TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 13:07
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Plan Boga

Plan Boga

Spotkanie Mojżesza z Bogiem wiązało się z misją jaką Bóg wyznaczył Mojżeszowi: miał stać się narzędziem w ręku Boga, posłużyć sprawie wymierzenia przez Boga sprawiedliwości i uwolnienia Jego ludu. Cierpienie jakie Egipcjanie zadawali Hebrajczykom przebrało swą miarę. Było ono wymierzone przeciw narodowi będącemu potomstwem Abrahama.

A przecież Bóg zapowiedział Patriarsze, iż tym, którzy będą mu błogosławić On sam będzie błogosławił, zaś tych, którzy będą mu złorzeczyć dotknie nieszczęściem. Bóg był wierny tej obietnicy, dlatego teraz ujął się za swym ludem, wejrzał na jego nieszczęście i postanowił uratować przed zagładą. Ale nie od tego zaczął kreślić przed Mojżeszem swoje zamiary.

Pierwszy krok

Bóg nie jest tym, który na pierwszym miejscu stawia sąd i wymierzanie kary. Ważniejsze dla Niego jest zrealizowanie obietnic danych człowiekowi. Bóg wspomniał na swoje słowa wypowiedziane do Abrahama, gdy wprowadził go do ziemi Kanaanu. Wtedy powiedział: „Tobie i potomstwu twojemu daję ten kraj”. Wprowadził ich do owej ziemi jak gdyby rzucał w nią ziarno, z którego miał wyrosnąć plon zbawienia. By uchronić ich przed zniszczeniem przez głód przeniósł ten lud do ziemi egipskiej. Jednak teraz w Egipcie pierwsze źdźbła tego zasiewu były zagrożone zniszczeniem. Dlaczego na to pozwolił? Może dlatego, że potomkowie Abrahama zapomnieli o swojej misji i chcieli się sycić obfitością ziemi egipskiej. Myśleli, że jej dostatek zaspokoi głód ich życia. Skupili uwagę na tym, co doczesne i zapomnieli o swym powołaniu i celu życia. Odezwało się w nich sprzeniewierzenie mające korzenie w grzechu pierworodnym. Tymczasem ziemia egipska, która wydawała się być tak spokojna i pełna obietnic dostatku, szybko obróciła się przeciw nim i ukazała ostrze śmierci. Wobec tego Bóg postanowił interweniować. Widział nieszczęście dotykające ów lud. Kierując się miłością, postanowił wyrwać ich z niewoli i przenieść do ziemi dającej warunki do dostatniego życia. W przedstawionych Mojżeszowi zamiarach zawierał się zaczątek głębszego planu Boga. Obejmował on wszystkich ludzi dotkniętych jarzmem grzechu, cierpiących, naznaczonych brzemieniem śmierci. Bóg słyszał płacz człowieka, który odszedł od Niego i zagubił się w swej samotności. Spoglądał na ludzi, którzy chcieli budować swe szczęście bez Niego, ale zamiast tego niszczyli dany im dar życia. Działo się tak, gdyż odchodząc od Boga, popadli w sidła niewoli władcy tego świata, przeciwnika Bożych planów - szatana. On pragnął wymazać z ludzkiego serca najdrobniejszą myśl o ojcowskiej miłości Boga. Czynił tak, by uczynić człowieka swym niewolnikiem, by zniszczyć jego życie. Dlatego sięgał po oręż cierpienia i przemocy, by czynić z ludzi jego własność, podporządkowywać sobie ich własnym planom. To, co czynił faraon wobec Izraela, było odbiciem zamysłów szatana wobec całej ludzkości. On chciał zniweczyć najpiękniejsze dzieło Boga, jakim jest człowiek, pozbawiając go radości przebywania z Bogiem. Dlatego zapowiedź wyzwolenia Hebrajczyków stanowiła pierwszy kok na drodze do przyszłego wyzwolenia całej ludzkości. Bóg objawiał się jako ten, który pragnie wolności i szczęścia człowieka i ofiaruje mu dar swej miłości.

