TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 13:09
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Moc słabego Słowa

Moc słabego Słowaslowa

Bóg ponawiając swe wezwanie skierowane do Mojżesza polecił, aby ten przekazał Jego słowa faraonowi. Jeszcze raz Mojżesz miał stawić się przed egipskim królem.

Został wezwany, aby skierować swe kroki do człowieka, który uważał się za absolutnego władcę Egiptu. Co więcej, przez Egipcjan był traktowany jako Bóg. Choć Mojżesz z pewnością nie uważał króla egipskiego za Boga, to jednak znał jego potęgę.

Jedyny Pan
Wobec tego władcy mógł sam wydawać się w swoich oczach nikim. Dlatego wezwanie skierowane do Mojżesza Bóg rozpoczął od słów „Ja jestem Pan”. Przypomniał Mojżeszowi swe imię, ale jednocześnie powiedział coś więcej. Objawił mu się jako Ten, który kieruje biegiem wydarzeń, kto jest rzeczywistym władcą świata i żyjących na nim ludzi. To przecież słowo Boga powołało wszystko do istnienia. To On ukształtował cały porządek wszechświata. On wyznacza czas wschodu i zachodu słońca. Z jego woli następują kolejno po sobie dni, tygodnie, miesiące i lata składające się na ludzkie życie. I nie ma nikogo, kto mógłby być Mu równym. To On powołał do istnienia lud Izraela i teraz, gdy faraon zagarnął ten lud w niewolę, On domaga się jego uwolnienia. Usłyszane słowa przypomniały Mojżeszowi, iż pierwszym krokiem ku wolności człowieka jest uznanie Boga za jedynego Pana. Jeśli tego człowiek nie dokona, to bardzo prędko popadnie w zależności od innych ludzi, które przynoszą zniewolenie. Obecność Boga daje schronienie, rozpościera płaszcz bezpieczeństwa oparty na zaufaniu. Gdy jej brak pozostaje pustka konieczna do zapełnienia. Wtedy pojawia się człowiek, ziemski władca. Przychodzi i choć wpierw oferuje pomoc, to ta szybko zmienia się w dominację i podporządkowanie. Dzieje się tak, gdy ten, na którego się zdajemy nie zna Boga i nie uznaje nikogo innego nad sobą. Sam chce być bogiem dla innych i domaga się od nich czci i szacunku. Nie szuka niczyjego dobra poza własnym. Tego doświadczył Izrael, gdy w Egipcie szukał schronienia przed głodem. Zstępując do tej ziemi z czasem sam zapomniał o Bogu i zdał się jedynie na łaskę człowieka oddalonego od Boga. Ta szybko stała się zwodniczą nadzieją. Stało się to tak szybko jak szybko władcy egipscy zapomnieli o dobrodziejstwach wyświadczonych przez Józefa ich narodowi. Wszystko skończyło się zniewoleniem. Ono też przyćmiło oczy tego ludu. Kolejne pokolenia patrzyły już tylko na wielkość tronu faraona. Wydawało się im, iż nie ma ponad niego potężniejszej siły, większego władcy. Teraz Mojżesz miał otworzyć im oczy i pokazać Izraelitom Kogoś potężniejszego niż faraon - prawdziwego i rzeczywiście istniejącego Boga.

