TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Kwietnia 2026, 14:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Początek nowej epoki

Początek nowej epoki

Szymon postanowił dokonać czegoś więcej niż tylko pochówku swego brata Jonatana w rodzinnym Modin. Zdecydował, by upamiętnić jego imię oraz imię swych rodziców i zmarłych braci. 

W celu pochówku swojego brata Szymon nakazał zbudować okazały grób, a raczej pomnik kierujący myśl przechodzących obok ludzi ku spoczywającym w tym miejscu Machabeuszom oraz ich czynom. Pierwszym elementem budowli było podwyższenie dotychczasowego grobu. Wykonano je z ciosanych kamieni. Zdobiły one nie tylko fasadę, ale i tylną ścianę budowli. Następnie wzniósł siedem niewielkich piramid. O jedną więcej niż liczba osób spoczywających w grobowcu. Uczynił tak dlatego, iż miał nadzieję, że w przyszłości i on spocznie obok swych bliskich. Całość zdobiła kolumnada. Wyróżniała ją zbroja umieszczona na kolumnach. Na niej wyryto wizerunki okrętów. Według autora księgi były one widoczne dla żeglarzy przepływających przez Morze Śródziemne, co wydaje się być raczej przesadną, służącą podkreśleniu wielkości budowli. Ona miała być świadectwem wielkości i znaczenia dokonań ludzi w niej spoczywających. Pamięć o nich miała trwać przez wieki.

Zbrodnia dla władzy

Niestety klęska i odwrót Tryfona nie przyniosły wygaszenia konfliktu. Zły człowiek wnosi zło w każde miejsce, do którego dociera. Tak było i w tym przypadku. Gdy Tryfon powrócił do stolicy kraju dokonał kolejnego mordu. Jego ofiarą padł król Antioch. Według starożytnych historyków Tryfon zabił go po pokonaniu i wzięciu do niewoli Demetriusza. W taki okrutny sposób osiągnął zamierzony cel. Włożył na swą skroń diadem królewski. By być władcą nie został wybrany przez lud, nie dziedziczył tronu po przodkach. Osiągnął go na drodze zbrodni. Wkładał diadem na swą głowę skrwawioną ręką. Nic więc dziwnego, że kraj, nad którym objął władzę poprowadził ku licznym cierpieniom i nieszczęściom.

Przewidując taki przebieg wydarzeń, jeszcze zanim Tryfon pokonał Demetriusza, Szymon rozpoczął prace nad ufortyfikowaniem Judei. Wznoszone na jego polecenie warownie wyróżniały się wysokimi wieżami, masywnymi murami i silnymi bramami zaopatrzonymi w potężne zasuwy. Pamiętając o sytuacji obleganych nakazał też, by wewnątrz tych twierdz zgromadzić liczne zapasy żywności, pozwalające na przetrwanie długiego oblężenia, gdyby takie się przydarzyło. Wszystkie te prace wymagały sporych nakładów finansowych. Tymczasem napady Tryfona przyczyniły się do zubożenia kraju. Jakiekolwiek zwiększanie obciążeń finansowych byłoby nie tylko nierozsądne, ale nie miało w praktyce możliwości wykonania. Bezpieczeństwo było potrzebne, ale nie za cenę doprowadzenia ojczystej ziemi do nędzy lub zadłużenia u obcych. Dlatego Szymon skierował prośbę do Demetriusza. Prosił, by ten zdjął część obciążeń finansowych, jakie nałożono na Judę. Takie rozwiązanie zdawało się być złotym środkiem na rozwiązanie zaistniałej trudnej sytuacji. By jasno przedstawić swą sprawę i powody, dla których zwracał się z taką prośbą, nie posyłał pisma, ale ludzi. Wiedział bowiem, że napisany tekst ma swe ograniczenia, zaś bezpośrednia rozmowa daje szansę wyjaśnienia wszelkich pytań i wątpliwości związanych ze sprawą.

Wyzwolenie od ucisku

W odpowiedzi otrzymał od Demetriusza list. Autor Pierwszej Księgi Machabejskiej w swym tekście odwołuje się do jego słów tak, by czytelnik mógł zobaczyć zarówno sam problem, jak i jego rozwiązanie. List zaczyna się od wymienienia tytułów Szymona. Przypomina, że to jemu władca powierzył funkcję arcykapłana, stanowiącą w owym czasie najwyższą godność, jaką Hebrajczyk mógł otrzymać i potwierdzającą jego władzę nad narodem. Nazywa go również przyjacielem królów, przez co wynosi go ponad innych i traktuje jako partnera godnego prowadzenia pokojowych rozmów. Jednocześnie zwracał się do całej starszyzny i całego ludu podkreślając, że ta korespondencja nie ma charakteru prywatnego, ale jest pismem oficjalnym i ma moc obowiązującego układu.

List po wstępnym pozdrowieniu i potwierdzeniu otrzymanych od Szymona darów, wyrażał gotowość do zawarcia pokojowego układu. Zawierał również decyzję zaniechania ściągania danin przez królewskich urzędników. Osobne pismo skierowane do nich miało podkreślać, że wszystko, co miałaby być winna Judea zostało przez Demetriusza darowane. Władca potwierdzał także zawarte wcześniej układy i prawo Judejczyków do wybudowanych warowni. Jednocześnie w owym piśmie zawarty był akt amnestii wobec jakichkolwiek wykroczeń, jeśli takie były popełnione. Nadto Juda otrzymała zwolnienie od podatku koronnego, a Jerozolima od obciążeń finansowych na nią nałożonych. Pismo zawierało również zachętę, by ci Żydzi, którzy chcą i mogą walczyć w królewskiej armii zaciągnęli się do niej. I chyba to ostatnie zdanie wskazywało na powód tak wielkiej życzliwości króla: Demetriusz w obliczu zagrożenia ze strony Tryfona szukał sojuszników i ważna był dla niego każda siła, która wzmacniała jego wojsko, niezależnie od jej pochodzenia. Liczyła się dlań jedynie gotowość danej nacji do stanięcia po jego stronie oraz okazana wierność, nawet jeśli ta została kupiona za pieniądze, które miałyby pochodzić z danin. Władca wiedział nadto, że darowane podatki nie miały szans na ściągnięcie, a nawet gdyby, to i tak musiałby wydać je na zaciągniecie nowych wojsk. Natomiast dokonując aktu łaski król zjednywał sobie w Hebrajczykach sojuszników. Ci zaś, by bronić swej sprawy będą również walczyć i dla niego. Mieli bowiem wspólnego wroga, jakim był Tryfon

Nie mniej, niezależnie od powodów decyzji Demetriusza, warto było wykorzystać jego życzliwość. List ten i jego obietnice uznano nie tylko za korzystną ofertę, ale również za wyzwolenie od pogańskiego ucisku w Judei. Przypisano je Szymonowi. To stało się przyczyną wprowadzenia nowej rachuby czasu. Od owej chwili dokumenty datowano licząc rok ich wydania od pierwszego roku panowania Szymona, określanego jako arcykapłana, wodza i zwierzchnika Żydów. I choć nie posłużono się tytułem króla, by nie zerwać ledwie co zawartego porozumienia, to z pewnością Szymona traktowano również jako nieformalnego władcę, któremu należny jest tron. A może widziano w nim tego, którego Bóg niegdyś obiecał Dawidowi, choć nie należał on do potomków tego władcy. 

ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!