TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Lipca 2019, 08:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

On żyje i chce abyś żył

On żyje i chce abyś żył

„Chrystus żyje. On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością tego świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, staje się nowe, napełnia się życiem. Tak więc pierwsze słowa, które pragnę skierować do każdego z młodych chrześcijan, brzmią: On żyje i chce, abyś żył! On jest w tobie, jest z tobą i nigdy cię nie opuszcza. Niezależnie od tego, jak bardzo byś się oddalił, Zmartwychwstały jest obok ciebie, wzywa cię i czeka na ciebie, abyś zaczął od nowa. Kiedy czujesz się stary z powodu smutku, urazów, lęków, wątpliwości lub porażek, On będzie przy tobie, aby na nowo dać ci siłę i nadzieję”.
Prawda, że piękne słowa? Napisał je dla nas papież Franciszek w posynodalnej Adhortacji apostolskiej Christus vivit skierowanej do młodych i całego ludu Bożego i wydają się one być najlepszym życzeniem na Święta Wielkiej Nocy Zmartwychwstania Pańskiego, które właśnie przeżywamy. Tak sobie myślę, że słowa tej adhortacji, do której na pewno będziemy jeszcze powracać, poddają nam pod rozwagę pewien element, który może nam pomóc jeszcze lepiej świętować Zmartwychwstanie. Może wreszcie pomoże nam rozstrzygnąć ten wydaje się nierozwiązywalny paradoks dotyczący wyższości Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem, podczas gdy prawie wszyscy wolą jednak Boże Narodzenie. Ja chyba nawet wiem dlaczego. I wcale nie chodzi o to, że to takie „rodzinne święta”, white Christmas i „dżingol bell”, bo śniegu już jak na lekarstwo, a i z tymi „rodzinnymi” różnie bywa, ale po prostu wszyscy wolą tego małego Jezuska, co to w stajeneczce kwili, ale – jak to niemowlę - nic nie mówi. Taki fajny niemy bobasek, nad którym można się użalić, ale który niczego nie naucza. Działa na emocje, ale nie na rozum, serce i wolę. Co innego z dorosłym Jezusem. Ten to mówi, dla niektórych, aż za dużo. Bo przecież wszystko było już pięknie ustawione przed Jego przyjściem, i komu to przeszkadzało? I teraz też próbuje robić to samo. A jako Zmartwychwstały jest już po tamtej stronie życia, jakby nie ma wieku.
Wydaje mi się, że zbyt mało myślimy o Jezusie jako młodym człowieku. Dla nas Jezus jest albo bobaskiem albo „poważnym dorosłym” właściwie już ukrzyżowanym. Ja na przykład mam takie wrażenie kiedy słucham lektorów, a nawet kapłanów, że Słowo Boże w całości zostało wypowiedziane z krzyża w okrutnych męczarniach. Tak bywa proklamowane, z taką emfazą czy nawet cierpiętnictwem w głosie. A przecież to nieprawda! Jak pisze papież Franciszek: „Jezus nie oświeca was, młodych, z daleka lub z zewnątrz, ale wychodząc od swojej młodości, którą z wami dzieli. Bardzo ważne jest kontemplowanie młodego Jezusa, którego ukazują nam Ewangelie, ponieważ On był naprawdę jednym z was, i w Nim można rozpoznać wiele przymiotów charakterystycznych dla młodych serc. Widzimy to na przykład w następujących cechach: „Jezus miał bezwarunkową ufność do Ojca, dbał o przyjaźń ze swoimi uczniami, a nawet w chwilach kryzysu pozostał jej wierny. Okazał głębokie współczucie dla najsłabszych, szczególnie ubogich, chorych, grzeszników i wykluczonych. Miał odwagę zmierzyć się z władzami religijnymi i politycznymi swoich czasów; doświadczył poczucia niezrozumienia i odrzucenia; doświadczył lęku w obliczu cierpienia i znał słabość Męki; skierował wzrok ku przyszłości, powierzając się pewnym rękom Ojca i mocy Ducha Świętego. W Jezusie wszyscy młodzi mogą odnaleźć siebie”.
Nie tylko młodzi, myślę. Papież pisze, że bycie młodym jest nie tyle okresem życia, ile stanem serca. A stan serca zależy od obecności w nim Zmartwychwstałego, który jest najpiękniejszą młodością tego świata!

Ks. Andrzej Antoni Klimek

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!