Ostatni punkt oporu
Po zdobyciu Gezer jedynym punktem strzegącym pogańskich wpływów w Judei był zamek w Jerozolimie zwany Akrą. Jego zdobycie uznano za wielkie i ważne wydarzenie. Dlatego Szymon postanowił, iż każdego roku będzie się wspominać ten dzień triumfu i ucieleśnienia nadziei Hebrajczyków.
Dla zdobycia zamku posłużono się starą, choć bardzo brutalną metodą stosowaną pośród ludów starożytnych podczas oblężenia ufortyfikowanych miast. Dla osiągnięcia celu uniemożliwiano załodze twierdzy, jak i znajdującym się w jej wnętrzu innym ludziom, jakiegokolwiek kontaktu z otoczeniem. Tak głód i pragnienie stawały się bronią mającą złamać opór. Była to broń straszna i o wiele bardziej skuteczna niż balisty rzucające kamienie dla skruszenia murów. Dlatego właśnie Szymon wydał zakaz sprzedawania lub kupowania czegokolwiek od przebywających w zamku. Po niedługim czasie w ich oczy zajrzał głód. Wkrótce stał się tak silny, że zaczął zbierać żniwo śmierci. W tej sytuacji z zamku wysłano do Szymona poselstwo, proponując ugodę. Szymon zgodził się na rozejm i darowanie życia tym, którzy je zachowali. Jednak postawił warunek analogiczny do tego, jaki towarzyszył rozejmowi zawartemu Gezer: zamek ma pozostać pusty, a jego załoga i mieszkańcy muszą opuścić Judeę i poszukać sobie nowego miejsca do zamieszkania lub powrócić do ojczystych stron. Przystano na to, gdyż każdy w Akrze zdawał sobie sprawę z tego, iż dalszy opór doprowadzi jedynie do jednego: śmierci wszystkich przebywających w twierdzy. W tej sytuacji lepiej było opuścić to miejsce i pozostać przy życiu, niż je stracić.
Opuszczenie zamku
Gdy tylko Akra została opuszczona, przystąpiono do oczyszczenia tego miejsca. To, co wtedy się działo, przypominało zachowanie Hebrajczyków po zdobyciu Jerycha. Tym razem jednak nie popełniono dawnego błędu i usunięto wszelkie przedmioty uznawane za nieczyste. To wydarzenie nabrało symbolicznego znaczenia. Stało się bowiem przypieczętowaniem dotychczasowych zdobyczy oraz symbolem powrotu do ziemi obiecanej Abrahamowi i oczyszczenia miejsca, które Bóg wybrał przed wiekami, by powstała na nim Jego świątynia. Gdy dokonano usunięcia tego, co z religijnego punktu widzenia uznawano za nieczyste, nastąpiło uroczyste i triumfalne wejście do twierdzy, którą jeszcze niedawno uważano do zdobycia. To, co wydawało się nieosiągalne, teraz stało się faktem. Ci, którzy przybyli, by wejść do Akry, nie przyszli tu wiedzeni jedynie ciekawością obejrzenia wnętrza tego miejsca, które niegdyś siało grozą i stanowiło znak triumfu pogan oraz zniewolenia Izraela. Teraz jego mury świeciły pustkami. Po nieprzyjacielu i wszystkim, co było z nim związane, nie pozostał nawet najmniejszy ślad.
