TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Lutego 2026, 23:21
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rozumiem, aby wierzyć

Rozumiem, aby wierzyć 

Według papieskiej refleksji prowadzonej w encyklice Fides et ratio, kiedy ludzki rozum uczciwie zadaje sobie najważniejsze pytania o pełnię poznania i sens życia, na powrót dociera do progu odpowiedzi udzielanych przez wiarę.

Człowiek jest urodzonym badaczem rzeczywistości i poszukiwaczem sensu. Trudzi się nad jego odnalezieniem na wielu poziomach, począwszy od zwyczajnej, codziennej aktywności i powszednich kontaktów z innymi, poprzez uprawianie określonych dziedzin wiedzy czy spekulatywne studia filozoficzne, aż po doświadczenie religijne i spotkanie z Tajemnicą, której podwoje otwiera przed nim wiara.

Wiedzieć, że coś się wie

,,Wszyscy ludzie pragną wiedzieć” – cytuje papież wypowiedź Arystotelesa z jego „Metafizyki", i to dążenie wyróżnia nas spośród stworzeń. Rozumność ludzkiej natury domaga się, aby ludzie zadawali pytania, rozwiązywali problemy, formułowali postulaty, kształtowali swoje uzasadnione poglądy. Sprawia, że już wiedzą i chcą wiedzieć więcej. Gromadzą wiedzę i czynią z niej użytek. Za całą tą działalnością ludzkiego rozumu kryje się ostatecznie pragnienie prawdy. Ujawnia się ono w ludzkim życiu stosunkowo wcześnie i jego funkcją jest myślenie w sposób krytyczny, to znaczy taki, który potrafi prawdę odróżniać od fałszu czy pomyłki i potoczne poznanie poddaje rozumowej, a nawet empirycznej weryfikacji. Tego rodzaju zdolność znamionuje wychodzenie ze stanu naiwności i niedojrzałości i rozpoczyna niejako etap posługiwania się władzami umysłu w zgodzie z wymogami rzeczowości i odpowiedzialności.

Dzieje się tak dlatego, że człowiek osiąga nie tylko stan, w którym dysponuje określoną wiedzą, ale też kompetencje, za sprawą których ,,wie, że wie”, posiada świadomość swojej wiedzy, tak jak wcześniej zdołał przekonać się, że w ogóle istnieje, żyje, ma swoje potrzeby oraz dążenia: ,,Człowiek to jedyna istota w całym widzialnym świecie stworzonym, która nie tylko zdolna jest wiedzieć, ale także zdaje sobie sprawę z tego, że wie, i dlatego pragnie poznać istotną prawdę tego, co postrzega. Nikomu nie może być naprawdę obojętne, czy jego wiedza jest prawdziwa. Jeśli człowiek odkryje, że jest fałszywa, odrzuca ją; jeśli natomiast może się upewnić o jej prawdziwości, doznaje satysfakcji”. Na potwierdzenie tej prawidłowości papież przytacza słowa św. Augustyna: ,,Wielu spotkałem takich ludzi, którzy chcieliby oszukiwać, ale takiego, który by chciał być oszukiwany, nie spotkałem”.

Innym wyrazem samoświadomości ludzkiej wiedzy, tym razem jej ograniczeń i konieczności ,,dowiadywania się” byłoby słynne zdanie Sokratesa: ,,Wiem, że nic nie wiem”. Wiedza o braku wiedzy (docta ignorantia) też jest wartościowa, o ile stanowi punkt wyjścia do podjęcia dalszych poszukiwań. Uwidacznia się w niej, podobnie jak w innych wypadkach, swego rodzaju ,,metapoznanie”, wiedza o tym, co się wie, umiejętność spojrzenia człowieka na samego siebie i ,,zawartość” własnego umysłu. Właśnie tego rodzaju ,,eksperyment na poznawaniu” zastosował w odniesieniu do życia własnego oraz innych spotykanych osób Sokrates, co dało początek filozofowaniu, czyli uprawianiu filozofii jako szczególnej wiedzy o człowieku i jego powinnościach. Nie bez powodu encyklika przypomina zatem postać wielkiego Ateńczyka, konstatując, że od momentu jego śmierci myśl filozoficzna ,,otrzymała szczególną inspirację”.

Szacunek dla wiedzy jako analogia wiary

Ale filozofia, spekulatywna działalność ludzkiego rozumu, nie jest przecież tylko domeną ,,profesjonalistów”. Właśnie nikt inny jak Sokrates wykazał, że filozofami możemy stawać się poniekąd wszyscy i to na niwie naszej codzienności. Pytań stawianych w obliczu tego, co istotnie ważne ,,nikt nie może uniknąć, ani filozof, ani zwykły człowiek”. Od odpowiedzi udzielanych na poziomie powszedniego życia droga wiedzie wzwyż, ku temu, co w coraz większym stopniu zasadnicze, aż po kwestie dotyczące sensu istnienia, życia i śmierci oraz ,,prawdy uniwersalnej i absolutnej”. W zetknięciu z poszukiwaniami w dziedzinie prawdy człowiek wkracza właściwie w domenę religijną. Nie jest to rzeczą w niczym niezwykłą i nie powinno budzić zdumienia. Przecież już wiedza dostępna w codziennym życiu, a także wiedza właściwa poznaniu naukowemu, zawiera w sobie istotny komponent przyjmowania czegoś na wiarę.

