TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 18:13
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Refleksje powyborcze

Refleksje powyborcze

Jak to dobrze, że już po wyborach! Jak to dobrze, że przez najbliższe trzy lata będzie spokój. Powiem przekornie, że po ostatniej „dawce emocji” dziękuję Bogu, że nie jesteśmy drugą Szwajcarią, gdzie co i rusz zapraszają ludzi do różnych referendów, bo tam demokracja bardzo bezpośrednia jest.

Dzięki Bogu u nas nie wzywają do urn tak często, bo bym tego nie zdzierżył. Mimo, że trzymałem się z dala od środków masowego przekazu, które dzisiaj już bez żadnego cudzysłowu można nazwać środkami masowego rażenia, to i tak rykoszetem dostało mi się tych emocji w nadmiarze. Co dopiero ludzie, którzy śledzili to na bieżąco. Już widać, że niektórzy nie wytrzymują i podjęli decyzję o opuszczeniu „tego kraju”. Zastanawiam się gdzie zamierzają zarzucić kotwicę. Może w Italii? Piękny kraj, a ostatnio współrządzi tam taka partia buntu przeciw starym partiom, która nazywa się Movimento Cinque Stelle, Ruch Pięciu Gwiazd. Póki co jedynym efektem tej „nowej jakości” rządzenia są statystyki mówiące, że w ostatnich trzech latach o 30 % wzrosła liczba nowych limuzyn zamawianych przez różnego szczebla władze. Jedną z popularniejszych jest Maserati. Widać od razu tę nową jakość, prawda... Ale nie będziemy nikomu podpowiadać, gdzie się udać, wszak sami pewnie wiedzą, że wszędzie, albo prawie wszędzie jest lepiej niż „w tym kraju”.
Kiedy byłem młodszy, ale już dorosły, od początku wiedziałem, że nie należy się szczególnie wystawiać z poparciem dla jakiegoś polityka. OK, kiedy byłem bardzo, bardzo młody chodziłem na pielgrzymki i wrzeszczałem „uwolnić Frasyniuka, Lisa i Borusewicza” wobec szpaleru uzbrojonych milicjantów, ale to było naprawdę dawno temu, byłem głupi i nieświadomy, przeprosiłem za to i odpokutowałem. Potem zwykłem mówić, że najbliżej mi do... i tu padało nazwisko polityka. Niestety, potem polityk na przykład zmieniał partie jak rękawiczki, a poglądy jeszcze częściej i musiałem się wstydzić. Więc dzisiaj nie daję mojej bliskości w sensie politycznym nikomu. Patrzę, pamiętam, oceniam i popieram albo nie. Nie dyskutuję z oponentami, bo szkoda czasu i nerwów. Ale ciągle się zastanawiam, czy to możliwe, żeby polityka tak mocno spadła na psy? Mam na myśli słowa, gesty, postawy. Nawiązując chyba do wspomnianego Ruchu Pięciu Gwiazd, w Polsce powstał nieformalny ruch... ośmiu gwiazdek. A te gwiazdki to wykropkowany wulgaryzm w połączeniu z nazwą jednej z partii. Kto ma ochotę sobie wygoogla, nie chcę tutaj śmiecić. I tuzy polskiego dziennikarstwa publikują tweety z ośmioma gwiazdkami... Ludzie kochani, naprawdę? Ten poziom? A potem płacz, że Polska spolaryzowana? Że kto zakopie te podziały?
Tymczasem mam dla was wiadomość, że politycy i rządzący mają swojego świętego patrona! To św. Tomasz Morus. Jak napisał Jan Paweł II był on „powszechnie ceniony za nieskazitelną postawę moralną, błyskotliwą inteligencję, otwarte i pogodne usposobienie oraz niezwykłą erudycję, został mianowany przez króla w 1529 roku kanclerzem królestwa. Wierny swoim zasadom, troszczył się o sprawiedliwość i próbował ograniczyć szkodliwe wpływy tych, którzy dbali jedynie o własne interesy kosztem słabszych. W 1532 roku, nie chcąc udzielić poparcia zamiarom Henryka VIII, który pragnął przejąć kontrolę nad Kościołem w Anglii, podał się do dymisji. (…) W trakcie procesu, jaki mu wytoczono, wygłosił płomienną mowę w obronie swych przekonań na temat nierozerwalności małżeństwa, poszanowania tradycji prawnej inspirowanej wartościami chrześcijańskimi, wolności Kościoła wobec państwa. Skazany przez sąd, został ścięty”. Tomasz Morus oprócz swojej uczciwości, mądrości i wierności w poglądach miał jeszcze wybitne poczucie humoru. Kiedy w więzieniu wyrosła mu potężna broda i chciano mu ją ściąć przed egzekucją, powiedział: „Broda jest zupełnie niewinna. Przecież urodziła się w więzieniu i nie mogła tam popełnić przestępstwa”. Drodzy politycy, macie wspaniałego patrona, uczcie się od niego. I dajcie nam trochę spokoju. O humor nie ośmielam się prosić, bo może wyjść farsa.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!