości i misji Jezusa. W tym sensie można powiedzieć, że Jezus na pewno nie był „łatwym dzieckiem”. Święty Łukasz kilka razy podkreśla, iż Maryja zachowywała wszystkie niezrozumiałe słowa i wspomnienia w swoim sercu i rozważała je, szukając zrozumienia i wyjaśnienia (Łk 1, 19; 2, 51).
Ewangelista Mateusz zamyka opowieść o narodzeniu i dzieciństwie Jezusa stwierdzeniem, iż Józef i jego rodzina osiedlili się w Nazarecie (Mt 2, 23). Skromna osada w Galilei, całkowicie nieznana w Starym Testamencie, staje się ważnym punktem drogi Jezusa, miejscem Jego trzydziestoletniego codziennego życia. Bóg zamieszkał w Nazarecie, z którego według ludzkiej opinii, „nie może być nic dobrego” (por. J 1, 46), ani godnego odnotowania w historycznych annałach. Nazaret jest więc znakiem objawienia Boga w rzeczach małych, jest znakiem słowa Bożego w skromnym odzieniu prostego życia, jest znakiem uśmiechu Boga nad naszymi domowymi sprawami. Nazaretańskie życie Świętej Rodziny, nieopowiedziane przez Ewangelistów, jest pochwałą codzienności - godzin, dni, tygodni, miesięcy i lat spędzonych na wykonywaniu zwyczajnych rzeczy, ale w niezwyczajny sposób.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!