TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Lipca 2019, 17:26
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Owoce Nawiedzenia Pani Jasnogórskiej

Owoce Nawiedzenia Pani Jasnogórskiej

Jestem 23-letnią studentką UAM w Kaliszu, której rodzinne strony znajdują się w diecezji włocławskiej (do Kalisza mam około 90 km). Na ostatnim roku studiów mam niewiele zajęć; czasami jestem tylko dwa, trzy dni w Kaliszu, w ciągu całego tygodnia. Krótki okres pobytu w tym pięknym, starym mieście nie był przeszkodą, aby kilka razy spotkać się z Matką Boską w czasie peregrynacji Jasnogórskiej kopii. Nad tym wszystkim, co przeżyłam i czego doznałam na pewno czuwała Opatrzność Boska! 

W diecezji kaliskiej już od dawna było głośno o peregrynacji Częstochowskiego Obrazu, jednak dopiero teraz, gdy Matka Boża zaczęła nawiedzać Kalisz, wielu z nas tak naprawdę, w sposób wręcz namacalny poczuło Jej matczyną, Boską obecność. W moim życiu Matka Boska Częstochowska odgrywa szczególną rolę, czego wyrazem są chociażby piesze pielgrzymki w czasie wakacji, podczas których z dziecięcą ufnością zanoszę pod Jej Jasnogórski Tron swoje radości, problemy, życiowe plany. Niestety w tym roku, ze względu na skręconą nogę o pieszej pielgrzymce nie było mowy, nad czym ogromnie ubolewałam! Może jednak tak miało być? Planowane spotkanie z Matką Boską Częstochowską w miesiącu sierpniu zostało właściwie przeniesione na miesiąc październik. 

Pierwszy mój kontakt z kopią Jasnogórskiego Obrazu nastąpił podczas nawiedzenia w kościele garnizonowym. W godzinach wieczornych, około 22. wracałam z koleżanką z spotkania duszpasterstwa akademickiego, które miało miejsce w salkach sanktuarium św. Józefa. Na zewnątrz, przed kościołem rozstawiona była duża ilość zdjęć. Koleżanka uświadomiła mi, że w tym kościele odbywa się dzisiaj peregrynacja Cudownego Obrazu, a zdjęcia są pamiątką. Po tych informacjach znalazłyśmy się w kościele garnizonowym, by chociaż na parę minut spojrzeć w oczy naszej Pani. 

Następnego dnia o okolicznościach ujrzenia kopii Jasnogórskiego Obrazu mówiłam jednej ze swoich koleżanek ze studiów. Ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu, koleżanka planowała tego dnia zwolnić się z końcowych zajęć i iść na przywitanie Obrazu Matki Bożej u ojców franciszkanów. Zamierzała uczynić to sama, ale ze względu na to, iż raczej nie kryję się ze swoimi uczuciami, praktykami religijnymi i sama pierwsza opowiedziałam o wczorajszym spotkaniu z Matką Boską; tego dnia wzięłyśmy jeszcze jedną koleżankę i poszłyśmy razem przywitać Maryję w parafii św. Stanisława. 

Przez cały czas peregrynacji miałam nadzieję, że będę mogła uczestniczyć w uroczystościach nawiedzenia Obrazu w parafii (Miłosierdzia Bożego), do której obecnie, tymczasowo należę ze względu na wynajęte mieszkanie. Moje plany, mimo dość silnego przeziębienia, kataru zostały zrealizowane. Muszę przyznać, że liczba osób oczekujących na przyjazd do parafii Cudownego Obrazu przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania! W Sanktuarium Miłosierdzia Bożego spędziłam dużo czasu na modlitwie: Mszy św., Apelu Jasnogórskim, modlitwie dziękczynnej za życie, a nawet Pasterce o nowe powołania. Mimo przeziębienia, dzięki Bożej łasce dzielnie i ofiarnie starałam się przeżyć spotkanie z Bożą Matką. Następnego dnia wzięłam udział w Mszy św. za chorych i pożegnałam się z Maryją, bo wiedziałam, że po południu jadę do domu i w uroczystościach pożegnalnych nie będę brać udziału. Poza tym byłam właściwie pewna, że kopii Cudownego Obrazu Matki Boskiej w Kaliszu już nie zobaczę. Tym razem również spotkało mnie miłe zaskoczenie. W godzinach popołudniowych idąc w stronę dworca, ulicą Asnyka; natrafiłam przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego na moment wyprowadzenia Obrazu z kościoła, na pożegnanie i odjazd do innej parafii. W ten sposób miałam przywilej witać i żegnać Maryję w tej parafii. Dobrze też wiedziałam, że Matka Boska odwiedza ostatnie parafie i za tydzień w tej diecezji już Jej niestety nie będzie. Świadoma również byłam tego, że to jest moje ostatnie spotkanie z kopią Cudownego Obrazu. 

