TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Marca 2026, 21:20
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Podstęp niosący śmierć

Podstęp niosący śmierć 

Jednym z większych nieszczęść dla ludzkości i pokoju na świecie są ludzie przepełnieni nieposkromionym pożądaniem władzy,
która to władza staje się dla nich celem samym w sobie. Do takich właśnie ludzi należał Tryfon.

Tacy ludzie jak Tryfon nie przynoszą niczego dobrego nikomu, nie pomagają, a jedynie wnoszą zamęt w życie ludzi i narodów, a co najgorsze; najczęściej prowadzą do wojen i rozlewu krwi, budząc w świecie nienawiść i pożogę. Ten człowiek marzył o tym, by jego skroń zwieńczyła korona królewska. Jednak tron należał do Antiocha. W tej sytuacji Tryfon postanowił użyć siły, by odebrać Antiochowi diadem będący symbolem władzy i włożyć go na swoją głowę. Jednak obawiał się tego, że Jonatan może stanąć po stronie prawowitego władcy i sprzeciwić się jego planom. Wiedział, że Machabeusz jest wierny danemu słowu i zawartemu sojuszowi. Nadto zdawał sobie sprawę, iż z powodu wrogości okazanej Żydom opowiadającym się za Jonatanem, w żaden sposób nie może liczyć na ich przychylność, czy jakiekolwiek wsparcie. Uważał – i zresztą słusznie – że w wypadku walki o syryjski tron oni wystąpią przeciw niemu.

Z tego powodu postanowił zgładzić Jonatana i tym samym zadać cios jego zwolennikom. Zanim się pozbierają, on będzie mógł spokojnie wystąpić przeciw Antiochowi. Miał zatem jasno nakreślony cel. Znał poszczególne kroki prowadzące do jego osiągnięcia. Teraz należało wykonać podjęte zamiary. Nie miał wątpliwości, że Jonatana należy pochwycić i zgładzić. Jedyna kwestia to jak i kiedy. Co do czasu znał jedno słowo: natychmiast. Jako miejsce na rozpoczęcie intrygi wybrał Bet-Szean. Udał się tam ze swymi wojskami. Takie posunięcie nie mogło wzbudzić niepokoju Antiocha. Nie atakował przecież syryjskiej stolicy. Wręcz przeciwnie. Maszerował na południe, w stronę Judei. Wszystko wyglądało na to, że zamierza podjąć kolejną potyczkę z Żydami, powetować niedawaną klęskę i poniesione straty. Liczył na to, że Jonatan zbierze swych żołnierzy i wyjdzie mu naprzeciw.

Kłamstwo Tryfona

Wszystko rozegrało się zgodnie z przewidywaniami Tryfona. Dwaj wodzowie wraz ze swymi żołnierzami stanęli naprzeciwko siebie, w miejscu gdzie niegdyś Saul i Jonatan walczyli z Filistynami. Wtedy twierdza znajdująca się na tutejszym wzgórzu była świadkiem dramatycznej klęski pierwszego władcy Izraela i jego syna. Na jej przedpolu obaj ponieśli śmierć podczas bitwy. Ruiny twierdzy pamiętały chwilę, gdy dla pohańbienia pokonanych zwycięzcy wywiesili ich ciała na murach fortecy. Teraz z owych murów pozostały jedynie resztki, pamiątka zmagań Hebrajczyków o prawo do własnej ojczyzny i walk podejmowanych z wrogami, którzy chcieli im ją odebrać i narzucić swą władzę, jak choćby rezydujący w Bet-Szean Egipcjanie.

Dziś owa twierdza stanowiła relikt przeszłości, natomiast kiedyś u jej podnóża rozciągało się hellenistyczne miasto wypełnione rozgwarem ludzi nawiedzających świątynie, biorących udział w teatralnych spektaklach, słuchających muzycznych występów, dyskutujących na agorze, handlujących lub szukających ochłody w publicznych łaźniach. Mieszkańcy i goście miasta, tak jak zapewne większość ludzi, pragnęli żyć w pokoju. Nie mniej wszystko wskazywało, że mogą stać się świadkami kolejnej bitwy.

