Odnowione sojusze

Umieć rozpoznać sprzyjający czas, nie przespać go i dobrze wykorzystać to wieka sztuka i mądrość. Posiadał ją Jonatan. Rozpoznał stosowną chwilę, dar Boga, czas łaski i sukcesu.
Na scenie rozgrywających się walk Jonatan zaprezentował swą siłę. Ukazał dawną i obecną potęgę Izraela. Tak przedstawił siebie władcom jako partnera godnego do rozmów. Jednocześnie widział i rozumiał, że dobra passa nie musi trwać wieczne, a w sytuacji zagrożenia trzeba wpierw liczyć na siebie. Nie mniej warto zadbać o sojusze i przyjaźnie z narodami, na których pomoc w razie trudności można liczyć. Dlatego podjął decyzję, by wysłać posłów do Rzymu, Sparty i przyjaznych mu miast. Chciał tak odnowić i umocnić zawarte wcześniej przymierza.
Potwierdzenie przyjaźni
Judea nie odzyskała jeszcze pełnej niepodległości, a Jonatan nie był jej królem. Dlatego posłowie przemawiając w jego imieniu oznajmili, iż zostali delegowani przez arcykapłana i lud żydowski. Takie słowa stawiały w dobrym świetle społeczność, której przewodził jako osoba sprawująca kult. Wysłannicy Jonatana nie stawiali żadnych nowych warunków ani próśb. Zgodnie ze zwyczajem prosili jedynie o odnowienie układów na dotychczasowych zasadach. To było wiele, bo stanowiło gwarancje sojuszu i wzajemnej życzliwości oraz pomocy w razie zagrożenia. Posiadanie tak ważnych sojuszników i przyjaciół dawało również do myślenia potencjalnym napastnikom. Gdyby zaatakowali Żydów weszliby również w konflikt z Rzymem lub Spartą. A taka gra była bardzo ryzykowna i niebezpieczna i mogła zakończyć się potężną porażką. Tym samym samo odnowienie zawartych sojuszy było doskonałym środkiem dla obrony tego, co udało się do tej pory wywalczyć Machabeuszom. Słowa posłów spotkały się z przychylnym przyjęciem senatu. Wydano im listy do zarządców podległych Rzymowi miast, na podstawie których mogli zaś bezpiecznie wrócić do swego kraju. To było potwierdzenie zawartej przyjaźni.
Mówiąc o odnowieniu przymierzy autor Pierwszej Księgi Machabejskiej skoncentrował się na układach Jonatana ze Spartanami. Tu posłużył się fikcją literacką, w której Jonatan powoływał się na korespondencje pomiędzy władcą Sparty Arejosem a arcykapłanem Oniaszem. Według niej Spartanie uznali Żydów za braci. Odwołując się do faktów na wymianę przez nich listów trzeba by około półtora wieku. Ale w spisanym dziele chodziło o coś innego. Autorowi zależało na podkreśleniu szczególnie bliskich relacji, przymierza wojskowego i przyjaźni. Tak wiązał Spartan i Żydów. Ukazując zaś szacunek Spartan dla żydowskich powstańców chciał podkreślić ich męstwo.
Waleczność Żydów
We wspomnianym liście Oniasz zaznaczał też, iż do przymierza ze Spartą nie zmusza Żydów ani konieczność, ani poczucie osamotnienia, gdyż podstawą ich nadziei są Święte Księgi, jakie posiadają. Miał na myśli obietnice dane im przez Boga, utrwalone na papirusach i pergaminach w tekstach uznanych za Słowo Boga. Czemu zatem dochodzi do jego odnowienia? Otóż Żydzi nie chcą, by oba narody zapomniały o sobie i były dla siebie niczym obcy. Minęło bowiem wiele czasu, a milczenie i brak kontaktów mogły do tego doprowadzić, choć – jak dyplomatycznie zapewniał arcykapłan – podczas świąt jak i składanych ofiar, zawsze pamiętano o swych sojusznikach. Wznoszono także zawsze modlitwy o ich pomyślność.
Powyższe słowa odwoływały się tak do przeszłości, jak i chwili obecnej. Torowały drogę ku umocnieniu zadzierzgniętych więzów. Ich podstawą była obopólna troska i życzliwość. Dlatego w liście nie zabrakło słów o radości i uznania dla sukcesów sojusznika. Spartanie cenili sobie waleczność. Z niej słynęli. Tym samym wspomnienie o ich sławie stanowiło nie tylko element kurtuazji, ale doskonały wstęp do odnowienia zawartego układu. W dalszych słowach list przedstawił sytuację Żydów. Mówił o wojnach i utrapieniach, których im nie brakowało. Jednak to nie oni szukali konfliktów ze swymi sąsiadami, ale zostali przez nich napadnięci i musieli bronić swej wolności i ojczyzny. Nie chcieli tego czynić cudzymi rękoma. Sami stanęli do walki. Dlatego nie prosili o pomoc sprzymierzeńców. Pokładali natomiast ufność w pomocy Boga. Na niej się nie zawiedli. Otrzymali wsparcie i siłę, dzięki której zwyciężyli wrogów. Była to chwila triumfu, a dla wroga czas niesławy.
Te słowa miały wskazać na waleczność Żydów. Nie prosili zatem o odnowienie przymierza, by ktoś walczył zamiast nich. Tak list odwoływał się do wartości cenionych przez Spartan i przedstawiał im Żydów jako godnego partnera.
Z rodu Abrahama
Jednocześnie piszący zdawał sobie sprawę, iż Spartanie są poganami. Stąd nie wspominał imienia Boga. Mówił jedynie o Niebiosach. To dla Spartan było bardziej zrozumiałe i nie wprowadzało ryzyka dyskusji czy sporów związanych z wiarą. Nadto, a może przede wszystkim, wynikało to z szacunku dla Imienia Boga, którego Żydom nie wolno było wymawiać. Tekst nie chciał również przypisywać Bogu ludzkich cech, czy odczuć. Podkreślał Jego transcendencję. Jednocześnie wskazywał, że to w Niebiosach zapadły zasadnicze decyzje, dzięki którym Machabeusze pokonali wrogów i one sprzyjają tak im, jak i całemu ludowi.
Powyższe słowa stanowiły również usprawiedliwienie i wyjaśniały Żydom kwestię zawarcia sojuszu z poganami. Mogli oni mieć obawy, czy nie stanowiło to naruszenia zasad przodków i odejścia od wiary na wzór grzechów dawnych władców. Autor księgi przez wspomniany list wskazywał, że sojusz zawierali ludzie pobożni, opierający swe życie na Bogu i wierze w Niego. Układ polityczny był jedynie dodatkiem i wyrazem przyjaźni między narodami i nie stawiał Spartan, ich oręża oraz gwarancji w miejsce Boga.
W zakończeniu imiona posłów wysłano tak do Rzymu, jak i do Sparty. Zawarto też nadzieję na rychłą odpowiedź. Wyrażała ją także przytoczona odpowiedź Arejosa, który wyrażał swą życzliwość wobec arcykapłana Oniasza i Żydów. Wspominał również o znalezionych zapiskach, iż jedni i drudzy wywodzą się z rodu Abrahama. Mając to na uwadze, król zachęcał do dalszej korespondencji na temat sytuacji obu narodów, podkreślając ich formułę o wspólnocie dóbr obu ludów. I choć wspólne pochodzenie ani majątek nie miały pokrycia w faktach to w języku dyplomacji stanowiły wyraz obopólnej życzliwości lub były efektem działań Żydów z diaspory.
ks. Krzysztof P. Kowalik
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!