Redaktorskie dylematy
O tym, że gaz mocno podrożał nie musiałem dowiadywać się z mediów, poczułem to dotkliwie z własnego doświadczenia. Ale bardzo chętnie bym się dowiedział, dlaczego skoro podpisaliśmy niegdyś skrajnie niekorzystny dla nas kontrakt na dostawy gazu z Rosji (pamiętacie wicepremiera Pawlaka?), który zdaje się miał obowiązywać do 2022 roku, mamy teraz takie podwyżki cen?
Nie zostały one wówczas ustalone? Chciałbym się też dowiedzieć z naszych mediów, dlaczego 19 stycznia Gazprom zawiesił dostawy gazu ziemnego przez ukraiński GTS. Albo niech nam media narodowe opowiedzą i wytłumaczą, jak to jest, że Polska na każdym kroku wspiera niezawisłość Ukrainy, ostatnio 1/3 ankietowanych w naszym kraju opowiedziała się za ewentualnym zbrojnym wsparciem sąsiadów na wypadek ataku Rosji, podczas gdy ta, sama z siebie, oddaje większość swoich strategicznych przedsiębiorstw i spółek w zarządy pełne obcokrajowców (ale nie Polaków - może mają dość po Sławomirze Nowaku)? Albo czemu w mediach głównego nurtu tak mało informacji choćby o nałożonym przez Koleje Ukraińskie (UZ) i to już od 30 listopada ubiegłego roku bezterminowym zakazie przyjmowania do przewozów wszystkich przesyłek nadawanych z 15 wybranych krajów (m.in. Chiny, Rosja, Kazachstan) do Polski tranzytem przez terytorium Ukrainy. Czyli de facto cały transport towarowy z Chin tym kanałem jest wstrzymany. Ja się o tym dowiedziałem z niszowego bloga, a w wielkich mediach ani słowa, żadnej dyskusji, tłumaczenia. Ja rozumiem, że trzeba ciągle pokazywać wielki sukces Sylwestra marzeń, zachęcać do szczepień i obśmiewać opozycję z jednej strony, a z drugiej obszczekiwać rząd, zachęcać do szczepień (tu jest zgodność ponad podziałami), wrzeszczeć o pomstę do nieba za Pegazusa i straszyć faszyzmem, ale chyba oczekujemy czegoś więcej od dziennikarzy.
Tak się składa, że piszę te słowa w dniu, w którym wspominamy św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy i to chyba dobra okazja, aby zadać sobie pytanie, dokąd to wszystko zmierza. Po co takie dziennikarstwo, które nas nie informuje, ale uprawia propagandę, która niczego w nasze życie nie wnosi, poza ciągłym polaryzowaniem postaw i podgrzewaniem nastrojów? Czy tak trudno zrozumieć, że skoro nie dostaniemy informacji z mediów, które siebie uważają za poważne (jeden z dziennikarzy, akurat prawicowych, kiedyś w dyskusji z pewnym blogerem stwierdził, że ów bloger jest na tym polu zaledwie „traktorzystą” podczas gdy on „pilotem Boeinga”) to ludzie zaczną ich szukać w Internecie, a tam od różnych guru z każdej strony politycznego dyskursu, którzy mają proste wyjaśnienia świata, jest na pęczki.
Jest jeszcze jeden motyw, który mnie dzisiaj skłonił do zainteresowania się pociągami z Chin wstrzymanymi na ukraińskiej granicy, bo m.in. tymi pociągami jest też przywożony papier do drukarni. Papier, który podrożał o ponad 100 %. Chciałbym napisać, że spadło to na nas jak grom z jasnego nieba, ale to nieprawda. Spodziewaliśmy się. Spodziewaliśmy się, że prędzej czy później z drukarni otrzymamy wiadomość, że koszty druku naszej gazety wzrosną. Natomiast nie spodziewaliśmy się, że będzie to podwyżka aż o 47 %. Ale podrożał nie tylko papier, ale też i gaz, jak napisał nam dyrektor drukarni dla nich było to 100% podwyżki, prąd o 89 %, farby i płyty o 15 %, oszczędzę sobie i Wam dalszej wyliczanki. Nawet nie trzeba było siadać do stołu i liczyć, co to dla nas oznacza, bo było oczywiste, że nie damy rady przygotować kolejnego numeru i zmieścić się z wydatkami w cenie 3,50 zł. I mimo że tygodniki świeckie kosztują już 9-10 zł, tygodniki katolickie od 5 zł („Idziemy”) do 8 zł („Niedziela”) czy nawet 10 zł („Tygodnik Powszechny”), to jasne dla nas było, że nie chcemy podnosić kolejny raz ceny. Dlatego, choć zawsze chcieliśmy, aby Dwutygodnik Diecezji Kaliskiej „Opiekun” przyciągał nie tylko zawartością, ale także jakością wydania nie ustępującą w niczym innym periodykom, musieliśmy podjąć decyzję o rezygnacji z kredowej okładki, aby uratować resztę, choćby papier LWC, który jest znacznie lepszy jakościowo od zwykłego papieru gazetowego. Jeśli chodzi o objętość naszej gazety zrobimy wszystko, aby nie spadła ona poniżej 64 stron, a w niektórych wydaniach będzie ich nawet więcej. Przede wszystkim zaś będziemy się starali o jak najlepszą treść, o wspaniałych autorów, takich jak prof. Łukasz Święcicki, czy pani Magdalena Turowska – Wright. Stoimy nadal przy Świętym Józefie, uważnie przyglądamy się wydarzeniom w naszej diecezji i troszczymy o pogłębienie wiary, zamiłowania do Słowa Bożego, przywiązania do Kościoła i Ojczyzny naszych Czytelników.
Ks. Andrzej Antoni Klimek
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!