TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 20:50
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Meksykańscy katolicy obywatelami drugiej kategorii

Meksykańscy katolicy obywatelami drugiej kategorii

prezydentHistoria prześladowań chrześcijan kojarzy nam się w zasadzie wyłącznie z pierwszymi wiekami naszej ery. Mało kto zdaje sobie sprawę, iż represje, jakim poddawano wyznawców Chrystusa w wieku XX, przerosły wszystko, co zdarzyło się w tej materii na przestrzeni wcześniejszych dziewiętnastu stuleci.

Bolesne prześladowania meksykańskiego Kościoła katolickiego, jakie miały miejsce w latach 20-tych i 30-tych minionego stulecia to dla większości współczesnych Polaków temat niemal zupełnie nieznany. Przed rokiem 1939, w polskich księgarniach znaleźć można było co najmniej kilka znakomitych i bardzo poczytnych publikacji dotyczących tej kwestii. Jedną z nich była choćby książka ,,W kościołach Meksyku” autorstwa Melchiora Wańkowicza, inna, pióra Jana Rostworowskiego nosiła tytuł ,,O męczeńskim Meksyku”. Po 1945 roku, władze PRL-u z oczywistych względów nie zezwoliły na wznowienie żadnej z tych pozycji, jak również nie dopuściły do publikacji choćby jednej z wielu zagranicznych książek naukowych i popularno-naukowych poruszających tematykę prześladowań Kościoła w Meksyku. Dlatego też, nim przejdę do opowieści o prześladowaniach meksykańskich wyznawców Chrystusa sensu stricte, nakreślę możliwie krótko ich historyczne tło.

W imię konstytucji 

Prześladowaniom dała początek uchwalona w 1917 roku Konstytucja Meksyku. Konstytucja, która – jak podkreślają zachodni historycy – miała nie tylko skrajnie antyklerykalny, ale również antyreligijny charakter. Kilka lat przed jej uchwaleniem ster władzy w Meksyku przejęli związani z masonerią politycy. Jak pisze Jerzy Robert Nowak, w swej pracy ,,Walka z Kościołem wczoraj i dziś”, masoni, którzy objęli rządy przekształcili dawny radykalizm społeczny rewolucji meksykańskiej w ekstremalny radykalizm antykościelny, a nawet antyreligijny. Nowak, na potwierdzenie swych słów, przytacza też fragment kilkutomowej Historii Kościoła, opracowanej przez francuskich autorów: Wkrótce po rozpoczęciu w roku 1910 wielkiej meksykańskiej rewolucji społecznej nowa generacja intelektualistów zaczęła posuwać się znacznie poza granice antyklerykalizmu, którym odznaczała się ta reforma w połowie XIX stulecia. Dokonując niekiedy rewizji poglądów swych liberalnych poprzedników w świetle analizy marksistowskiej, zmierzali nie tylko do ograniczenia władzy doczesnej Kościoła, lecz w ogóle do stłumienia wpływu religii na społeczeństwo. Gloryfikując przeszłość Meksyku, chcieli ponadto wyeliminować wszystko, co łączyło się z hiszpańską erą kolonialną, włączając w to katolicyzm. Ludzie wyznający podobne przekonania, wywodzący się głównie z klas średnich, prawnicy i intelektualiści, wprowadzili do konstytucji meksykańskiej z roku 1917 artykuły wyjątkowo wrogie tradycyjnym wpływom religii. 

