Niczego nie będzie

Niedawno skończył się okres Bożego Narodzenia, a tyle co rozpoczynał się Adwent. Właśnie wtedy w naszym seminarium przeżywaliśmy rekolekcje, ponad cztery dni w milczeniu, bez rozmów między sobą, z wyłączonym telefonem. A wszystko to po to, by móc bardziej skupić się na Słowie Bożym i na tym, co przeżywamy wewnątrz. Tegorocznym rekolekcjonistą był o. Janusz Chwast, dominikanin, który podzielił się z nami swoim doświadczeniem wiary i głosił dla nas konferencje. Szczególnie zapraszał nas do wejścia w głąb siebie, aby tam spotkać zarówno Boga, jak i siebie samego. Rekolekcje to również czas nawrócenia. Podczas ostatniego dnia rekolekcji uczestniczyliśmy w nabożeństwie pokutnym, po którym była okazja, by spotkać się z przebaczającym Bogiem w sakramencie pokuty.
Po zakończonych rekolekcjach ruszyły w naszym domu przygotowania do wigilii seminaryjnej. Przywiezienie choinek, następnie ich ubranie, dekorowanie korytarzy i kaplicy, wycieranie z kurzu figurek, budowa szopki czy nakrywanie stołów, to niektóre z czynności, w które był zaangażowany każdy z nas. W czasie przygotowań, w różnych miejscach, na ścianach pojawiły się plakaty zapowiadające przedstawienie jasełkowe, za którego przygotowanie każdego roku odpowiedzialny jest kurs IV (widoczny na zdjęciu). Jednak na tych plakatach widniał napis „Niczego nie będzie”.
Kiedy nadszedł dzień naszej wigilii spotkaliśmy się w auli seminaryjnej, gdzie byli zaproszeni biskupi naszych czterech diecezji, księża przełożeni, klerycy oraz pracownicy naszego domu. Przy wejściu na drzwiach auli wisiał plakat z dającym nadzieję napisem: „A może jednak coś z tego będzie?”, bowiem od przedstawienia rozpoczynało się nasze wspólne świętowanie. Gdy wszyscy zajęli miejsca, zgasły wszystkie światła i zaczęło się przedstawienie - jednak coś z tego było. Chłopacy podeszli do sprawy bardzo pomysłowo, przedstawili po prostu jak przygotowują przedstawienie i wszystkie spory jakie wokół tego mają miejsce. Płynęło z tego przesłanie, że nie jest najważniejsze, aby wszystko zawsze wychodziło nam idealnie, bo to jest niemożliwe, a raczej, że najważniejszy w tych świętach jest Chrystus, który ma narodzić się w naszych sercach. Po zakończeniu przedstawienia został odczytany fragment Ewangelii wg. św. Łukasza, po czym nastąpiło podzielenie się opłatkiem. Była to okazja do złożenia sobie nawzajem życzeń, ale też do okazania słów wdzięczności za całe dobro jakim wzajemnie się wspieramy. Następnie przeszliśmy do refektarza, gdzie odbyła się kolacja wigilijna, podczas której swoje słowo do nas skierowali księża biskupi, a także miało miejsce wspólne kolędowanie.
Dwa dni po wigilii po wykładach i obiedzie wyjechaliśmy na przerwę świąteczną, do swoich rodzinnych parafii, by święta przeżyć w gronie najbliższych. 28 grudnia gromadziliśmy się w katedrach naszych diecezji, gdzie miało miejsce zakończenie roku jubileuszowego. Była to okazja, by podziękować Panu Bogu za łaski, które otrzymaliśmy w tym czasie.
6 stycznia, kiedy wspominamy Trzech Króli, którzy podążali, by oddać cześć Nowonarodzonemu, wszyscy klerycy podążali wieczorem już do Poznania, po ponad dwutygodniowym pobycie w domu. Przed nami czas, w którym będzie trochę więcej nauki, ponieważ w lutym czeka nas sesja egzaminacyjna, brzmi poważnie, jednak idziemy do przodu z nadzieją, że „może coś z tego będzie”. A już po sesji czekają na nas tygodniowe ferie.
kl. Szymon Grobelny
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!