Cała sytuacja uległa jednak zmianie. W weekend ksiądz z duszpasterstwa akademickiego przysłał mi maila z zapytaniem: czy chciałabym uczestniczyć w uroczystym pochodzie niesienia kopii Jasnogórskiego Wizerunku przez duszpasterstwo akademickie. Oczywiście od razu udzieliłam pozytywnej odpowiedzi. Przez cały tydzień czekałam z niecierpliwością i radością na kaliskie uroczystości 29 października. W sobotę, w dniu uroczystości dowiedziałam się, że Obraz w jednej delegacji będą nieść chłopcy z duszpasterstwa akademickiego, a w drugiej dziewczyny. Poza tym byłam pewna, że będziemy uczestniczyć w tym pochodzie, jako przedstawiciele duszpasterstwa akademickiego, jednak rzeczywistość pokazała zupełnie coś innego. Niosłam Cudowny Obraz Jasnogórskiej Pani z koleżankami w delegacji, które podczas rozważań zostały przedstawione, jako panny z diecezji kaliskiej. Do dnia dzisiejszego zdarza mi się dotykać prawego ramienia i z radością wspominać chwile, kiedy Obraz Matki Boskiej spoczywał na nim. W najśmielszych oczekiwaniach jednak nie spodziewałam się tego, że będę w delegacji, jako przedstawicielka żeńskiej młodzieży; ja, dziewczyna z diecezji włocławskiej. W całej diecezji jest przecież tyle wspaniałych dziewczyn, tyle wspaniałych serc, tyle wspaniałych kwiatów ziemi kaliskiej, więc dlaczego ja? Doszłam jednak do wniosku, że w tym wszystkim może być ukryta jakaś głębia, przesłanie. 36 lat temu nie było jeszcze diecezji kaliskiej; Kalisz należał do diecezji włocławskiej i to właśnie w diecezji włocławskiej wówczas wszyscy razem obchodziliśmy uroczystości peregrynacji kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Cieszę się, że w jakimś stopniu będąc przedstawicielką diecezji włocławskiej mogłam czynnie uczestniczyć w tym wspaniałym wydarzeniu diecezji kaliskiej. Nie ukrywam, że studiując 5 rok w Kaliszu; diecezja kaliska, św. Józef są bardzo bliscy mojemu sercu. 

Żegnając kopię Jasnogórskiego Obrazu byłam wdzięczna naszej Matce za niezliczone łaski, jakie spłynęły na mnie, naród Polski i cały świat za Jej wstawiennictwem. Dziękowałam za wiele, prosiłam o jeszcze więcej i wiem, że jeśli te modlitwy będą zgodne z wolą Bożą przyniosą oczekiwane owoce. Na zakończenie chciałabym podziękować wszystkim za świadectwo wiary; tym głęboko wierzącym, tym mniej religijnym, a może przede wszystkim tym, którzy nie chodzą do kościoła, ale w tych dniach jednak pojawili się u stóp Matki Boskiej. Wszystkim składam serdeczne dziękuję, gdyż w naszym zabieganym świecie każde świadectwo miłości do Boga jest nieopisanym dobrem dla całego Kościoła. Muszę także nadmienić, że z zadowoleniem i satysfakcją odbierałam fakt uczestniczenia moich wykładowców w uroczystościach peregrynacji. W różnych kościołach widziałam, że ludzie inteligentni, z tytułami naukowymi, cieszący się poważaniem; potrafili z miłością uklęknąć przed tronem Jasnogórskiej Pani. Nie pozostało mi nic innego, jak napisać, że z wiarą, pokorą i cierpliwością będę czekać teraz na peregrynację w swojej diecezji.

Ewa Z.

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!