TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Kwietnia 2021, 08:22
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Niezwykłe zdarzenia

Niezwykłe zdarzenia

Znaki, których dokonywał Elizeusz mocą Boga odbiły się szerokim echem pośród Izraelitów. Przyniosły prorokowi sławę cudotwórcy. Widziano w nim męża Bożego, wiązano go ze zdumiewającymi czynami.

Wiele z tych znaków zapisało się w ludzkiej pamięci. Niektóre obrosły legendą. Ta chcąc przemówić do ludzkiej wyobraźni czasem mogła nieco ubarwić pewne zdarzenia. Zawsze jednak po to, by podkreślić, że to czego Elizeusz dokonał przekraczało możliwości człowieka, tym samym bez działania łaski Boga nigdy nie mogłoby się wydarzyć.


Zagubiona siekiera
Dzięki temu owe niezwykłe opowiadania, z czasem zapisane na kartach Biblii ukazującej splot Bożego Słowa i ludzkiej historii, budziły wiarę w ludzkich sercach. Wskazywały iż Bóg zawsze przychodzi z pomocą tym, którzy mu ufają i może wyprowadzić ich z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Te opowieści podkreślały nie tylko niezwykłą wiarę proroka, ale także jego ludzką dobroć i wrażliwość na potrzeby rodaków czy ludzi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, których życie było zagrożone. Dzieje Elizeusza podkreślały, iż wiara w Boga i nastawienie do drugiego człowieka łączą się ze sobą. Jedno wypływa z drugiego. Wrażliwość na sprawy człowieka jest konsekwencją umiłowania Boga. Bez niej zaś słowa o Bogu są tylko pustymi dźwiękami.
Pewnie dlatego pośród spisanych historii związanych z życiem Eliasza znalazła się krótka opowieść o zagubionej siekierze. To wydarzenie wiązało się z zamiarem podjętym przez uczniów proroka budowy nowej siedziby. Było ich wielu, a dom, w którym mieszkali stał się zbyt ciasny. Wtedy poprosili proroka, aby mogli udać się nad Jordan i tam wybudować sobie pomieszczenia, w których mogliby zamieszkać. Eliasz przychylił się do ich prośby, a gdy poprosili go, aby im towarzyszył w tej wyprawie chętnie się zgodził. Nad Jordanem podczas ścinania drzew potrzebnych na budowę jednemu z uczniów proroka wpadła do wody siekiera. Trudno było ją wydobyć z mętnych wód rzeki, tym bardziej iż mógł to być czas, gdy wody rzeki wzbierały a wtedy wejście do niech było niebezpieczne. Dodatkowym zmartwieniem owego ucznia było to, iż utracone narzędzie pracy nie stanowiło jego własności. Pożyczył je. Nie miał żadnych środków, by odkupić siekierę podobnej do zagubionej i oddać właścicielowi. Jak więc teraz stanie przed tym człowiekiem? Zmartwienie trapiło jego serce. Jego krzyk usłyszał prorok. Nie dochodził, czy powodem zdarzenia była nieuwaga czy nieudolność. Zadał tylko jedno krótkie pytanie: gdzie się to stało? Gdy ów uczeń wskazał mu miejsce odłupał kawałek drewna i wrzucił je do wody. Nikt nie rozumiał tego, co czynił. Chyba w ten sposób nie próbował oznaczyć miejsca zagubienia siekiery. Przecież nurt rzeki za chwile porwie rzucone drewno i ono zniknie. Tymczasem w miejscu rzuconego drewna, na powierzchni wody ukazała się zagubiona siekiera. Prorok nakazał, by uczeń, który zagubił tę siekierę uchwycił ją i wyjął. Zagubiony przedmiot odnalazł się. Teraz smutek zastąpiła radość.
Tak opisana sprawa w ludzkich oczach wydaje się całkowicie niemożliwa. Dla Boga nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Nie mniej nawet jeśli owo wydarzenie po latach obrosło legendą podkreślającą cudowność tego co się stało, to największym cudem w tym wszystkim była pomoc proroka okazana drugiemu człowiekowi i troska o jego los. One połączone z ufnością położoną w Bogu zawsze podpowiadają jak można przyjść z pomocą ludziom będącym w potrzebie. Stąd to wydarzenie zapisano dla nas jako drogowskaz, by czynić podobnie. I choć gesty naszej pomocy nie muszą mieć charakteru nadzwyczajnych wydarzeń, to czynione wobec potrzebujących są cudem – znakiem dobroci Boga. On troszczy się o ludzi poprzez bliźnich, których stawia na ich drodze.


