TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Sierpnia 2020, 03:19
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Skutki niewierności

Skutki niewierności

Zdrada Boga przez Salomona gorzko zaowocowała w dniu, w którym syn zmarłego króla miał wstąpić na tron. Decyzje Roboama stały się zarzewiem buntu.

Salomon chciał zabić zbuntowanego księcia. Nie udało się mu tego dokonać, gdyż znalazł schronienie w cieniu potęgi faraona. Natomiast śmierć, którą planował zadać swemu przeciwnikowi, znalazła drogę do jego domu. Przyszła nieproszona. Nie zrodziła się z czyjegokolwiek buntu przeciw królowi. Pojawiła się wraz z sędziwym wiekiem władcy. Wobec niej stanął na równi z każdym poddanym. Musiał uznać jej władzę i prawo do przecięcia nici ludzkiego życia. Opuszczając ten świat niósł w sercu radość z dokonanego dzieła. Wzniósł w Jerozolimie świątynię poświeconą Bogu. Dokonał tego, czego pragnął dokonać jego ojciec Dawid. Złożył na ołtarzu pierwsze ofiary. Umocnił potęgę swego kraju. Zasłynął z wielkiej mądrości. Umiał służyć radą i sprawiedliwie rozstrzygać spory. Nie mniej w jego serce wkradło się bałwochwalstwo. Nie umiał zapanować nad pożądaniem. Uległ namiętności. Ta zaś poprowadziła go ku sprzeniewierzeniu się Jednemu Bogu. Dlatego odchodził z tego świata z podzielonym sercem. Ten podział wkrótce przeniósł się na dziedzictwo, które pozostawił swemu synowi i następcy tronu Roboamowi. Na skutki niewierności Salomona nie trzeba było długo czekać. Jednak tych Salomon nie zobaczył za swego życia. Umarł jako władca nad 12 pokoleniami Izraela i został pochowany na królewskim cmentarzu pośród swych przodków.


Prośba o ulgi
Zdrada Boga gorzko zaowocowała w dniu, w którym syn zmarłego Salomona miał wstąpić na tron. Udał się wtedy do Sychem, by tam całe zgromadzenie Izraela uznało go za swego władcę. Pośród zgromadzonych Izraelitów pojawił się również Jeroboam, który na wieść o śmierci Salomona powrócił z Egiptu. Uznał bowiem, iż minęło zagrożenie jakie niósł wyrok wydany na niego przez Salomona. Miał też nadzieję, że znajdzie przychylność w oczach nowego władcy. A może liczył na coś znacznie więcej. Dalszy bieg wydarzeń potwierdził te ostatnie nadzieje.
Wszystko zaczęło się od prośby skierowanej do Roboama przez przedstawicieli pokoleń zamieszkujących północny rejon kraju. Uskarżali się na znaczne obciążenia finansowe, jakie na nich nałożono. Wszystkie były związane z rozbudową Jerozolimy i dworu królewskiego. Rozmieli ich konieczność. Dzięki temu zrealizowano najważniejsze prace. Ale teraz prosili, by nowy król zmniejszył ciężar nałożony na ich barki. Przecież miasta, w których mieszkali i ziemie, na których żyli też wymagały pewnych nakładów dla ich rozwoju. Czy nie nastał czas, by im zadośćuczynić? Nie byli jednak w stanie tego dokonać dźwigając dotychczasowe ciężary związane z podatkami nałożonymi przez Salomona. Dlatego prosili o ich zmniejszenie. Roboam słysząc tę prośbę nie potrafił dać natychmiastowej odpowiedzi. Brakowało mu doświadczenia. Nie wiedział, czy słowa te stanową zalążek buntu, czy też są szczerą prośbą nadmiernie utrudzonych ludzi. Postanowił zasięgnąć rady. Powiedział, by przedstawiciele wszystkich pokoleń przyszli przed jego oblicze po upływie trzech dni. Wtedy oznajmi im swoją decyzję.


