Misja czy dialog?
Styczeń jest miesiącem, w którym najbardziej otwieramy się na inne wyznania chrześcijańskie, a także – jeszcze szerzej – na inne religie monoteistyczne. I tak najpierw 17 stycznia będziemy obchodzić Dzień Judaizmu, potem przez cały tydzień będziemy się modlić o jedność chrześcijan różnych denominacji, a po jego zakończeniu – 26 stycznia – Dzień Islamu.
Czasami zrzędzimy na to, że pewnie wyznawcy judaizmu czy islamu podobnych obchodów u siebie nie mają, ale cóż, my mamy Jezusa, a to zobowiązuje. Jego pragnienie, aby wszyscy chrześcijanie „byli jedno” zostało bardzo wyraźnie przedstawione w Ewangelii i tu właściwie nie ma dyskusji, a dialog z innymi religiami jest faktem od Soboru Watykańskiego II, który nawiązując do starożytnego nauczania Ojców Kościoła, uznał, iż religie niechrześcijańskie stanowią „drogę wychowawczą ku prawdziwemu Bogu” (paedagogia) i „przygotowanie ewangeliczne” (preparatio evangelica), wskazał obecne w nich „nasiona Słowa” (semina Verbi) i stwierdził, że „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte” (DRN 2). Jak to wygląda za obecnego pontyfikatu nie trzeba przypominać, dość zauważyć, że Franciszek pisząc encyklikę Fratelli tutti był co prawda zainspirowany słowami św. Franciszka, ale też poczuł się „w sposób szczególny zachęcony przez Wielkiego Imama Ahmada Al-Tayyeba, którego spotkał w Abu Zabi, aby przypomnieć, że Bóg „stworzył wszystkich ludzi równymi w prawach, obowiązkach i godności, i powołał ich, aby żyli razem jako bracia i siostry”.
W tym kontekście powraca do mnie historia próby nawrócenia sułtana przez św. Franciszka. Ze źródeł biograficznych dowiadujemy się o jego trzech próbach wypraw na Bliski Wschód celem ewangelizacji muzułmanów. Najpierw próbował do Syrii, potem do Maroka, ale dopiero trzecia próba osiągnęła zamierzony cel, konkretnie Egipt, w 1219 roku. Dostał się tam prawdopodobnie z wojskami krzyżowców, po upadku IV krucjaty. W Egipcie Franciszek dotarł do Damietty, gdzie stacjonowały wojska chrześcijańskie, i tam podjął decyzję o spotkaniu z ówczesnym sułtanem Egiptu Malikiem al-Kamilem. Mimo braku zgody legata papieskiego, na własną odpowiedzialność, bez broni przedarł się na stronę muzułmanów. Jakub z Vitry wspomina w jednym ze swoich listów: „Ich przywódca, który założył ten zakon, przyszedłszy do naszego wojska zapalony gorliwością wiary, nie bał się przejść do wojska nieprzyjaciół
i, głosząc przez parę dni słowo Boże Saracenom, nie uzyskał większych efektów”. Najwięcej szczegółów tej niezwykłej wizyty na dworze Malika al-Kamila daje Bonawentura w „Życiorysie większym”. Według niego Franciszek zabrał ze sobą brata Illuminata z Rieti, który znał język arabski, i tylko w jego towarzystwie wyruszył w drogę, podczas której zostali napadnięci, pobici i ledwo żywi doprowadzeni przed oblicze sułtana, gdzie Franciszek odmówił przyjęcia darów, co wzbudziło jego sympatię.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów wizyty Franciszka na dworze sułtana, jest próba ognia, którą Franciszek miał zaproponować w celu potwierdzenia prawdziwości wiary chrześcijańskiej. Wielu badaczy twierdzi, iż można przyjmować to zdarzenie za autentyczne. Warto pamiętać, że ordalia (czyli tzw sądy Boże: np. noszenie rozgrzanego żelaza udowadnia niewinność) zostały zabronione przez Sobór Laterański IV, a Bonawentura nie przypisywałby Franciszkowi takiego wykroczenia bez powodu. Malik al-Kamil wątpił, że którykolwiek z jego kapłanów jest w stanie wejść w ogień dla obrony wiary, bo po propozycji Franciszka nawet jeden z jego najbardziej zaufanych doradców wycofał się z pomieszczenia, w którym przebywali. Franciszek według Bonawentury ponowił swoją propozycję, dodając, że sam wejdzie w ogień, a jeżeli spłonie to prosi, aby świadkowie nie przypisywali tego zdarzenia Bogu, a raczej grzechom jego samego. Jeżeli natomiast nie spłonie, sułtan wraz ze wszystkimi poddanymi miał przejść na chrześcijaństwo. Malik al-Kamil nie podjął jednak wyzwania, gdyż zdaniem Bonawentury „bał się buntu narodu”.
Franciszek widząc, że niczego więcej nie zyska, powrócił do obozu krzyżowców i dołączył do reszty braci. Podczas wizyty na dworze Malika al-Kamila przekonał się, że nie uda mu się nawrócić muzułmanów na wiarę chrześcijańską. Mało tego, musiał szybko wracać do Asyżu, bo pozbawiona jego nadzoru wspólnota właśnie się rozpadała. Kto wie, czy to właśnie dlatego, papież Franciszek nie bardzo chce nawracać inaczej wierzących, ale dba o dialog i przyjaźń społeczną.
Ks. Andrzej Antoni Klimek
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!