Wojna między królami
Drugie z zapisanych niezwykłych wydarzeń wiązało się z wojną prowadzoną pomiędzy królem aramejskim a władcą Izraela. Król Aramu podczas tajnej narady zaplanował rozbicie obozu swych wojsk w pewnym miejscu. Miano tego dokonać w tajemnicy. Byłaby to doskonała pułapka, w którą mógłby wpaść król Izraela wraz ze swymi żołnierzami. Tak jednak się nie stało, gdyż został ostrzeżony przez Elizeusza. Posłuchano rady proroka. Ludzie zostali ocaleni z grożącego im niebezpieczeństwa. Taka sytuacja powtórzyła się wiele razy. To wzbudziło niepokój w wodzu aramejskim. Nic nie wiedząc o proroku i jego działaniu podejrzewał, że w jego obozie, w najbliższym otoczeniu jest jakiś szpieg, który zdradza wrogom królewskie plany i decyzje. Chciał dojść do tego kto jest zdrajcą. Zażądał od swych sług przeprowadzenia dochodzenia. Ci oznajmili mu, iż nikt z Aramejczyków nie sprzeniewierzył się swojemu wodzowi.
Jest natomiast w obozie izraelskim prorok, który choć nieobecny w pomieszczeniach króla, słyszy jego słowa i oznajmia je władcy Izraela. Słysząc to nakazał, by odnaleźć owego proroka i pojmać go. Gdy tak się stanie sprawdzi, czy owa nieprawdopodobna wieść jest prawdą. Jeśli słudzy mają rację wtedy pozbędzie się groźnego przeciwnika. Jeśli nie, to i tak pozbawi wodza Izraela ważnego doradcy a sam będzie dalej szukał zdrajcy. Polecił więc wysłać na wyprawę silny oddział wojska. Ci ruszyli w nocy, by otoczyć i zdobyć miasto Dotan, gdzie miał przebywać Elizeusz. We wszystkim tym jednak, przy całej ludzkiej przezorności nie wziął pod uwagę działania Boga i Jego mocy.
Świt ukazał mieszkańcom Dotan widok budzący grozę. Miasto otaczały wrogie wojska. Z murów widziano nie tyko licznych żołnierzy, ale i konie oraz rydwany. Nie był to zatem przypadkowy oddział, ale poważna ekspedycja. To zwiastowało oblężenie. Zgromadzeni pod murami ludzie przyszli, aby zdobyć miasto. Był to ich cel. O tym wszystkim zawiadomił Elizeusza jego sługa. Był przerażony potęgą nieprzyjaciela. Atakujących było zdecydowanie więcej niż obrońców miasta.
Jednak Elizeusz nie uląkł się wobec tych wieści. Uspokoił swego sługę. Nie liczba zgromadzonych do walki decyduje o zwycięstwie. Następnie zaczął się modlić. Skierował swe słowa ku Temu, który wyznacza bieg ludzkiego życia i wydarzeń nań się składających. Nie dyktował jednak Bogu gotowego rozwiązania. Nie narzucał swej woli. Przeciwnie. Prosił, by Bóg dał mu rozeznanie sytuacji w jakiej się znalazł. By pozwolił mu zobaczyć swe zamiary. Błagał, by Pan otworzył mu oczy, to znaczy pozwolił poznać swoją wolę. I został wysłuchany. Zobaczył wzgórze pełne ognistych rumaków i rydwanów, które otaczały i chroniły proroka.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!