TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Czerwca 2021, 11:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nieustająca nieobecność

Nieustająca nieobecność 

- rzymskie reminiscencje, cz. 3

Drugi wielki patron Rzymu - św. Paweł - przybył tu po raz pierwszy w 61 r. na rozprawę sądową jako civis romanus, oskarżony w Jerozolimie o świętokradztwo. W czasie tego dwuletniego pobytu Apostoł Narodów mieszkał zapewne w wynajętym domu w pobliżu Tybru (między dwoma teatrami: Marcellusa i Pompejusza), może na wysokości uroczej wyspy Isola Tiberina, która jak zakotwiczony okręt, czy jak bezpieczna przystań, bujną zielenią ogrodów i ciszą odosobnienia -  od czasów starożytnych, aż do dzisiaj - służy chorym mieszkańcom miasta.

Może, bo jest jeszcze jedno miejsce nad Tybrem, w pobliżu Mostu Sykstusa, kościół na placu San Paolo alla Regola, pod takim samym wezwaniem - postawiony podobno na miejscu, gdzie - według jednych św. Paweł mieszkał, według innych - głosił kazania. Jeszcze inni wskazują na niezbyt odległy, jedyny w tej okolicy średniowieczny dom z wieżą tzw. Casa di Paolo. Jedno jest pewne; cały ten teren w czasach Pawła stanowił dzielnicę żydowską, długo w średniowieczu zwaną - Pawłową. Mniej zagadek nastręczają natomiast (jak i w przypadku św. Piotra) miejsca związane z ostatnią drogą, męczeńską śmiercią i grobem Świętego Pawła. Opactwo Tre Fontane, odległe o trzy mile od Porta Ostiensis, starożytnej bramy miejskiej jest bez wątpienia miejscem, gdzie Paweł - jako obywatel rzymski - został pozbawiony życia przez dekapitację. Apostoł kroczył więc ku Chrystusowi starorzymskim traktem, którego wygładzone, bazaltowe podłoże można zobaczyć do dzisiaj. Tradycja związana z tym miejscem głosi, że odcięta głowa Pawła potoczyła się po ziemi, a w miejscu, gdzie dotykała podłoża - wytrysnęły trzy źródła. Dziś w przejmującej do głębi, ciszy opactwa, nad którym sprawują opiekę ojcowie trapiści wznoszą się - na pamiątkę cudownego wydarzenia - trzy kościoły, a w najstarszym z nich San Paolo alle Tre Fontane obok trzech ołtarzy można zobaczyć trzy studzienki, doprowadzające tu wodę z trzech źródeł. Jest ich na terenie ocienionego gajem eukaliptusowym opactwa o wiele więcej, a krystaliczna woda szumi pieśń o miłości do końca. Według starych podań po dekapitacji ciało Pawłowe zabrał ukochany uczeń - Tymoteusz i złożył je na pobliskim cmentarzu, gdzie dziś wznosi się jedna z najpiękniejszych budowli Rzymu i świata - Bazylika Świętego Pawła za Murami. Każda budowla sakralna ma tu coś z pamiątki - relikwiarza: Santa Maria in Trastevere, Santa Maria d’Aracoeli; kościoły: św. Sabiny, św. Cecylii, św. Klemensa itd. Przykłady można mnożyć. Istotne jest to, że triumfujące chrześcijaństwo szybko zapomniało krzywdy i jego pożegnanie z odchodzącym w przeszłość pogaństwem było pełne przebaczenia. Mówią nam dziś o tym budowle z zaznaczonym w bryle czy w jej elementach przeobrażeniem sztuki antyku w sztukę chrześcijańską. Stare formy piękna wypełniły się nową treścią. A freski i mozaiki pierwszych kościołów wyrażają triumf chrześcijaństwa w obrazach emanujących dostojeństwem, spokojem i pogodą. Nie ma w nich prawie bólu, sceny męczeństwa pojawiają się bardzo rzadko.