Zakazane sutanny

I tak rzeczona konstytucja odbierała Kościołowi status osoby prawnej. Znosiła zakony. Oddawała majątek kościelny pod kontrolę państwa, ponadto pod nadzór władz państwowych oddano samych duchownych, ograniczając w ten sposób dramatycznie ich działalność duszpasterską. Zakazywano też wyświęcania nowych kapłanów. Jednym z najbardziej kuriozalnych postanowień tejże konstytucji było prawo nadane władzom poszczególnych stanów do określania liczby kapłanów mogących sprawować posługę na ich terytorium. Stosowanie tej zasady w praktyce doprowadziło m.in. do tego, iż władze stanu Tabasco (dodajmy, że był to stan, w którym zniszczono niemal wszystkie świątynie) ustaliły, iż maksymalna ilość duchownych, na jaką istnieje zapotrzebowanie w ich stanie, jest równa zeru. Duchownych pozbawiono czynnego prawa wyborczego. Dziennikarzom (i świeckim i duchownym) prasy katolickiej wydano zakaz poruszania jakichkolwiek kwestii wiążących się z polityką. Ponadto księża mogli nosić sutanny wyłącznie na terenie kościołów. Tak więc w czasie procesji, która podążała wokół murów kościoła, kapłan nie mógł mieć na sobie sutanny. Nie wolno było używać konfesjonałów. Osoby świeckie nie miały prawa przebywać na plebanii. Duchownym cudzoziemcom nakazano bezzwłoczne opuszczenie Meksyku. Wprowadzono również zakaz jakichkolwiek form kultu religijnego poza lokalami zamkniętymi. Duchowieństwo radykalnie odcięto od możliwości jakiegokolwiek nauczania poprzez zakaz działalności edukacyjnej w istniejących, świeckich szkołach, jak również zakaz prowadzenia własnych placówek szkolnych. Instytucjom religijnym i kapłanom zabroniono też prowadzenia jakichkolwiek badań naukowych, a nawet instytucji charytatywnych. Francuski historyk Jean A. Meyer stwierdził, iż meksykańska konstytucja z 1917 roku uczyniła katolików obywatelami drugiej kategorii, bez miejsca w życiu publicznym.

Prezydent Calles chce zniszczyć Kościół

Już w trakcie prac nad konstytucją umiarkowana mniejszość meksykańskich parlamentarzystów ostrzegała, że tak rażąco uderzająca w wiarę katolicką ustawa zasadnicza może doprowadzić nie tylko do protestów społecznych, ale również do wybuchu wojny domowej. Ostrzeżenia stały się faktem. Najpierw rozpoczęły się w Meksyku akcje protestacyjne zarówno kapłanów, jak i świeckich katolików. Różnymi metodami – w tym m.in. strajkiem duchowieństwa – protestujący doprowadzili władze państwa do wycofania się z prób wprowadzenia w życie antykatolickich zapisów konstytucyjnych. Jednakże gdy w 1924 roku prezydentem kraju został Plutarco Elias Calles, sytuacja zmieniła się radykalnie. Na niekorzyść Kościoła rzecz jasna. Ogromna część badaczy najnowszej historii Meksyku zgodna jest co do tego, że właśnie prezydent Plutarco Elias Calles, mason i fanatyczny wróg religii, był głównym sprawcą tak niszczącego dla Meksyku wewnętrznego konfliktu wokół Kościoła i religii – pisze Jerzy Robert Nowak, we wspomnianej już wcześniej publikacji. – Taką opinię głoszą najwybitniejsi zagraniczni badacze historii meksykańskiego konfliktu między państwem a Kościołem, na czele z Jeanem A. Meyerem. Opinię tę podzielał również najwybitniejszy polski badacz historii Ameryki Łacińskiej, prof. Tadeusz Łepkowski, pisząc w swej historii Meksyku: „(…) Calles, mason i zagorzały antyklerykał (…) przyczyniał się swą doktrynerską postawą i decyzjami do wybuchu długotrwałego konfliktu”. Calles głosił oficjalnie, iż chce zniszczyć Kościół katolicki, najpierw prowokując katolików, a następnie dokonując na nich rzezi. Kroplą, która przepełniła czarę goryczy w polityce prezydenta, było ogłoszenie tzw. prawa Calles’a. Najbardziej godzącym w Kościół przepisem owego prawa, był artykuł 19. nakazujący przymusową rejestrację kapłanów w urzędach państwowych. O tym, czym ów nakaz skutkował w praktyce napisał we wspomnianej wcześniej przeze mnie książce Melchior Wańkowicz:  (…) zaczęto tę rejestrację traktować jako prośbę o zezwolenie rozpoczęcia swych obowiązków, których nie można było rozpoczynać bez otrzymania odpowiedzi. Tego rodzaju interpretacja udaremniła pełnienie posług religijnych w sąsiednich parafiach, a więc i wszelkie odpusty itd., lub choćby prostą wyrękę. Przede wszystkim zaś sama zasada godziła w samodzielność Kościoła (…). Warto również dodać, iż prezydent Calles nałożył na urzędników specjalne sankcje karne za niedbałość w walce z religią.

Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!