TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 12:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Nie opuszczaj mnie

Nie opuszczaj mnie

nie opuszczaj mnie

Kathy i Tommy poznali się i pokochali jeszcze w dzieciństwie, jednak minęło wiele lat zanim mogli wreszcie być razem. Nie mieli rodziców, nie mieli rodzeństwa, nie mieli marzeń o dalekich podróżach i wyszukanych pasjach. Kathy i Tommy mieli nadzieję, że ich prawdziwa miłość uratuje ich od strasznego losu chociaż na kilka lat. Kathy i Tommy nie byli ludźmi, ale klonami stworzonymi dla ratowania innych. Annie została sztucznie poczęta tak, aby jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami siostry chorej na białaczkę. Jak daleko może posunąć się człowiek dla ratowania drugiego człowieka?

Dwa filmy ,,Nie opuszczaj mnie” na podstawie książki Kazuo Ishiguro o tym samym tytule i ,,Bez mojej zgody” na podstawie książki Jodi Picoult. Właśnie przeglądam recenzje i opinie internautów o tych filmach, chociaż widziałam je już jakiś czas temu. Tymczasem w radiu, o ironio, słyszę właśnie, że w tym roku polski rząd przeznaczy 45 mln zł na transplantacje, czyli ponad dwa razy więcej niż w 2010. Dlaczego, o ironio? Dlatego, że wszyscy bohaterowie książkowo-filmowi, których za chwilę przedstawię zostali stworzeni właśnie po to, by ratować życie innym. Ratować właśnie w ten sposób.

 

Żyje dla siostry

Rodzice Kate (w filmie ,,Bez mojej zgody”) nie myśleli o trzecim dziecku, do momentu, aż okazało się, że ich córka jest chora na białaczkę, a ani żadne z rodziców, ani brat nie mogą zostać dawcami. Wtedy małżonkowie zdecydowali się na sztuczne poczęcie istoty, która będzie genetycznie maksymalnie zgodna ze swoją siostrą, a oni zyskają gwarancję, że będzie mogła być dawcą dla Kate. Dziewczynka zostaje nazwana Annie i jest pod szczególną ochroną, bo regularnie oddaje krew dla siostry i przechodzi kolejne zabiegi operacyjne dla jej ratowania. Teoretycznie jest zdrowa, jednak nie może żyć jak rówieśnicy, żeby nie złapać najmniejszej choćby infekcji i nie zachorować. Annie żyje w ten sposób do 11. roku życia, kiedy zaczyna się buntować przeciwko swojemu losowi, aż w końcu decyduje się walczyć o samodzielne decydowanie o własnym ciele. Rodzice stosują wobec niej szantaż emocjonalny, przypominając, że dzięki niej żyje najbliższa jej osoba, że odmawiając pomocy Annie skazuje siostrę na śmierć. Rodzice, bardzo chcę w to wierzyć, że z wielkiej miłości, chcą ratować córkę chorą na białaczkę. Gdzie jednak miłość do drugiej córki? Choć została ona sztucznie poczęta obie dziewczynki są przecież takimi samymi istotami ludzkimi z duszą, uczuciami i godnością dziecka Bożego. Aby ratować życie jednej rodzice zapominają zarówno o własnym człowieczeństwie jak i o człowieczeństwie, i godności Annie. A przecież prawdziwa miłość nie może być ślepa.

 

W miłości nadzieja

Kathy, Ruth i Tommy uczą się w szkole z internatem. Jak się okazuje są zwykłymi uczniami. Stopniowo dowiadujemy się, że nie mają rodziców, ani rodziny, że właściwie nie znają świata poza najbliższym otoczeniem szkoły. Powoli odkrywamy kolejne fragmenty przerażającej prawdy. Wszystkie dzieci w szkole to klony stworzone po to, by w przyszłości służyć jako dawcy organów. Stopniowo przyzwyczajani do wypełniania tej misji, wychowywani w aurze wyjątkowości pozornie akceptują swój straszny los. Mając jedynie więzi przyjacielskie i koleżeńskie nie raz czują się wyjątkowo samotni, zagubieni i zdani sami na siebie. Kathy i Tommy zaprzyjaźniają się już w szkole, łączy ich wyjątkowo silne uczucie, jednak nie zostają parą. Muszą na to szczęście poczekać jeszcze kilkanaście lat. Zarówno film, jak i książka świetnie pokazują ogromny ładunek emocjonalny tych relacji, obserwując bohaterów z bliska widz czy czytelnik zapominają na kilka chwil, że to tylko klony, które czeka los dawców. Oni jednak mają nie tylko uczucia, ale także zadają sobie egzystencjalne pytania, chcą wiedzieć, skąd się wzięli (jak choćby wtedy, kiedy Ruth szuka swojego pierwowzoru, którego jest klonem) i czy mogą zmienić swój los. Bohaterowie dowiadują się, że jeśli dwoje, którzy się prawdziwie kochają i potrafią to udowodnić mogą uzyskać odroczenie pobierania organów i żyć szczęśliwie przez kilka lat w normalnym świecie. Takie odroczenie chcą uzyskać Tommy i Kathy, widać jak rośnie ich nadzieja, kiedy szukają sposobu, by znaleźć instancję, która uzna ich miłość za prawdziwą i podaruje im kilka lat wspólnego szczęścia. Mają nadzieję, że miłość okaże się ratunkiem i ucieczką od okrutnego losu. Prawdziwy dramat przeżywają, kiedy okazuje się, że była to tylko historyjka stworzona przez klony, żeby dawać nadzieję. Pozostaje im tylko kochać się aż do śmierci czyli zaledwie kilka chwil, godzin, dni. 

 

Fikcja niedalekiej przyszłości

Bardzo chcę myśleć o tych dwóch filmach (książkach), jak o tworach fantastyki naukowej, jednak dobrze wiemy, że dramaty podobne do historii Annie i Kate już rozgrywają się na świecie. Dobrze wiemy też, że naukowcy, mimo zakazów i etycznych protestów, nadal prowadzą badania nad klonowaniem ludzkich komórek, a tym samym ludzi. Wizja z książki Ishiguro, choć tak bardzo przerażająca nie powinna się wydawać aż tak odległa. Jak daleko można się posunąć dla ratowania ludzkiego życia i zdrowia? Jak bardzo można zniszczyć jedno człowieczeństwo, by uratować inne? Jak bardzo nieodwracalne mogą być konsekwencje pewnych działań czynionych dla dobra człowieka? Czy cel powinien uświęcać środki? Autorzy tych książek i filmów stawiają jedne z najważniejszych w życiu pytań, pytań o istotę człowieczńestwa, pokazując jednocześnie jest straszne i bolesne mogą być skutki rozwoju nauki, która być może będzie kiedyś w stanie wyeliminować wszystkie choroby, ale nie wyeliminuje emocji z życia ludzkiej istoty (nawet tej sztucznie stworzonej), nie wyeliminuje duszy z ciała (nawet tego sztucznie stworzonego).

Anika Djoniziak

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!