TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Sierpnia 2020, 01:19
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Oszustwo Adoniasza

Oszustwo Adoniasza

Bóg dał Dawidowi błogosławieństwo długiego życia, ale nie zdjął z niego brzemienia grzechu pierworodnego. Dlatego czas starości przyszedł na króla niczym wieczornychłód deszczowych dni.

Krew w ciele króla nie krążyła już tak, jak w dniach młodości. Coraz dotkliwiej odczuwał zimno. Słudzy próbowali mu pomóc okrywając go kocami, ale to nie przynosiło żadnego efektu. Dawid nieustannie marzł. Dlatego postanowiono sprowadzić do jego komnaty dziewczynę imieniem Abiszag. Odznaczała się ona nie tylko młodością, ale i urodą. I pewnie, gdyby Dawid spotkał ją wcześniej, zostałaby matką jego synów. Owa kobieta służyła mu z całym oddaniem troszcząc się o jego życie.

Zachowanie Adoniasza
Kolejne dni zwiastowały nadchodzącą śmierć Dawida. Wielu zadawało sobie pytania o to, kto będzie jego następcą. Nie wszyscy poprzestawali jedynie na tym. Niektórzy zaczęli torować sobie drogę do przejęcia tronu. Do nich należał Adoniasz. Przyszedł na świat po narodzinach Absaloma. Odznaczał się niezwykłą urodą. I może to ona wprawiła go w pychę. Niesiony nią sprawił sobie rydwan i orszak złożony z 50 sług. Zachowywał się tak, jak gdyby był następcą tronu. Chaggita, jego ojciec widząc to milczał. Tym samym utwierdzał swego syna w złym postępowaniu. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Młodzieniec wpierw znalazł sobie stronników w osobach Joaba i Abiatara. Niedługo potem przygotował ofiarę. Nie tylko złożył na nią owce, woły i cielce, ale zgromadził dookoła swych braci, synów królewskich, sługi króla oraz wielu ludzi z Judy. Nie wezwał natomiast Natana, Benajasza oraz swego brata Salomona i tych, którzy choć uznawani byli za bohaterów, znani byli również z wierności królowi. Wiedział, że owi ludzie nigdy nie odwrócą się od króla i nie zgodzą się na to, by wbrew jego woli Adoniasz ogłosił się władcą.

Słowa królowej
Konsekwencje takiego stanu rzeczy pierwszy przewidział Natan. Zdawał sobie sprawę, że Adoniasz będzie dążył do usunięcia wszystkich, którzy będą stali na jego drodze do tronu. Pierwszym będzie Salomon i jego matka Batszeba. Jednocześnie wiedział jak wielki wpływ ma Batszeba na króla. Dlatego udał się do niej i wezwał, by ona udała się do Dawida i opowiedziała mu o wszystkim. Przecież chodziło o jej życie i życie jej syna.
Słowa, które kierował do królowej stały również na straży obietnicy, jaką Bóg przez proroka złożył Dawidowi. Chodziło o trwałość dynastii, rodu Dawida. W nim zaś miał przyjść na świat władca wybrany przez Boga, ten który miał utwierdzić panowanie Boga nad powołanym przez Niego ludem. Sam obiecał, że wesprze ją we właściwym momencie. Batszeba posłuchała jego słów. Udała się do sypialni króla. Od niej Dawid dowiedział się, że Adoniasz szykuje się do przejęcia tronu. Zapytała go bowiem, czy wszystko to dzieje się zgodnie z wolą władcy i jak ma się do obietnicy, którą jej dał, obietnicy, iż jej syn Salomon obejmie tron nad Izraelem. Opowiedziała też królowi o wszystkim, co uczynił Adoniasz i wyraziła swą obawę, że po śmierci Dawida tak ona, jak i jej syn Salomon zostaną uznani za buntowników.

