TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Marca 2020, 03:37
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Podstęp Absaloma

Podstęp Absaloma

Pozwoleniem na powrót Absaloma do Jerozolimy ugaszono ogień konfliktu, ale pozostawiono tlące się głownie nienawiści. Syn Dawida nie mógł znieść oddalenia od dworu królewskiego. To godziło w jego ambicje. Ponieważ Joab pomógł mu w pojednaniu z ojcem, postanowił szukać u niego wsparcia.

Poprosił go o spotkanie. Jednak nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Ponowił swą prośbę. I tym razem spotkał się z milczeniem. Wobec tego postanowił poszukać innej drogi. Nakazał spalić jęczmień rosnący na polu Joaba, które przylegało do granicy jego ziemi. Ten czyn nie pozostał bez echa. Nie musiał długo czekać. Joab osobiście przybył do jego domu i zażądał wyjaśnień. Wtedy Absalom przypomniał mu, że dwukrotnie prosił go o spotkanie. Chciał, by podjął się mediacji między nim a ojcem. Wprawdzie sprowadzono go z Geszur do Jerozolimy, ale jest jak w areszcie domowym. Jeśli tak ma wyglądać jego życie to wolałby pozostać na wygnaniu. Pragnął on stanąć przed obliczem króla nawet gdyby ten miał go uznać za zabójcę i wydać na niego wyrok śmierci. Wolał zginąć niż żyć z dala od dworu. Te słowa Joab przekazał Dawidowi. Król uznał je za znak skruchy i wezwał przed swe oblicze Absaloma. Kiedy ten stanął przed nim, oddał mu pokłon, pochylając swą twarz do ziemi. Ojciec podniósł go z ziemi i ucałował. Wszystko wskazywało, iż nastąpiło pełne pojednanie. Wkrótce okazało się, że to były jedynie pozory. Powrót na dwór królewski ożywił Absaloma. Postanowił od razu przejść do działania i zaczął wzmacniać swą pozycję. Wpierw, by przydać sobie znaczenia, nabył rydwan zaprzężony w konie i sprawił sobie orszak złożony z 50 ludzi. Od tej chwili, gdy przemieszczał się przez Jerozolimę, nie mógł nie pozostać niezauważony. Pierwszy krok został dokonany. Teraz pozostało mu zjednać sobie serca poddanych Dawida. By to uczynić codziennie siadał przy drodze prowadzącej do bramy pałacu królewskiego. Czynił tak, by spotykać się z ludźmi szukającymi u króla pomocy i sprawiedliwości. Takich ludzi zatrzymywał i pytał, skąd przychodzą i w jakiej sprawie udają się do Dawida. Zawsze przyznawał im rację, ale zaznaczał jednocześnie, iż na dworze króla nie ma szans na wysłuchanie i słuszny wyrok. Dodawał też, że gdyby to jemu powierzono rozstrzyganie spraw sądowych, wtedy każdy zostałby osądzony sprawiedliwie. Zawsze też starał się podać rękę, uściskać i ucałować człowieka, z którym rozmawiał. Tak zyskiwał coraz większy krąg ludzi mu życzliwych i uznających go za reprezentanta ich spraw. Trwało to przez cztery lata. Po ich upływie zdecydował się przejść do dalszych działań. Przyszedł do króla i poprosił o możliwość udania się do Hebronu. Jako cel podał zamiar wypełnienia ślubu złożonego w Geszur. Mówił, iż obiecał Bogu, że gdy będzie mógł powrócić do Jerozolimy, wtedy pójdzie do Hebronu i odda Mu hołd. Dawid niczego nie podejrzewając zgodził się, by zrealizował tę obietnicę.   

