TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 08:55
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Noc rozdzielenia

Noc rozdzieleniaziemia

Zbliżał się nowy czas, czas wyznaczany przez pierwszą wiosenną pełnię księżyca. Kończyła się pora deszczy. Ziemię pokrywała świeża zieleń traw, zboże dojrzewało do żniw a pasterze wyprowadzali na wypas swe trzody, ciesząc się nowo narodzonymi jagniętami.

Zazwyczaj w tym okresie ludzie składali ofiary bóstwom, w które wierzyli. Chcieli je przebłagać, uzyskać ich życzliwość tak, aby mogli zebrać obfite plony, a ich trzody stawały się coraz liczniejsze. Wiedzieli, że życie niesie ze sobą zarówno dobro, jak i zło. Pragnęli, by to ostatnie omijało ich domy i życie. Stąd na różne sposoby znaczyli swe domy, by złe duchy omijały ich progi. Wszystko to było codziennym zwyczajem, rokrocznie odnawianym rytem. Wyrażał on ludzką nadzieję i pragnienie życia. Mniej lub bardziej świadomie człowiek wierzył, że poza jego światem istnieje inny świat, świat  zamieszkały przez bóstwa od których zależy jego los.

Miecz obosieczny
Pewnie i podobnie myśleli Hebrajczycy. I oni, tak jak inni ludzie, z pewnością uczestniczyli w pasterskich i rolniczych rytuałach, gdy składano w ofierze jagnię, pierwszy snop ściętego zboża, świeżo wypieczony chleb lub też znaczono krwią zwierząt domostwa. Były to gesty gwarantujące pokój, bezpieczeństwo i dostatek. Jednak tym razem dni związane z wiosennym nowiem księżyca miały przynieść ze sobą wydarzenia, które dawnym rytuałom nadadzą nowy sens i znaczenie. Od tej pory dla czyniących je Izraelitów staną się one znakiem i przypomnieniem potęgi Boga i Jego miłości okazanej człowiekowi,  uwolnienia Izraelitów z niewoli egipskiej. Wszystko jednak zaczęło się od słów. Wypowiedział je Mojżesz w imieniu Boga. Te słowa były jak miecz obosieczny. Zwiastowały one niezwykłe działanie Boga. Do końca nie wiemy, do kogo Mojżesz je skierował: czy były zapowiedzią Bożego działania oznajmioną Izraelitom, czy też ostatnią dramatyczną przestrogą wypowiedzianą przed faraonem. A może były przeznaczone dla jednych i drugich a także dla nas, którzy pochylamy się nad Księgą Biblii? Wypowiadający je Mojżesz mógł mieć świadomość ich niezwykłego znaczenia. Poprzez nie zapowiadał działanie Boga jakie nie będzie miało sobie równego w historii. Ono wzbudzi wiarę w sercach Izraelitów, ono skruszy potęgę zła, której znakiem był Egipt. Choć słowa Mojżesza oznajmiały wyzwolenie swego ludu, to jednocześnie zapowiadały doświadczenie śmierci jakie spadnie na naród sprzeciwiający się Bogu. Tym samym nie była to łatwa misja. Przecież lata młodości Mojżesz spędził na dworze córki faraona. Pewnie doświadczył tam wiele dobra. Miał przyjaciół. Ale widział też krzywdę wyrządzaną jego rodakom, okrutną machinie śmierci jaką faraon skierował przeciw Izraelitom.

Cena wyboru
Przed Mojżeszem stał wybór. Mógł zażywać dóbr jakie niesie codzienne życie, oczywiście  pod warunkiem, że stanie po stronie Egipcjan, wybierze sposób ich życia i postępowania. Jednak ceną takiego wyboru była utrata wewnętrznej wolności i oparcie swego życia na krzywdzie i przemocy. Inną drogą była wędrówka ku wolności. Ona wiązała się ze sprzeciwem wobec postępowania faraona, szukaniem czegoś więcej niż ziemskie przyjemności. Ona wymagała oparcia swego życia na woli Boga. To właśnie tę drogę wybrał Mojżesz. I dlatego teraz pozostawał wierny słowu Boga, choć z pewnością nie było łatwo mu je wypowiedzieć. Tym razem zapowiadał ostateczną interwencje Boga. Miała się ona dokonać w połowie nocy. To szczególny czas. Noc dosięga swego zenitu, pogrąża świat w ciemności, ale za chwilę czas jej panowania się zakończy.  Od wybicia północy stanie się on coraz krótszym aż nastanie świt. Podobnie zło jakie czynił faraon i poddani mu ludzie osiągnęło swoje apogeum. Wydawać by się mogło, iż jest to triumf absolutny. Przecież kolejne interwencje Mojżesza związane z niezwykłymi znakami i doświadczeniami nie odnosiły swego skutku. Jednak teraz nastąpi przełom.