Kolejne odkrycie
Jednak polecenie Boga znów spotykało się z oporem Mojżesza. Po raz kolejny popatrzył on na samego siebie i swe zdolności. Ma zanieść faraonowi słowo Boga. Ale kim jest on sam i jakie ma możliwości? Jego misja wiązała się z mówieniem. A to sprawiało mu trudność. Czy wynikało to z  lęku i obawy? Przecież Mojżesz, który wprawdzie wychowywał się na dworze faraona resztę swego życia spędził na pustyni, mieszkając pośród prostych ludzi. Czym było to miejsce w porównaniu do pałacu królewskiego, czym jego mieszkańcy wobec przepychu dworu faraona? Oto teraz on, nieznany pasterz miałby zostać wysłuchanym przez faraona? A nie był człowiekiem zbyt wymownym. Nie potrafił wygłaszać długich mów, oczarowywać blaskiem słów, przekonywać lotnymi argumentami? Może też była prostsza przyczyna - miał wadę wymowy? Cokolwiek by nie było czuł, że dana mu misja jest trudna i przekracza jego siły i możliwości. Jednak ta sytuacja doprowadziła do kolejnego odkrycia, kolejnego kroku prowadzącego w stronę wolności. Był nim drugi człowiek -  brat Mojżesza, Aaron. To on miał przekazywać orędzie powierzone przez Boga Mojżeszowi. Miał go wspierać i wspomagać w jego misji. Tym samym Mojżesz odkrywał, iż nie jest sam. Bóg stawia na jego drodze innych ludzi. Oni wraz z nim podejmą się niezwykłego zadania uwolnienia Izraelitów z ręki Egipcjan. Tak Mojżesz nie stanie przed faraonem sam. Będzie z nim jego brat. To on będzie przemawiał w imieniu Mojżesza. Odpowiedzą na słabość Mojżesza będzie drugi człowiek postawiony przez Boga na jego drodze. Tym samym, aby stać się wolnym trzeba przyjąć swe ograniczenia i pomoc, jaką ofiaruje nam drugi człowiek. To wraz z nim mamy przyjmować i nieść sobą Boże przesłanie. Wspartym przez niego podejmować Bożą misję. Tym samym własna słabość i obecność bliźniego stają się nowym doświadczeniem Bożej mocy i Bożego prowadzenia.

Faraon i władza
W dalszych słowach Bóg powiedział coś zaskakującego. Mojżesz obawiał się o sukces swej misji. Wahał się, czy ją podjąć, gdyż przewidywał, iż faraon nie będzie chciał go słuchać. Czy za tym nie kryło się pragnienie sukcesu, mierzenie wartości swego powołania posłuchem wobec ogłoszonego przez Mojżesza? Jeśli misja miała by się łączyć z odrzuceniem, poczuciem klęski, to może nie warto jej podejmować. Po co ryzykować? Tę przeszkodę, jaka zrodziła się w sercu Mojżesza, przeszkodę stojącą na drodze do wolności pokonał Bóg swymi słowami. Zapowiedział, iż sam uczyni nieustępliwym serce faraona. Słowa te oznaczają, iż Bóg wie, że władca egipski będzie stawiał opór Jego słowu. Przyjęcie tego słowa tym samym nie zależy od krasomówstwa Mojżesza czy Aarona. Sprawa rozgrywa się w ludzkim sercu. Faraon jest przeciwnikiem Boga. Jest daleki od przyjęcia Jego woli. Nie chce dzielić się swą władzą. Nie chce uznać nikogo ponad sobą. Dlatego Bóg będzie działał poprzez znaki, niezwykłe wydarzenia, ukazujące ludzkim oczom Jego moc. To działanie samego Boga zerwie kajdany zniewalające Izraelitów i wyprowadzi ich z niewoli. Będzie to efekt Jego mocy, a nie życzliwości czy dobrej woli faraona lub też zdolności Mojżesza. Tym samym misją Mojżesza nie jest przekonanie faraona. On nie chce nikogo słuchać poza sobą. Słowa skierowane do niego jedynie ujawnią tę postawę. Ale jednocześnie będą one zapowiedzą interwencji Boga. Wydarzenia, które po nich nastąpią, potwierdzą je i ukażą, iż Bóg jest rzeczywiście jedynym Panem kierującym losami świata i ludzi. Tak to, co nastąpi będzie niezwykłym objawieniem Boga zarówno wobec całego Izraela, jak i wobec całego Egiptu. Te same wydarzenia posłusznym Bogu przyniosą ratunek, zaś tym, którzy lekceważą Jego wolę - karę. To w nich Bóg objawi się jako Ten, kto nie ma sobie równych. Jednocześnie upokorzy faraona, który w swej pysze chciał być Mu równym. Jednocześnie te wydarzenia, jakie rozegrają się na ziemi egipskiej, staną się zapowiedzią wyzwolenia ludzkości z sideł szatana, tego, który człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga chce uczynić swoją własnością.

Tekst ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!