TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 03:32
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pierwsze jest: słuchaj

Pierwsze jest: słuchaj

Pewnie też tak macie, że nieraz przyczepi się Was jakaś piosenka i nie możecie się od niej uwolnić. Ciągle się ciśnie na usta i co chwilę łapiecie się na tym, że ją bezwiednie nucicie. Zdarza się, prawda? Czasami treść nie przypada nam do gustu, ale skoczność melodii czy rytm sprawiają, że „ciągle za nami chodzi”. Podobna rzecz zdarza mi się również z Ewangelią. To znaczy, ja mam taką metodę, że jeśli mam powiedzieć homilię, zwłaszcza niedzielną czy świąteczną, to celowo czytam sobie daną Ewangelię kilka dni czy tydzień wcześniej i niejako przymuszam się, to złe słowo, ale niech będzie, aby ta konkretna Ewangelia „za mną chodziła” i zmusiła mnie do refleksji. I to jest można powiedzieć normalne. Robię to celowo PRZED proklamacją danego fragmentu i wygłoszeniem do niego homilii. Ale czasami zdarza się, podobnie jak z tymi piosenkami, że już PO wygłoszeniu danej homilii Ewangelia dalej „za mną chodzi”, chociaż chciałbym zająć się inną. Coś takiego zdarzyło mi się ostatnio i ciągle mnie trzyma. Chodzi o Ewangelię z niedzieli 4 listopada, posłuchajmy.
„Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych». Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego»”.
Dlaczego ta Ewangelia „za mną chodzi”? Z dwóch powodów, a właściwie jednego, bo drugi wynika z pierwszego. Pan Jezus mówi: pierwsze jest – słuchaj. I tu właściwie można by się zatrzymać i przykazanie miłości Boga i bliźniego zostawić na inną okazję. Pierwsze jest słuchaj. I potem cała ta wymiana zdań pomiędzy Jezusem a uczonym w Piśmie jest przepiękną rozmową, w której dwie osoby nawzajem siebie słuchają. Dwie osoby, które w teorii, a jeszcze bardziej w praktyce, za bardzo za sobą nie przepadają: uczeni w Piśmie nie lubią Jezusa, bo uważają, że ten podważa ich autorytet i „kradnie” im słuchaczy i zwolenników, a Jezus niejednokrotnie wytyka całej kategorii uczonych w Piśmie różne postawy na czele z pychą i obłudą. A mimo to oni ze sobą rozmawiają, można by wręcz powiedzieć, że „spijają sobie z dzióbków”. „Słusznie powiedziałeś” mówi jeden, „niedaleko jesteś od królestwa Bożego” mówi drugi. Co za piękna rozmowa! Cóż za piękne zrozumienie siebie nawzajem! Ale oni siebie słuchają. Po prostu.
Dlaczego chodzi za mną ta Ewangelia? Bo na co dzień widzę ludzi, którzy do siebie szczekają, ujadają, którzy słowami się naparzają. Którzy idą do studia telewizyjnego i ich jedynym celem jest „zaorać” przeciwnika politycznego. O właśnie! Zaorać! Jedno z najpopularniejszych słów w Internecie i nie chodzi bynajmniej o agrokulturę. Najwięcej kliknięć mają te posty, które w tytule mówią o zaoraniu, zmiażdżeniu, rozjechaniu, wysłaniu w kosmos swojego rozmówcy. Kiedy wreszcie zamiast zaorywać zaczniemy siać? Zamiast miażdżyć i rozjeżdżać zwolnimy, zatrzymamy się i posłuchamy co ten drugi ma do powiedzenia? Zamiast wysyłać w kosmos zrozumiemy, że mamy mieszkać razem na tej ziemi?

ks. Andrzej Antoni Klimek

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!