Śmierć umiłowanych
Bóg wkroczy na arenę wydarzeń w decydującym momencie. Jego działanie będzie wiązało się ze śmiercią pierworodnych w Egipcie począwszy od człowieka, a skończywszy na zwierzętach. Będzie to bolesna klęska. Pierworodny to znak nadziei na przyszłość. Na nim opiera się cały ród. On stanowi jego fundament. Gwarantuje nadejście kolejnych pokoleń, dalsze trwanie. Jako pierwsze dziecko jest najbardziej miłowany. Tymczasem o owej północy pierworodnych dotknie śmierć. I wobec niej zawiodą wszelkie środki jakie spoczywały w rękach faraona, wszystkie jakie były dostępne Egipcjanom. Pozostanie głuche milczenie bólu i bezradności. To, co się wydarzy wykaże, iż swym uporem i umiłowaniem nieprawości oraz zadufaniem we własną władzę faraon doprowadził swój kraj do zguby i upadku. Śmierć dotknie zarówno człowieka, jak i zwierzęta: zniszczone zostanie ludzkie życie jak i ludzki dobytek. Taki bieg wydarzeń pokaże konsekwencje przylgnięcia ludzkiego serca do zła. Czy było to możliwe do uniknięcia? Wystarczyło posłuchać głosu Boga, poddać się Jego woli. Przecież On nie żądał skarbów Egiptu, nie chciał pozbawić faraona jego władzy. Domagał się jedynie aby on oddał Bogu to, co do Niego należy – lud Izraela.  A jednak tak się nie stało. Co więcej, nawet zapowiedź tak wielkiego nieszczęścia jakim była śmierć pierworodnych spotkała się z lekceważeniem. Świadczy o tym słowo mówiące o gniewie, który wypełniał serce Mojżesza, gdy odchodził on od faraona. Ów gniew płonął jak ogień. To odczucie zapowiadało dramatyczne wydarzenia. Wyczerpane zostały wszelkie środki ratunku, wszelkie możliwe przestrogi i wezwania do zawrócenia z drogi zła. Pozostał jedynie czas gniewu. Zło tak zakorzeniło się w ludzkim sercu tak daleko, iż stało się z nim tożsame. Tym samym zaczęło je pogrążać w zniszczeniu.
Inaczej natomiast bieg wydarzeń miał się potoczyć pośród Izraelitów. Ich nieszczęście śmierci pierworodnych nie miało w żaden sposób dotknąć. Oni mieli pozostać od niego wolni. Bóg zapowiedział, że nie doświadczą żadnego uszczerbku na zdrowiu czy życiu. Taki przebieg wydarzeń miał być znakiem działania Boga. To, co miało się wydarzyć nie było działaniem ślepego losu, kaprysem bóstwa lub też wynikiem jego nieprzewidywalnej woli. To nie brak ofiar stał się przyczyną nieszczęścia. Tu objawił się żywy Bóg. W owym wydarzeniu dokonał się sąd. Bóg oddzielił tych, którzy mu zawierzyli od tych, którzy zlekceważyli Jego słowa. Wziął w obronę swój lud. Wydarzenia, jakie nastąpią pokażą, iż to On jest rzeczywistym Władcą. Staną się widzialnym znakiem Jego potęgi, potęgi, która nie ma sobie równej. Poznają ją tak Izraelici jak i Egipcjanie. Dla tych pierwszych przyniesie ona upragniona wolność. Stanie się początkiem czasu przylgnięcia do Boga i wędrowania za Nim. Natomiast ci drudzy zostaną zmuszeni do uznania mocy Boga. Będą się musieli przed Nim uniżyć, to co ich spotka będzie znakiem klęski.

Tekst ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!