Tymczasem zamiary Absaloma były zupełnie inne. Uznał, że nadszedł już czas na przejęcie władzy nad Izraelem. Zdecydował się odsunąć Dawida od tronu. Przygotował chytry plan. Wysłał tajnych posłańców do wszystkich pokoleń z wiadomością. Mieli ogłosić, iż gdy usłyszą dźwięk trąb rozlegających się w Hebronie, będzie to znak, iż Absalom został ogłoszony królem nad Izraelem. Sam zaś udał się do Hebronu zabierając ze sobą 200 ludzi, choć oni nie wiedzieli w jakim celu towarzyszą synowi Dawida. Tak dotarli do Hebronu. Przygotowano wszystko do złożenia ofiary. Gdy rozpoczęto obrzędy zawezwano z Gilo Achtiofela, doradcę Dawida. Tym samym krok po
 kroku zawiązywało się sprzysiężenie przeciw Dawidowi. Krąg jego uczestników coraz bardziej się rozszerzał. Wieści o tym wydarzeniu wkrótce dotarły do Dawida. Władca zdał sobie sprawę nie tylko  z faktycznych zamiarów Absaloma. Zorientował się, że skłonił on ku sobie serce ludu. Miał teraz do wyboru: albo wejść w otwarty konflikt, albo usunąć się w cień. Nie chciał rozlewu krwi swojego ludu. Nie za tę cenę chciał panować nad ludem Boga. Zebrał więc wszystkich, którzy byli po jego stronie i oznajmił im, iż zdecydował się opuścić miasto i iść na wygnanie. Pragnął uczynić to szybko. Obawiał się bowiem, że Absalom może napaść na uchodzących i zabić ich. Nie chciał dopuścić do zagłady miasta i jego mieszkańców.

Słudzy króla opowiedzieli się za nim. Opuścili razem z Dawidem pałac. Nie zabierali ze sobą niczego. Pieszo poszli za królem. W pałacu pozostawiono jedynie dziesięć nałożnic. Miały pilnować królewskiego domu. Król szedł pieszo jak pokutnik. Za nim jego dwór. Przed opuszczeniem Jerozolimy zatrzymano się. Obok władcy przeszli wszyscy słudzy. Także i ci, którzy należeli do obcych narodów. Wśród nich Dawid dojrzał Gittydów z Gat. Zapytał wtedy jednego z nich imieniem Ittaj, dlaczego razem z nim ruszają w drogę. Przecież sami są wygnańcami ze swego kraju. Niedawno zamieszkali w Jerozolimie. Teraz zaś Dawid udaje się na wygnanie. Nie wie nawet dokąd pójdzie. Dlatego zasugerował mu, by ze swymi rodakami pozostał na miejscu. Ten jednak zaprzeczył. Gdy przybył do Jerozolimy, uznał Dawida za swego pana. Był z nim w chwilach powodzenia. Dlatego nie opuści go w chwilach trudnych. Będzie mu służył nawet, gdyby za wierność Dawidowi miał zapłacić swym życiem. Słysząc te słowa Dawid nie mógł mu odmówić. Orszak ruszył na wschód, w stronę potoku Cedron. Gdy szli, ludzie mieszkający w tej okolicy płakali. Tak przekroczyli Cedron i udali się na wschód, w stronę pustyni. Dolina Cedronu stała się niemym świadkiem owego wydarzenia. Zapamiętała łzy ludu i ból Dawida. Był gotów zrezygnować z korony, iść na tułaczkę, by ratować poddanych przed bratobójczą walką. Ich życie było dla niego ważniejsze niż własne. Wiele wieków później ta dolna usłyszy inny płacz. Lament modlitwy Jezusa, który nieopodal w ogrodzie Getsemani będzie przed swą męką zanosił błagalną modlitwę do Boga Ojca, opuszczony przez wszystkich. Nawet najbliżsi uczniowie będą spali. A jeden z nich, któremu ufał, za chwilę dopuści się zdrady. Tymczasem On w modlitwie ofiaruje swe życie, by ratować życie wszystkich ludzi przed wiecznym potępieniem, zrodzonym z buntu przeciw Bogu. 

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!