Faraon i wezwanie Boga

Takie orędzie miał zanieść Mojżesz do starszych Izraela, ludzi, którzy brali w swe ręce odpowiedzialność za los narodu. Bóg zapewniał go, że serca tych ludzi będą otwarte na Jego słowo, na obietnicę, którą Mojżesz im przyniesie, na nadzieję życia, jaką roztoczy przed nimi. Potem, wspierany przez starszych Izraela, Mojżesz miał udać się do władcy egipskiego. Słowa skierowane do niego nie objawiały całego zamiaru Boga. Stawiał mu natomiast przed oczy wezwanie Boga. Mojżesz miał powiedzieć o objawieniu Boga i prosić o zgodę na to, by Hebrajczycy mogli pójść na pustynię i odbyć drogę trwającą trzy dni, by złożyć ofiarę Bogu. Te słowa przypominały wyraźnie ziemskiemu władcy, że lud, który próbuje zagarnąć dla siebie, jest własnością Boga. Mogły one dać mu szansę na ocalenie siebie oraz własnego narodu i kraju. Wystarczyło tylko okazać posłuszeństwo Bogu, dać wiarę Jego słowu. Ale to godziło w dumę faraona. Na takie zachowanie nie pozwalała mu jego pycha. On chciał mieć władzę absolutną. Być panem życia i śmierci. Nie uznawał nikogo nad sobą. Tym samym nie chciał słuchać głosu Boga. On samego siebie uważał za boga. Swą władzą nie chciał dzielić się z nikim. Nie słuchając Boga, tym samym nie słuchał głosu człowieka. Był nieczuły na ludzkie prośby. Liczyła się tylko jego wola i pragnienia. Takie było wnętrze serca faraona. Było ono jednocześnie odbiciem buntu anioła, który niegdyś sam chciał być równym Bogu i wypowiedział dumne: „nie będę Ci służył”. Zapatrzony w siebie wzgardził miłością. Upadł i pociągnął za sobą innych. Cierpiał, a jednocześnie trwał w nieustannym buncie wobec Boga.

Droga wyzwolenia

Bóg znał głębię serca faraona. Dlatego zanim doszło do spotkania Mojżesza z faraonem, przewidział reakcję egipskiego władcy. Wiedział, że dobrowolnie nie posłucha on Bożego słowa. Dlatego będzie musiał uciec się do innej drogi. Dokona wielu znaków i niezwykłych wydarzeń. Okaże Egiptowi i jego królowi swą potęgę. Wobec niej siła Egipcjan okaże się nikła i bezradna. Tym samym Egipcjanie będą musieli stać się ulegli wobec woli Boga. Potęga zła zostanie skruszona i zniweczona. Ale te wydarzenie będą jednocześnie objawieniem mocy Boga wobec Izraela. Przez to niezwykłe działanie poznają oni Tego, który objawił się Mojżeszowi w krzewie ognistym. Oni ten płomień zazdrosnej miłości Boga ujrzą w działaniach, jakie Bóg podejmie wobec Egiptu. Mówiąc o tym, Bóg zapowiada jednocześnie rzecz, która może nas zaskakiwać - chodzi o złupienie Egiptu. Dokona się ono w dość dziwny sposób: Egipcjanie okażą życzliwość Hebrajczykom i pożyczą im wiele cennych przedmiotów, a ci zabiorą je ze sobą w drogę. Czytając te słowa warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Starożytni zebranie łupów łączyli zawsze z klęską wroga. Tym samym zapowiadane wydarzenia są ukazane jako walka, niezwykła wojna, którą Bóg stoczy o wolność swego ludu. Będzie ona ostatecznym zwycięstwem. A jednocześnie zabrane przedmioty stanowić będą wyrównanie krzywd i zapłatę za niewolniczą pracę jaką Hebrajczycy wykonywali w Egipcie. W słowach, jakie Mojżesz miał skierować do faraona warto jeszcze zwrócić uwagę na wspomnienie o trzech dniach drogi, jaką lud Boży ma przejść przez pustynię. Są one zapowiedzią innych trzech dni, które będą miarą drogi przebytej przez Jezusa prowadzącej od krzyża do zmartwychwstania, drogi prowadzącej do wyzwolenia człowieka z niewoli grzechu i śmierci.

tekst i foto ks. krzysztof P. Kowalik


Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!