Stąd wejście Izraelitów miało charakter triumfalnej procesji. Wznoszono pieśni pochwalne, machano gałązkami oliwnymi. Wszystkiemu towarzyszył akompaniament instrumentów muzycznych. Temu, kto nie wiedziałby co się wydarzyło, mogłoby się wydawać, iż odbywa się tu niezwykłe zgromadzenie liturgiczne, święto gdy składana jest Bogu ofiara. I w jakiejś mierze miałby rację. Choć nie składano żadnej ofiary, to wznoszono do Boga dziękczynienie i oddawano Mu chwałę. Skoro pokonani zostali wrogowie Izraela, to pewnie wielu w owej chwili myślało, że nadszedł czas (lub że jest bardzo bliski), w którym pojawi się obiecany Dawidowi potomek; Mesjasz, który odnowi Królestwo Izraela i zaprowadzi pośród nich królestwo Boże. A może jest nim sam Szymon, który doprowadził do tak wielkiego zwycięstwa? Wprawdzie nie należał on do rodu Dawida, ale czy przez swe czyny nie był godny miana jego syna i królewskiej korony? Nikt z wiwatujących jednak nie zdawał sobie sprawy, że Mesjasz przyjdzie innego dnia, również pośród wiwatów, śpiewu radosnych pieśni; przyjdzie drogą usłaną gałązkami palmowymi i oliwnymi oraz płaszczami ludzi, lecz zbawienia nie dokona przez przemoc i siłę, ale przez ofiarę złożoną ze swego życia. Przez nią założy królestwo Boże, lecz nie w granicach jakiegokolwiek państwa, ale pośród swych uczniów. Na to jednak trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Zawierane sojusze
Zdobycie Akry uznano za wielkie i ważne wydarzenie. Ono pozwalało odczuć smak wolności własnej ojczyzny. Dlatego Szymon postanowił, iż każdego roku będzie się wspominać ten dzień triumfu i ucieleśnienia nadziei Hebrajczyków. W tym celu ustanowił coroczne święto; dzień, w którym wszyscy będą się radować z odniesionego zwycięstwa. Tak zapisała się w pamięci Hebrajczyków data: dwudziesty trzeci dzień drugiego miesiąca roku 171, czyli szczególnej wiosny na 141 lat przed przyjściem na Ziemię Chrystusa. Szymon nie poprzestał jedynie na ustanowieniu święta. Podjął również, jak przystało na wodza, decyzje służące obronie miasta świętego. Nie zburzył murów twierdzy, ale nakazał jej oczyszczenie. Teraz mogła służyć dla obrony Izraelitów. Nadto umocnił wzgórze przylegające do zamku, na którym znajdowała się Świątynia Jerozolimska. To ją chciał chronić jak najcenniejszego skarbu. Nieopodal niej przygotował siedzibę dla siebie i dla swych ludzi. Wszystko to przypominało czasy Dawida i Salomona oraz dokonane przez nich dzieła, choć do osiągnięcia czy odbudowania dawnej świetności tych czasów było jeszcze bardzo daleko. Nie mniej poczyniono ważny krok ku temu. Jerozolima stał się miastem wolnym i świętym. Czy takimi stali się jej mieszkańcy? To już odrębna sprawa i o wiele trudniejsza, gdyż łatwiej jest pokonać najpotężniejsze armie niż dokonać przemiany ludzkiego serca. Nie mniej skoro Bóg pokonał wrogów swego ludu, to i przemiana ludzkich serc nie będzie dla Niego niemożliwa, gdy przyjdzie właściwy czas ku temu.
Walki, zwycięstwa i podejmowane pertraktacje oraz zawierane sojusze wypełniały życie Szymona. Nie znaczyło to, że zapomniał o swej najbliższej rodzinie i rodzie, z którego pochodził. Widział upływ czasu i zmiany jaki niósł on w jego życiu. Ile zostało mu dni? Miał nadzieję, że jeszcze wiele, tak jak mówił Psalm: 70 czy 80 lat, gdy jesteśmy mocni. Ale któż zdoła przewidzieć, kiedy przyjdzie ta godzina, która będzie ostatnią. Dlatego Szymon już teraz postanowił pomyśleć o swym następcy. Miał nim zostać jego syn Jan. W ostatnich latach stał się on dojrzałym mężczyzną. Był zdolny do walki. Nauczył się odpowiedzialności za innych oraz ważnej sztuki strategii walki. Dlatego Szymon postanowił teraz powierzyć mu dowództwo nad wszystkimi swoimi wojskami, a na jego siedzibę wyznaczył Gezer. Tak mógł spokojnie zająć się tworzeniem struktur swego państwa, pewny o jego bezpieczeństwo.
ks. Krzysztof P. Kowalik
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!