TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Lipca 2026, 15:52
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Romantyzm i pragmatyzm

Romantyzm i pragmatyzm 

Nie wolno mieszać chrześcijańskiej caritas wobec bliźniego z koniecznością Realpolitik na poziomie rządów.

Podczas mojej ostatniej wizyty w Krakowie odwiedziłem również Katedrę na Wawelu, a tam wstąpiłem do Krypty Wieszczów Narodowych. Stałem tam pomiędzy grobami Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, patrzyłem na epitafia poświęcone Cyprianowi Kamilowi Norwidowi i Fryderykowi Chopinowi i czułem tę wielką grudę wzruszenia w gardle. Nic na to nie poradzę, że ten nasz polski romantyzm ciągle wywołuje we mnie poczucie dumy, że się wzruszam jak słyszę „Czerwone maki na Monte Casino”, a już zupełnie odpadłem, kiedy kilka lat temu pewien amerykański komentator pośród najbardziej niesamowitych i unikalnych wydarzeń w historii świata wymienił przyjęcie przez Polskę i Polaków milionów ukraińskich uchodźców na początku wojny, która ciągle się toczy, nie w obozach za drutami, ale w domach, plebaniach i w sercach. Byłem taki dumny!

Zachęcając podczas ogłoszeń duszpasterskich do lektury poprzedniego numeru „Opiekuna” już miałem zaanonsować materiał Plebana ze wsi, który komentował oddawanie polskich odznaczeń przez ukraińskich polityków, ale widok twarzy ukraińskich dzieci wśród wiernych sprawił, że pominąłem ten wątek. I ja myślę, że to dobrze, że mam taką wrażliwość i jestem przekonany, że każdy z nas powinien z głębi serca pomagać Ukraińcom, którzy znaleźli się w naszej Ojczyźnie. Że powinniśmy to czynić bezinteresownie, bo jesteśmy chrześcijanami. 

Ale nie możemy być romantycznie beztroscy jako państwo. Nie możemy zakładać, że ktoś doceni naszą dobrą wolę i dobre serce, bo tyle razy zostaliśmy zrobieni w bambuko, że szkoda mówić. Dość powiedzieć, że mamy wielki sentyment do Turków, ponieważ nie uznali rozbiorów Polski, co obrazuje (podważana przez historyków) legenda, że podczas oficjalnych audiencji na dworze sułtana w Imperium Osmańskim, gdy carski lub pruski poseł meldował się na dworze, sułtan miał zawsze pytać: „Czy przybył już poseł Lechistanu?”. Taki kwiatek do kożucha wielu, którzy w różnych epokach nie chcieli „umierać za Gdańsk”. Nie możemy ciągle myśleć, że do Unii Europejskiej przyjęto nas z szacunku i aby wynagrodzić wcześniejsze zdrady. I jako państwo nie możemy myśleć: pomagajmy ile się da Ukrainie, potem na pewno nas docenią,

Jak nas doceniają, już widać po butnej deklaracji Zeleńskiego, który wniósł do Rady Najwyższej projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego i otwarcie oświadczył: „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować”. Widać też po efektach gdańskiego spotkania w sprawie odbudowy Ukrainy, gdzie nie podpisano choćby jednej umowy z polskimi firmami. Widać też po losie polskiej firmy Control Process, która realizowała inwestycję w zakładzie przetwarzania odpadów w Lwowie, ukończyła ją w 95% po czym została wyrzucona przez władze miasta ponosząc straty w wysokości 17-18 mln Euro, a wygrała wszystkie procesy arbitrażowe. Na to poważne państwo nie może sobie pozwolić. A więc tak: serce na dłoni wobec ukraińskich uchodźców w indywidualnych kontaktach. Twarde, bardzo twarde, negocjacje na poziomie rządów. 

Może kiedyś Ukraińcy zrozumieją, że dla nas najlepszą i jedyną opcją sensownego istnienia w tej części Europy z geopolitycznego punktu widzenia jest, i to już od czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, konsolidacja obecnych ziem Ukrainy, Białorusi, Polski, Słowacji i Czech do jednego organizmu politycznego. 

ks. Andrzej Antoni Klimek
Redaktor naczelny
aaklimek@opiekun.kalisz.pl

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!