Rzym absorbuje więc swym pięknem i swą głębią, więcej - pozostawia w nas niewypowiedziane, serdeczne tajemnice, nieraz głęboko ukryte i nieuświadomione, które jednak w jakimś może najmniej oczekiwanym momencie, w paradoksalnym kontraście czy podobieństwie chwil, wybiegają nagle z głębi duszy jasną smugą światła. I tak, na przykład, piękną choć przecież banalną grę chmur i prawdziwy deszcz w Rzymie opisał Morcinek: W Rzymie więc czasem pada deszcz, lecz to niczym nie umniejsza uroku Wiecznego Miasta. Rzekłbyś - przeciwnie!... (...) a chmury są szare (...) to tłumy pątników, które ogromnie spieszą, by zobaczyć jakiś cud niesłychany. (...) kojarzą się one z postaciami Świętego Piotra
i Świętego Jana z obrazu Burnanda (..) Obaj uczniowie spieszą do opuszczonego już grobu Mistrza. (...) Lęk, trwoga i niepokój w ich sercach, w ich oczach (...) czynią ich podobnymi do tych chmur lecących dzisiaj z wichrem ponad Rzymem.

Roma - kolebka cywilizacji europejskiej, największy skarbiec duchowy, kulturowy i artystyczny, stolica i centrum chrześcijaństwa, siedziba Następcy Świętego Piotra.

Szczególną łączność naszą z Rzymem wyraża dziś postać Papieża znad Wisły. Znakomitym znakiem tego był potop polskich pielgrzymów zalewających Rzym ojczystą mową i radością, a podnóżek stóp Bożych wdzięcznością za XX lat niezwykłego pontyfikatu w październiku 2003 r. Następny, w ulewie łez i głębokiej zadumie – to czas pożegnania Ojca Świętego Jana Pawła II w kwietniu 2005 r. On sam - od swych młodzieńczych lat, tych najwcześniejszych spotkań z Wiecznym Miastem – był z miejscem tym związany w sposób  wyjątkowy. Wspomina: Nie zapomnę nigdy wrażeń z moich pierwszych dni „rzymskich”, kiedy w roku 1946 zaczynałem zapoznawać się z Wiecznym Miastem. (...) Ks. Karol Kozłowski, Rektor Seminarium Krakowskiego mówił mi wielokrotnie, że dla tego, kto ma szczęście zatrzymać się w stolicy chrześcijaństwa, bardziej niż studia (doktorat z teologii można zrobić wszędzie!) ważne jest uczyć się samego Rzymu. Z jego rady starałem się skorzystać. Przyjechałem do Rzymu niosąc w sobie wielkie pragnienie, aby zwiedzanie Wiecznego Miasta rozpocząć od katakumb. I tak się stało. Później wspólnie z kolegami (...) systematycznie zwiedzaliśmy Rzym pod kierunkiem wytrawnych znawców jego historii i zabytków. (...) Przez te prawie dwa lata pobytu w Wiecznym Mieście intensywnie „uczyłem się” Rzymu: Rzymu katakumb, Rzymu męczenników, Rzymu Piotra i Pawła, Rzymu wyznawców. Są to czasy, do których zawsze wracam z głębokim przejęciem. Wyjeżdżając z Rzymu wywoziłem stamtąd nie tylko pewną sumę wykształcenia teologicznego, ale także ugruntowanie mojego kapłaństwa i pogłębienie mojej wizji Kościoła. Ten okres intensywnych studiów przy grobach Apostołów dał mi pod tym względem bardzo dużo. Można by było jeszcze poruszyć wiele szczegółów na temat tego decydującego doświadczenia, ale podsumowując pragnę powiedzieć, że poprzez Rzym moje młode kapłaństwo wpisało się w jakiś nowy wymiar europejski i uniwersalny (Jan Paweł II, ,,Dar i Tajemnica”).

Dziś odczytujemy proroczy wymiar tych słów i wydarzeń w całej pełni jego niezwykłej pasterskiej posługi. W przeddzień tego wyjątkowego wydarzenia, jakim jest - w naszej narodowej, ale i ogólnoludzkiej historii - beatyfikacja Jana Pawła II, zaczerpnijmy znów drżącą dłonią światła ze źródeł Bożych, ze źródeł Dobrych Pasterzy Kościoła, z dorobku Wielkiego Papieża naszych czasów, pielgrzymując do Wiecznego Miasta. Niech jego nieustająca obecność towarzyszy nam w tym pielgrzymowaniu.

s. Noela Wojtatowicz

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!