TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Września 2021, 17:36
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Prymas jakiego nie znamy

Prymas jakiego nie znamy

Rola ks. Wyszyńskiego była decydująca. On był głównym czynnikiem uspokajającym ciężko rannych partyzantów. Gdyby nie jego osobowość, to jestem przekonany, że nie przetrwalibyśmy tego okresu – wspominał czasy Powstania Warszawskiego na antenie Polskiego Radia kpt. Józef Krzyczkowski.

Wiele wskazuje na to, że dni Powstania Warszawskiego to jeden z najmniej znanych okresów życia Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, od 12 września błogosławionego. Wtedy był on kapelanem Armii Krajowej w szpitalu powstańczym w Zakładzie dla niewidomych w Laskach, przyjął pseudonim „Radwan III”. Od 1 sierpnia przez kilka dni to miejsce znajdowało się w pasie, który zajęty był przez powstańców. Przez następnych kilkanaście dni kwaterowały tu oddziały węgierskie. Gdy Niemcy zorientowali się, że Węgrzy sprzyjają Polakom, przerzucili ich na front wschodni, a do Warszawy skierowali oddział RONA - „własowców”.

Szpital w Laskach
Jak czytam w informacjach KAI, w powstańczym szpitalu w Laskach ranni nie mieścili się w pomieszczeniach Domu Rekolekcyjnego, więc oddano dla nich dawny internat dziewcząt. Na parterze umieszczono dwóch Niemców i Belga zatrudnionych w niemieckiej organizacji Todta, natomiast na piętrze ukrywano Rosjan i powstańców. Ciężej rannych przywożono przykrytych jarzynami na wozie zaprzężonym w parę osłów nie budząc podejrzeń, a lżej rannych niekiedy na oczach coraz częściej kręcących się po zakładzie Niemców. Często o zmroku przywozili ich furmankami mieszkańcy sąsiednich wiosek, kładli w lesie i szybko odjeżdżali. Często poszukiwano w zakładzie 20 zaufanych mężczyzn do przeniesienia pięciu rannych. Zgłaszało się kilku niewidomych, ale do czwórki przy noszach potrzebny był co najmniej jeden widzący. Najczęściej pomagali wtedy ks. Stefan Wyszyński i Henryk Ruszczyc.
Z kolei w Domu Rekolekcyjnym w pokoju ks. Władysława Korniłowicza, współtwórcy i kierownika dzieła duchowego Lasek, ukrywano dowódcę grupy Kampinos „Szymona” ze strzaskaną nogą. Przed wejściem do dowódcy, w przechodnim pokoju położono dzieci chore na dyzenterię i przybito napis „choroba zakaźna”, by odstraszać Niemców. Tam „Szymon” przeleżał ponad trzy tygodnie i dowodził.

Już 12 września
Teraz właśnie o tych wydarzeniach nakręcono dramat wojenny „Wyszyński - zemsta czy przebaczenie” w reżyserii Tadeusza Syki, wyprodukowany przez High Hope Films. W rolę ks. por. Wyszyńskiego wcielił się Ksawery Szlenkier, a matki Róży Czackiej, założycielki zakładu w Laskach, Małgorzata Kożuchowska. Jak ogłosił ks. bp Kazimierz Nycz, metropolita warszawski jest to oficjalna produkcja uroczystości beatyfikacyjnych Prymasa Wyszyńskiego i matki Czackiej, które zaplanowano na 12 września w Świątyni Opatrzności Bożej oraz obchodów 2021 roku, którego Prymas Tysiąclecia jest patronem. Jeżeli ktoś czyta te słowa przed niedzielnym południem 12 września, może beatyfikację obejrzeć na żywo w TVP 1 o godz. 12.
Z kolei premiera filmu będzie miała miejsce dokładnie w dniu beatyfikacji, a do kin wejdzie pięć dni później. Już teraz pojawił się w zapowiedziach kina w Kaliszu. Przyznam, że nie oglądałam filmu przed premierą, jedynie jego trailer i posłuchałam wypowiedzi twórców oraz Metropolity warszawskiego, dlatego nie będę oceniać, jak został nakręcony. Niestety są już tacy, którzy oceniają go negatywnie, chociaż też go nie oglądali. Udało mi się też dotrzeć do faktów i materiałów, na których oparli się jego twórcy.

