TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Września 2020, 21:22
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przyjścia i odejścia

VI Niedziela Wielkanocna

J 14, 23-29

Przyjścia i odejścia

Słyszeliście przecież, że wam powiedziałem: „Odchodzę, lecz wrócę do was”. Jeśli naprawdę mnie miłujecie, powinniście się cieszyć, że idę do Ojca, bo Ojciec jest większy ode mnie. A teraz to wam zapowiedziałem, nim się stanie, abyście, gdy się stanie, wierzyli.

Lęk i trwoga pojawia się w sercach Apostołów, gdy Jezus mówi o swoim odejściu. Przygotowuje ich do tego momentu, jest zatroskany o swoich uczniów. Będą przeżywali niejako dwukrotnie Jego odejście. Pierwszy raz w Wielki Piątek, drugi raz w dniu wniebowstąpienia. Wiele czasu spędzili z Jezusem. Mogli podziwiać Jego moc, gdy czynił cuda, doświadczać Jego mądrości, gdy nauczał. Trudno im pogodzić się z faktem, że to wszystko ma się skończyć. Ale niezupełnie, bo Jezus zapowiada swoje powtórne przyjście. „Odchodzę i przyjdę znów do was”.
Odchodzenie i przychodzenie jest bardzo mocno wpisane w codzienność naszego życia. Wyznacza jego granice, człowiek przychodzi, człowiek musi odejść. Pokolenia przychodzą i odchodzą. Nikt z nas nie może zatrzymać tego nieustannego biegu życia. To doświadczenie uczy wielkiej pokory, wskazuje i prowadzi do Tego, który wyznacza moment naszego przyjścia i odejścia. Jezus jest Bogiem, to On wyznaczył moment swojego odejścia.
W naszym doświadczeniu przyjście, narodziny człowieka niosą radość, odejście, śmierć wiąże się z bólem, smutkiem. Jezus uczy nas, że może, a nawet powinno być inaczej. Odejście z tego świata dla człowieka, który zachowuje Jego naukę jest przejściem do domu Ojca. Odejście staje się przejściem, przyjściem do prawdziwego życia, szczęścia, które nie będzie miało końca. Wiemy o tym, a jednak odejście, to ostateczne budzi podobnie jak u Apostołów tak i u nas wiele lęku i niepokoju. Czy nie jest tak dlatego, że mamy trudności z zachowywaniem nauki Jezusa?
Największym dramatem w życiu człowieka nie jest odejście z tego świata, ale odejście od Boga. Przyjście i odejście z tego świata nie zależy od człowieka. Ale wszystkie inne przyjścia i odejścia jakie mają miejsce w życiu są konsekwencją naszych wolnych wyborów. Są przyjścia i odejścia codzienne, zwyczaje, nie mające żadnych konsekwencji moralnych. Przychodzimy codziennie do sklepu, szkoły, pracy, urzędu i wielu innych miejsc. A jeżeli przychodzimy to również odchodzimy. To nikogo nie dziwi. Życie jest drogą, która prowadzi przez wiele miejsc. Tutaj na ziemi nie mamy jednego stałego, trwałego miejsca, ale do takiego pielgrzymujemy.
Przychodzimy do prawdy, dobra, sprawiedliwości, miłości. Albo odchodzimy od tych wartości. Przychodzimy do Chrystusa, do Jego Ewangelii, Jego nauki, albo odchodzimy. Jeżeli odchodzimy to bardzo trudne będzie ostatnie odejście. Jezus rozpoczyna swoje nauczanie od wezwania do nawrócenia. Czyli odejścia od zła, grzechu, tego wszystkiego co nie jest jego nauką. Potrzebujemy takiego odchodzenia każdego dnia. Ono najlepiej przygotowuje do odejścia do domu Ojca.
Ostatnie odejście jest nieuchronne, nie wiemy kiedy ono nastąpi. Jezus zaprasza nas do kroczenia drogą Jego miłości, do odchodzenia od zła i grzechu. Mamy jeszcze czas, aby poprzez te małe odejścia od zła przygotować się jak najlepiej do tego ostatniego odejścia. Naturalnym jest, że odchodzimy od rzeczy, spraw mniej ważnych, istotnych do ważniejszych, istotniejszych. To zależy jednak od naszej hierarchii wartości, kto i co jest dla nas najważniejsze? Jezus idzie do Ojca, bo On jest najważniejszy. Im ważniejszy będzie dla nas Bóg Ojciec w każdym dniu życia tym spokojniej i z tym większą ufnością będziemy odchodzili do Jego domu.

ks. Michał Pacyna

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!