Salomon na tronie
Zaraz po niej do pałacu wszedł prorok Natan. Zadał wpierw jedno pytanie: czy wolą Dawida jest by Adoniasz został następcą tronu? Jeśli tak, to dlaczego na obrzędy koronacyjne nie zaproszono ani proroka, ani kapłanów Sadoka i Banajasza czy królewskiego syna Salomona, choć wezwano wielu znamienitych ludzi. Słysząc to Dawid wezwał przed swoje oblicze Batszebę. Zrozumiał bowiem, że jej słowa nie były dyktowane kaprysem, czy zazdrością. Adoniasz gromadził wokół siebie ludzi, chcąc dokonać przewrotu. Jeszcze za życia Dawida sięgał po koronę. Nie liczył się z wolą Boga ani z wolą króla. Do tego nie mógł dopuścić. Był wdzięczny Batszebie, że wybawiła go z trudnej sytuacji. Jednocześnie przysiągł jej, iż jeszcze tego dnia wprowadzi na tron Salomona. Nie chciał czekać do chwili swej śmierci. Zdawał sobie bowiem sprawę, iż umarli milczą. Tym samym, gdy odejdzie z tego świata, każdy będzie mógł mu przypisać słowa, których nigdy nie wypowiedział i zaprzeczyć temu, co rzeczywiście zamierzał uczynić. Jeśli zaś za życia objawi poddanym swą wolę, ta będzie niepodważalna.
Od słów przeszedł do czynów. Nakazał wezwać przed swe oblicze kapłanów Sadoka i Benajszasza, straż królewską oraz swego syna Salomona. Cały ten orszak miał udać się do źródła Gihonu. Następnie polecił, by tam prorok Natan i kapłan Sadok namaścili Salomona na króla Izraela. Potem miano zatrąbić w róg i ogłosić to całemu narodowi. Tak też uczyniono. Dokonano obrzędu namaszczenia i głosem trąb i okrzyków obwieszczono to wobec wszystkich. Ten głos dotarł do ucztujących z Adoniaszem. Zgromadzeni ludzie nie rozumieli tego co się dzieje. Dopiero Jonatan, syn kapłana Abiatara wytłumaczył im sens tych wydarzeń. Nie jest to jak się spodziewali dobra dla nich wieść. Trąby i okrzyki oznajmiają bowiem wstąpienie na tron Salomona, syna Dawida, którego król mianował swym następcą. Tę decyzję Dawid potwierdził wobec Boga i ludu, gdy jego słudzy przyszli oddać mu pokłon. Efektu takiej wieści nie trzeba było przewidywać. Oto wszyscy ucztujący z Adoniaszem uciekli jeden po drugim. Sala pełna biesiadników w oka mgnieniu opustoszała. Adoniasz pozostał sam. Jedyne co mu towarzyszyło, to przerażenie. Nie myślał już o koronie. Bał się o swe życie. Dlatego uchwycił się rogów ołtarza. Błagał Salomona o ocalenie i darowanie winy. Ten pozwolił mu odejść mówiąc, iż jeśli jest uczciwym, to nawet włos nie spadnie mu z głowy. Polecił następnie, by zabrano go sprzed ołtarza i pozwolił odejść do domu.

W godzinie śmierci
Dawid u kresu swoich dni mógł być spokojny o dalszy los swego królestwa. W godzinie śmierci wezwał jeszcze Salomona przed swoje oblicze. Nakazał, by był posłuszny prawu Boga, przypomniał mu słowa obietnicy danej przez Natana o wiecznym panowaniu rodu Dawida. Jednocześnie przestrzegł go przed Joabem i Szimeiem. On sam darował im życie, ale obawiał się by któryś z nich nie wystąpił przeciw Salomonowi. Dlatego radził synowi, by pozbył się owych buntowników. Niedługo potem zamknął swe oczy, kończąc ziemskie życie. Dokonał powierzonego mu dzieła. Mógł teraz spocząć w ziemi miasta, które uczynił swą stolicą. Była to Jerozolima, którą będzie zwało się Miastem Dawidowym.

Ks. Krzysztof Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!