Sprzeczne rady
Wobec wątpliwości przedstawił najpierw sprawę starszym. Byli to ludzie, którzy doradzali jego ojcu. Ci proponowali, by przystał na propozycję. Wprawdzie zmniejszy ona dochód skarbca króla, ale zjedna mu sympatię proszących a co za tym idzie dziesięciu pokoleń, które ci ludzie reprezentowali. Nie umniejszy to potęgi królestwa, a przeciwnie przyczyni się do rozwoju tych terenów, które do tej pory nie miały szansy na rozbudowę. W Judzie wykonano dość prac. Teraz nadszedł czas, by podjąć je w innych miejscach. Tym samym mieszkańcy owych regionów zobaczą, że ich los jest równie ważny dla Roboama, jak los mieszkańców Judy. To umocni jego władze w całym kraju.
Niestety nie był to jedyny głos jaki młody władca usłyszał. To samo pytanie postawił swym rówieśnikom, pośród których wzrastał. Ci pokierowali się emocjami. Zachęcali Roboama nie tylko do tego, by sprzeciwił się prośbie, lecz by jeszcze zwiększył obciążenia i zapowiedział surowe kary wobec buntu. Uważali bowiem, iż jedynie okazanie siły zmusi wszystkie pokolenia do okazania posłuszeństwa królowi. Chcieli budować potęgę władzy na strachu i przemocy. W dobroci widzieli tylko słabość. Myśleli, że jej okazanie podporządkuje króla kolejnym roszczeniom, jakie będą wysuwać mieszkańcy północnej części kraju, aż król stanie się zakładnikiem ich woli.


Błędna decyzja
Te słowa wydały się Roboamowi zasadne, dlatego po trzech dniach przemówił do całego zgromadzenia w sposób twardy i bezwzględny. Zapowiedział podniesienie obciążeń nałożonych przez Salomona i ich surową egzekucję. Dał jasno do zrozumienia, że w przypadku jakiegokolwiek sprzeciwu nie okaże najmniejszego przejawu litości. Efekt słów okazał się jednak odwrotny do zamierzonego. Zgromadzeni nie okazali mu uległości, ale opuścili go. Każdy zawrócił do ziemi swego pokolenia. Odrzucili tym samym potomka Dawida jako swego władcę.
Przy Roboamie pozostało jedynie pokolenia Judy. O tym, że nie była to chwilowa decyzja król przekonał się w chwili, gdy wysłał do pokoleń północnych nadzorcę przymusowych robotników Adonirama. Gdy ten pojawił się pośród Izraelitów, porwali kamienie i odebrali mu życie. Tym samym podnieśli bunt. Widząc co się dzieje, Roboam wsiadł na rydwan i uciekł do Jerozolimy, by ochronić swe życie. Błędna decyzja oparta o złą radę kosztowała go utratę większości ziem wchodzących w skład królestwa Salomona i Dawida. Izraelici odcięli się od niego.
Tę sytuację doskonale wykorzystał Jeroboam. Wezwany przez zbuntowanych rodaków nie zwlekał ani chwili, by pojawić się pośród nich. I miał za sobą znaczne poparcie Egiptu starającego się za wszelką cenę osłabić królestwo budowane przez ród Dawida. Gdy pokolenia Izraela obwołały go królem, nie odmówił. Zapewniał ich o swej trosce o życie każdego z  nich. Znał ciężar prac, jakie nakładano na ludzi. Wiedział, że obietnica ulżenia ich losowi zjedna mu zwolenników. Składając ją niczego nie stracił, a wręcz przeciwnie wszystko zyskiwał. Tak otworzyła się dlań droga do tronu.
Roboam nie umiał i nie chciał się pogodzić z takim przebiegiem wydarzeń. Postanowił zbrojnie odzyskać władzę. Zgromadził znaczne siły. Był gotów do wojny. I pewnie polałaby się krew, gdyby nie prorok Szeamjasz posłany do króla przez Boga. On wezwał do zaniechania walki. Powiedział, iż to, co nastąpiło jest wypełnieniem woli Boga. Tym samym wojna byłaby buntem przeciw Bogu. W obliczu tych słów zaniechano bratobójczej walki.

Ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!