Będziesz miłował
O tym, że to film „Wyszyński – zemsta czy przebaczenie” jest oficjalną produkcją uroczystości beatyfikacyjnych poinformowano podczas konferencji prasowej na początku sierpnia w Warszawie. - Przygotowaliśmy wojenny film fabularny, który pokazuje nieznaną twarz Wyszyńskiego, jego rozterki i zaangażowanie w walkę o Polskę - powiedział wtedy Tadeusz Syka, producent i reżyser filmu. Ponadto podkreślił, że „Mało kto wie o wojennym wątku Wyszyńskiego. Dlatego powstaje ten film. Tym bardziej, że jak przyznawał późniejszy Prymas: Powstanie Warszawskie mnie ukształtowało”. - Postać prymasa Stefana Wyszyńskiego była obecna w naszym domu rodzinnym. Razem z Tadeuszem mieliśmy przed oczami tą postać, nasz tata Edward został uwieczniony na fotografii wraz z Prymasem, który odwiedzał Bydgoszcz. Łatwiej nam było, jako braciom dorastającym w duchu tych opowieści i wartości, taki film o prymasie Wyszyńskim zrobić – mówił współproducent Maciej Syka. Producenci filmu zaprezentowali również niektóre rekwizyty, które „zagrały” w filmie - oryginalne eksponaty z czasów Powstania Warszawskiego należące do postaci pokazywanych w filmie, m.in. ornaty skrzypcowe kard. Wyszyńskiego, habit matki Róży Czackiej, pudełko po butach należące do ks. por. Wyszyńskiego, które na czas powstania zostało przerobione na apteczkę do przenoszenia leków oddziałom powstańczym.
Oglądając film widzimy ks. Wyszyńskiego kapelana oddziału na terenie Puszczy Kampinoskiej i w powstańczym szpitalu. Wojenna rzeczywistość łączy się z walką o nadzieję i miłość, szczególnie wobec nieprzyjaciół. - Jak w wojennej codzienności mamy wybaczać? - pyta ks. Wyszyński. W czasie trudnych sytuacji, jak rewizja szpitala przez oddziały SS, czy łapanka ks. Wyszyński staje w obliczu próby. Stara się też wspierać innych, dodając im nadziei. „Wyszyński - zemsta czy przebaczenie” ma być opowieścią o człowieku, który w obliczu wojny musi dokonywać trudnych wyborów i odpowiedzieć sobie na pytanie: jak miłować nieprzyjaciół, kiedy przyszło nam do nich strzelać?

Amputacje i Msze św.
Prymas Wyszyński po raz pierwszy trafił do Lasek w 1926 roku i tam poznał ich założycielkę matkę Czacką (można o niej przeczytać na str. 44 i 45). Potem ponownie przyjechał do ośrodka dla niewidomych w czerwcu 1942 roku, gdy na prośbę ks. Korniłowicza podjął się roli kapelana sióstr, niewidomych i duszpasterza mieszkańców, a potem kapelana w czasie powstania.
„Pamiętam, jak byłem zmęczony, znużony tą ciągłą krwią, amputacjami, koszami wynoszonych rąk i nóg, tą męką żołnierzy, którzy byli bohaterscy na froncie, a jak dzieci na stole operacyjnym. Patrzyłem na to wszystko, przeżywałem strasznie. Wydawało mi się, że nie dla mnie ten obraz, ale dzisiaj rozumiem, jak wiele mi to dało” – zapisał Prymas Polski w 1965 roku. I jeszcze dalej: „Pamiętam pewne zdarzenie. Biegałem od jednego szpitala do drugiego. W Laskach pod Izabelinem były szpitale powstańcze; była też izba dla kobiet, które przerażone, uciekając z płonącego Żoliborza, po drodze, w rowach, rodziły przedwcześnie swoje dzieci. Zbieraliśmy je na polach jak gruszki spadające z drzew”. Pod koniec powstania ks. Wyszyński zauważył przywiane przez wiatr fragmenty spalonych książek, a wśród nich fragment Pisma Świętego ze słowami: „Będziesz miłował”. Wyszyński zaniósł karteczkę do kaplicy, pokazał siostrom i powiedział: „Będziesz miłował. Nic droższego nie mogła nam przysłać ginąca stolica. To najświętszy apel walczącej Warszawy do nas i do całego świata. Apel i testament. Będziesz miłował”. Ks. Wyszyński przebywał w Laskach do marca 1945 roku, ale przyjaźń z matką Różą i tym miejscem trwała aż do śmierci matki Czackiej, czyli 15 maja 1961 roku.
By dopełnić obraz pozostawiony w pamięci Prymasa, dodam wspomnienia jednego z uczestników tamtych wydarzeń kpt. Józefa Krzyczkowskiego, dowódcę Grupy „Kampinos” Armii Krajowej, który podzielił się nimi w audycji z cyklu „Czasy i ludzie” w Polskim Radiu w maju 1981 roku. - Ks. kanonik Wyszyński od początku opiekował się rannymi. To była specjalna opieka, od strony ducha, to było podtrzymywanie wiary, tak ważne w czasie walki z chorobą, z ranami. Codzienna opieka, codzienne Msze, codzienny obchód wszystkich rannych, a ich było w późniejszym okresie ponad 100. To dodawało ludziom wiary, że przetrwają – podkreślił kpt. Krzyczkowski.

Renata Jurowicz

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!