„Nie ma w innym zbawienia…”
Imię Jezus objawia, kim jest Bóg. Ale czy obraz Stwórcy w twoim sercu i sercu twojego dziecka odpowiada temu, co On sam o sobie mówi w Piśmie Świętym? Jak budować właściwy obraz Boga?
Co to znaczy: być z kimś po imieniu? W dzisiejszej rzeczywistości, często pozbawionej już pewnych konwenansów, przejście na ty nie ma większego znaczenia, a szkoda, bo powinno być to rozumiane jako zaproszenie do zacieśnienia relacji, do bliższego poznawania danej osoby, do budowania zaufania. W takim właśnie kontekście Bóg objawia swoje imię najpierw Mojżeszowi, a potem całemu narodowi wybranemu. Warto pamiętać, że hebrajskie imiona zawsze niosły w sobie ukryte znaczenie definiujące człowieka, wskazujące na okoliczności jego przyjścia na świat lub zadanie, jakie Bóg przed nim stawia. Obchodzone 3 stycznia, u zarania nowego roku, wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus powinno zwrócić naszą uwagę nie tylko na to, kim jest nasz Zbawiciel, ale powinno też pobudzić do refleksji nad tym, jaki obraz Boga noszę w sobie i jaki obraz Boga kształtuję u swojego dziecka.
Ikonicznym przykładem deformacji obrazu Boga jest używanie określenia Bozia. Niby pieszczotliwe, nieszkodliwe, a jednak od tego już niedaleko do stworzenia wizji Boga jako istoty infantylnej, niemal mitycznej, bajkowej, ot, taka religijna Wróżka Zębuszka. Czy takiego Boga nasze dziecko potraktuje poważnie? Nie ma mowy. To zawsze będzie wyobrażenie z dzieciństwa, wykrzywiające życie duchowe dorosłego człowieka.
Na drugim końcu szeregu fałszywych wyobrażeń mamy bezdusznego księgowego z tabelką w Excelu zapisującego nasze mniejsze i większe przewinienia, żeby później bezlitośnie nas za nie ukarać. A po drodze będzie jeszcze niedowidzący i niedosłyszący staruszek z brodą, który żałośnie nie przystaje do naszych czasów, nauczyciel, którego przy odrobinie sprytu da się oszukać, czy automat do spełniania życzeń i pragnień – wystarczy wrzucić litanię czy nowennę, a jeśli nie pojawi się produkt w postaci spełnionej prośby, to … chyba Boga nie ma. I jest też Bóg żebrak, od którego opędzamy się „zaliczeniem” niedzielnej Mszy Świętej.
Jaki jest Bóg? Jak kształtować w moim dziecku właściwy Jego obraz? Trudne i proste zarazem: wsłuchać się uważnie w to, co On sam o sobie mówi w 73 księgach Pisma Świętego. To żywe słowo, przez które Bóg nie tylko daje mi poznać siebie, ale także pozwala mi jak w lustrze zobaczyć moje własne oblicze, a to jest podstawą trwałej i głębokiej relacji. To nie są tylko księgi o kimś kiedyś, ale także o mnie teraz. Należy więc czytać, czytać i … słuchać. Idealną ku temu okazją jest liturgia Słowa podczas Mszy Świętej. Przygotujmy się z dzieckiem do tego spotkania z Bogiem. Poprzedniego dnia przeczytajmy czytania mszalne, wyjaśnijmy trudne słowa i zagadnienia (Nie rozumiemy czegoś? Świetnie! Mamy szansę i my coś odnaleźć, czegoś się dowiedzieć), zadbajmy o skupienie dziecka podczas Mszy (to nie jest czas na telefon czy pogaduszki z koleżankami), po Mszy wróćmy w rozmowie do czytań i homilii. To naprawdę dobry początek.
Na każdej stronie Pisma Świętego Bóg objawia swoją naturę, w każdym wersecie mówi do mnie: „Zobacz, jaki jestem, zechciej mnie poznać, zaufaj mi, przejdź ze mną na ty”.
Daria Kędzierska
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!