Pomysłowa i przedsiębiorcza 
Bł. Paulina zaangażowała się na rzecz misji, ale nie porzuciła swoich biednych.
Bł. Paulina Jaricot była osobą niezwykle pomysłową i przedsiębiorczą. Pewnego dnia wpadła na pomysł, że pomoc dla innych można sfinansować za pomocą nawet najmniejszych, ale zbieranych regularnie i od większej liczby darczyńców sum pieniężnych. W tym czasie założona przez nią grupa modlitewna przekształciła się w zatwierdzone przez Kościół Stowarzyszenie Wynagrodzicielek Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Paulina prowadziła też bogatą korespondencję z bratem, który był misjonarzem, co sprawiło, że zainteresowała się sprawami misji. To także było w jej życiu pewnym przełomem. Błogosławiona Paulina mieszkając we Francji zaczęła patrzeć jeszcze dalej. Wszędzie widziała ludzi, którzy potrzebowali pomocy. I nawet największa odległość nie stanowiła dla niej przeszkody by pomagać. W dalekich Chinach – dzięki zaangażowaniu bł. Pauliny – dzieci nie chodziły głodne. Dla niej bowiem liczyło się tylko jedno: sprawić, by Chrystus nie cierpiał w żadnym człowieku. To było wręcz szaleństwo miłości. Paulina przestawała widzieć siebie, jej własne potrzeby stawały się coraz mniejsze, a serce coraz większe.
Zaangażowanie na rzecz misji nie sprawiło bynajmniej, że porzuciła swoich biednych. Wpadła na pomysł, aby rozwinąć dwukierunkową strategię ich wsparcia. Z jednej strony – pomocy modlitewnej, z drugiej – stałego zbierania choćby niewielkich sum finansowych. Z jej inicjatywy w całym Lyonie powstały małe, kilkuosobowe koła, które przeznaczały niewielką część swoich dochodów na rozwój misji Kościoła na całym świecie. Koła takie powstały nawet w lyońskich fabrykach. „Szukałam pomocy u Boga. (…) Dana mi została jasna wizja tego planu”: dziesięć osób, z których każda znajduje następną dziesiątkę, i tak dalej – 1 sou (ówczesna popularna nazwa 1/20 franka francuskiego – przyp. ks. BK) od jednej osoby” - takim prostym wzorem matematycznym Paulina scharakteryzowała sposób finansowania pomocy. Zadziwia w jak zorganizowany sposób Paulina niosła pomoc najuboższym. Tam nic nie było przypadkowego czy opartego na krótkotrwałym poruszeniu serca i emocjach. Paulinie nie zależało też na rozgłosie, dobrej famie; jej strategią było czynić dobro „drobnymi krokami”.
Dzieło stworzone przez Paulinę, które przybrało ostatecznie nazwę Związku Lyońskiego bardzo szybko się rozrosło. Władze kościelne nie zawsze jednak patrzyły na działalność młodej kobiety z pełną akceptacją. Być może górę wzięły zakorzenione wówczas mocno stereotypy i lęki wobec aktywnych kobiet, które nie prowadziły życia za murami klasztorów. Możliwe też, że przeważył strach przed radykalnymi poglądami społecznymi młodej mieszkanki Lyonu. Należy bowiem zrozumieć panującą we Francji i w Europie w XIX w. sytuację polityczną i społeczną. Był to bowiem szczególny czas tzw. restauracji po Kongresie Wiedeńskim, gdy Francja próbowała powrócić do czasów przedrewolucyjnych i prowadzić dość konserwatywną politykę społeczną.
Zarówno władze, jak i Kościół obawiały się, że ruch stworzony przez Paulinę może wyrwać się spod kontroli i zbliżyć się do popularnych wówczas wśród młodzieży tajnych stowarzyszeń o charakterze demokratycznym. Dlatego Związek Lyoński przeszedł pod zarząd specjalnej rady zarządzającej, a Paulina została praktycznie odsunięta od kierowania i wpływu na jego rozwój. Według wielu relacji bardzo boleśnie to przeżyła. Nie popadła jednak w rezygnację, tylko zaproponowała, aby bardziej skupić się na aspekcie duchowym i modlitewnym. To trudne po ludzku doświadczenie okazało się być początkiem Bożej strategii. I to jest w tej całej historii najbardziej zaskakujące. Pan Bóg zabrał Paulinie to, co po ludzku było jej dziełem, jej pomysłem, czemu poświęciła dużą część swojego życia i pieniędzy. Ona jednak nie zamierzała się zatrzymać. Doświadczenie, które zdobyła organizując pomoc najuboższym sprawiło, że Paulina – w odpowiedzi na to co ją spotkało – zaczęła tworzyć szybko rozrastającą się w zaskakującym tempie sieć modlitewną, opartą na odmawianiu Różańca i otoczeniu misji takim właśnie rodzajem wsparcia. Związek Lyoński wkrótce został przemianowany na Dzieło Rozkrzewiania Wiary. Po wielu latach jego siedziba została przeniesiona do Watykanu i stała się wielką organizacją, noszącą dzisiaj nazwę Papieskich Dzieł Misyjnych.
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!