Choć wszystko wskazywało, że za chwilę może dojść do bezpośredniego starcia zgromadzonych wojsk, jednak tak się nie stało. Powodem była duża ilości żołnierzy przyprowadzonych przez Jonatana. W tej sytuacji Tryfon obawiał się zaatakować swego przeciwnika. Dlatego odegrał spektakl pełen fałszu i obłudy. Jak zwykle kłamał. W tym był mistrzem. Zaprosił Jonatana i zgotował mu wspaniałe przyjęcie. Ofiarował wspaniałe dary. Przedstawiał go wszystkim swym przyjaciołom. Im, jak i zgromadzonym żołnierzom, przykazywał, by byli posłuszni Jonatanowi tak samo jak jemu. Gdy tym wszystkim osłabił czujność Jonatana i wzbudził w nim zaufania do siebie, zapytał żydowskiego wodza o powód, dla którego przybył na czele zbrojnych żołnierzy. Po cóż ich zabrał i naraził na trud drogi?

Przecież Hebrajczykom nic nie zagraża z jego strony. On przychodzi jednie po to, by ofiarować swą przyjaźń. Zaproponował więc, by Jonatan odesłał swe wojsko i pozostawił przy sobie jedynie kilki mężów, którzy będą stanowić jego orszak. Tak będzie łatwiej udać się wspólnie na wyprawę do Ptolemaidy. Tryfon zadeklarował, że pragnie to miasto przekazać Jonatanowi. To samo zamierza uczynić z innymi warowniami. Chce też do jego dyspozycji oddać pozostające w nich oddziały wojskowe i rezydujących tam urzędników. Tym aktem pragnie zakończyć swój pobyt na ziemi Hebrajczyków. Zapewniał, że jest to jedyny cel jego podróży do Bet-Szean.

Pułapka

Propozycja zawarta w słowach Tryfona sprawiała wrażenie autentycznej. Przecież niedawno ten wódz poniósł klęskę w starciu z machabejskimi wojskami. Może zatem zrozumiał, że dalsza walka nie ma najmniejszego sensu i nie przyniesie oczekiwanego efektu? Jonatan zatem przyjął złożoną oświadczenie Tryfona za dobrą monetę i dał mu wiarę. Na swoje nieszczęście zaufał człowiekowi przewrotnemu. W efekcie odesłał towarzyszące mu wojska. Zawrócił je ku Judei.

Z 40 tysięcy żołnierzy, z którymi przybył, pozostawił jedynie trzy tysiące. Jednak tylko tysiąc ludzi zabrał ze sobą w drogę. Resztę pozostawił w Galilei. Niestety nie przeczuł podstępu i nie rozpoznał zastawionej pułapki. Prawda wyszła na jaw, gdy tylko wkroczył do Ptolemaidy. Wtedy mieszkańcy miasta natychmiast zamknęli wszystkie bramy. Pojmano Jonatana i jego ludzi. Nie potraktowano ich jednak jako jeńców czy ludzi, których należy postawić przed sąd. Zostali oni natychmiast bezwzględnie zabici. Po tym bezwzględnym mordzie Tryfon wysłał swe wojska w stronę Galilei, aby zaatakować żołnierzy Jonatana i jego zwolenników. Ci, gdy pojęli co się rozegrało w Ptolemaidzie, zwarli swe szeregi i byli gotowi walczyć na śmierć i życie. Tej walki nie chcieli ryzykować żołnierze Tryfona. Wycofali się. Podobnie uczynili żołnierze Jonatana. Zawrócili w stronę Judy i przynieśli tam bolesną wieść. Tak w całym kraju nastał czas żałoby. 

Ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!