Nikt nie jest w stanie sprawdzić wszystkiego sam, co do wszystkiego samodzielnie się upewniać, weryfikować wszystko przez osobiście podejmowane czynności poznawczo-badawcze. W naszym życiu, zwłaszcza prowadząc działalność intelektualną zależymy zawsze od innych. Od tego, co oni przebadali, udowodnili i nam przekazali. Zaufanie do wiedzy udzielonej nam przez innych jest milczącym założeniem wszelkiej realnej ludzkiej aktywności. Oczywiście, uwzględnienie wiarygodności osiągnięć poznawczych naszych poprzedników czy intelektualnych partnerów lub rozmówców w danym przedmiocie wiedzy nie jest tym samym, co wiara i wiedza nadprzyrodzona, niemniej dostarcza pewnej analogii, przydatnej dla pojmowania drogi zbliżania się rozumu ludzkiego do progu wiary.

Zawierzanie siebie innym

Poleganie na zdobyczach pozyskanych przez innych, poszerza ponadto perspektywę poznania o wymiar relacyjny, międzyosobowy i stwarza przyjazne środowisko dla uprawiania prawdziwej filozofii. ,,Człowiek – jak pisze papież – udoskonala się nie tylko przez zdobywanie abstrakcyjnej wiedzy o prawdzie, ale także przez żywą relację z drugim człowiekiem, która wyraża się przez dar z siebie i przez wierność”.

Uprawiając rzetelną filozofię czy wszelką autentyczną i wiarygodną twórczość człowiek uczy się zawierzania siebie innym. W szczególności czyni to, gdy zmierza ,,ku głębszej prawdzie”, a zatem poznaniu, które nie poprzestaje na wrażeniach i powierzchownym oglądzie rzeczy. Na określonym etapie docierania ku niej człowiek musi polegać na świadectwie innych: ,,Ponieważ jest to prawda o doniosłym i istotnym znaczeniu dla jego życia, dochodzi do niej nie tylko drogą rozumowania, ale także przez ufne zawierzenie innym osobom, które mogą poręczyć za pewność i autentyczność tejże prawdy”. Zawierzyć drugiemu człowiekowi oznacza z pewnością duże ryzyko, ale warto je, zdaniem Papieża, podejmować. Człowiek przecież, jak za nauczaniem soboru, powtarzał wielokrotnie Ojciec Święty, nie może odnaleźć siebie inaczej niż przez bezinteresowny dar z samego siebie.

W tym duchu Jan Paweł II podkreśla: ,,Umiejętność i decyzja zawierzenia samego siebie i własnego życia innej osobie to (…) jeden z aktów antropologicznie najbardziej doniosłych i wymownych”. Ponadto, oparcie się na wiarygodnym dorobku innych w uprawianiu działalności spekulatywnej oraz tworzenie przyjaznej wspólnoty umysłów pomaga w otwieraniu się na prawdę i pozostaje zgodne z najlepszą tradycją zdobywania wiedzy zainicjowaną przez mądrość starożytnych. Przyjaźń to relacja, która służy ,,zdrowej refleksji filozoficznej”. Przeszkadza jej natomiast klimat podejrzliwości, nieufności i bezwzględnej rywalizacji.

W objęciach Boga
Kiedy człowiek uprawia filozofię, pozyskuje wiedzę, nabywa mądrości i decyduje się w końcu na zawierzenie siebie innym, przybliża się ostatecznie w ,,okolice Boga” i jest wezwany, aby uczyniwszy rozstrzygający krok, od zaufania ludziom oraz ich osiągnięciom przejść do oddania siebie objawiającemu się Panu.

Tak właśnie Ojciec Święty interpretuje znany epizod apostolskiej działalności św. Pawła w Atenach, który w mieście filozofów znalazł ołtarz poświęcony ,,Nieznanemu Bogu” i wyjaśnił słuchaczom, że Ten, którego szukają, w rzeczywistości jest niedaleko każdego z nas, ,,bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (por. Dz 17, 27 – 28). Papież komentuje: ,,Apostoł ukazuje tutaj prawdę, do której Kościół przywiązywał zawsze wielką wagę: w głębi ludzkiego serca zostało zaszczepione pragnienie Boga i tęsknota za Nim”.

Człowiek jeśli zechce i pozwoli się prowadzić ukrytej prawdzie, potrafi wznieść się ponad to, co przygodne i już dzięki przyrodzonym, stworzonym darom Bożym ,,szybować ku nieskończoności”. W daleko większym znaczeniu i stopniu urzeczywistnia się to, jeśli spotka w Chrystusie głoszoną choćby przez św. Pawła Łaskę ,,niosącą zbawienie wszystkim ludziom” (por. Tt 2, 11) i przyjmie ją z wdzięcznością. Powstaje wtedy wspólnota już nie z ludźmi tylko, ale z samym Bogiem, zawierzenia któremu uczą w najbardziej wiarygodny i porywający sposób męczennicy wiary. 

ks. Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!