Pragnę
„Potem Jezus, świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: „Pragnę”. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i do ust Mu podano” (J 19, 28-29).
Czy kiedykolwiek czułeś się niechciany, odrzucony, nieistotny? Czy chciałeś znaczyć coś w czyimś życiu? Pragnienie miłości, bliskości i więzi jest głęboko wpisane w serce człowieka. Piąte słowo wypowiedziane przez Jezusa na krzyżu - Διψῶ (dipsō) – jest wyartykułowaniem tej naszej najbardziej intymnej potrzeby. Czego pragnął Jezus? Czy było to tylko pragnienie stricte fizyczne (przecież od wielu godzin nic nie pił!) czy wyrażenie woli doprowadzenia do doskonałości aktu zbawczego? A może w tym swoim pragnieniu zawarł wszystkie niespełnione tęsknoty naszej duszy, aby i to cierpienie przeżyć razem z nami?
Jezus kilkakrotnie w Ewangelii Janowej podkreślał, że tylko On jest w stanie ugasić nasze pragnienie, a teraz to On jest tym, który pragnie. Ten, który jest Źródłem wody życia, sam doznaje pragnienia. Stwórca wszystkich wód odczuwa nieznośną suchość w gardle. Jego pragnienie jest nieprzypadkowe, ale wpisane w ekonomię zbawczą, jest uniżeniem (kenozą) doprowadzoną do skrajności.
Jezus pragnie. Podano mu na hizopie gąbkę nasączoną octem – napój ten nie miał nic wspólnego z dzisiejszym octem spirytusowym, był to cierpki i kwaśny napój, lekko sfermentowane, kiepskie wino – jakże inne od najprzedniejszego wina z Kany Galilejskiej! U początku publicznej działalności Jezus pokazał, że daje nam zawsze to, co najlepsze, u jej końca otrzymał od nas w zamian upokarzający ochłap najlichszego napoju. Co oddaliśmy Bogu za Jego miłość?
Hizop (ileż ciekawych hipotez na temat tej rośliny można znaleźć w literaturze naukowej!) pojawia się w Księdze Wyjścia – to właśnie za pomocą gałązki hizopu należało pomazać drzwi krwią baranka, aby uniknąć śmierci w noc wyjścia z niewoli egipskiej. Hizop pojawia się też w momencie, gdy prawdziwy i spragniony Baranek Paschalny przelewając swoją Krew ratuje nas od śmierci wiecznej. Hizop wspomniany jest również w Psalmie 51 („Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję”) przywodząc nam na myśl sakrament spowiedzi. Obecność hizopu w tych trzech fragmentach biblijnych wskazuje na silny związek między wyprowadzeniem z niewoli grzechu poprzez odkupieńczą śmierć Jezusa, a jej skutkami doświadczanymi w sakramentach.
Jezus pragnie. Czego? Po pierwsze mojego szczęścia i mojego zbawienia. Zapewne zależy mu na tym bardziej niż mnie samemu. Po drugie pragnie mnie. Zna moje wnętrze, widzi dokładnie to, co pragnę zakryć maską swojego pracowicie wystudiowanego wizerunku. Widzi każdy mój grzech, słabość, ból i tęsknotę, a jednak nie brzydzi się mną, nie rezygnuje, nie daje za wygraną. Nie przestaje o mnie zabiegać, bo jestem dla niego cenny. Po trzecie, nieśmiało pragnie być upragnionym przeze mnie i tak jak każdy człowiek pragnie być kochanym. Chciałby, żebym odpowiedział na Jego miłość, przede wszystkim dlatego, że nic lepszego nie może mnie spotkać. Zamyka się bezbronnie w małym kruchym opłatku, pozwala się lekceważyć, odrzucić, zranić… Nie narzuca się ze swoją miłością, tylko w agonii powtarza „Pragnę”. Pragnę Ciebie.
Daria Kędzierska
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!