Magisterium Kościoła i diakonia prawdy
Kościół epoki starożytnej wybrał przyjaźń z filozofią. Jednak nie każda filozofia spełniała wymóg harmonii z wiarą. Stąd też Magisterium wzięło na siebie obowiązek czuwania i badania, który Jan Paweł II nazwał diakonią prawdy.
Sobór Watykański I w Konstytucji dogmatycznej o wierze katolickiej Dei Filius nauczał, że ,,chociaż wiara jest ponad rozumem, nigdy nie może zaistnieć prawdziwa rozbieżność między wiarą i rozumem: ten sam Bóg, który objawia tajemnice i udziela wiary, rozniecił też w ludzkim umyśle światło rozumu, nie może zatem tenże Bóg wyprzeć się samego siebie ani też prawda nie może zaprzeczać prawdzie”. Prawda mająca swoje źródło w Bogu jest i pozostaje obiektywnie w duchowych dziejach człowieka jednością. Do jej poznawania i aby ją podziwiać (kontemplować) duch ludzki, jak napisał Jan Paweł II we wstępie encykliki, unosi się na skrzydłach zarówno wiary, jak i rozumu. Wiara i rozum odpowiadają w równym stopniu tak jedności prawdy, jak też dwoistości nurtu przekazywania jej światu przez Boga. Dlatego też pomiędzy wiarą i rozumem w optymalnych warunkach winny zachodzić zgoda i współdziałanie. Można powiedzieć, że Boskie pochodzenie prawdy i potrzeba zharmonizowania wiary i rozumu w poczynaniach człowieka znalazły swoje odzwierciedlenie w ogólnej przychylności Kościoła względem racjonalnych sposobów myślenia w starożytności i zaowocowały wspomnianą poprzednio chrześcijańską przyjaźnią z filozofią.
Rola Urzędu Nauczycielskiego
Jednak nie każda filozofia sprzyja wierze, nie każda daje się z nią uzgodnić, nie każda potrafi przyjaźnie z nią współpracować i tym samym spełniać pożyteczną rolę w procesie podążania ducha ludzkiego ku prawdzie. Św. Paweł zachęcał: ,,wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie” (1 Tes 5, 21). Dlatego w ciągu wieków Urząd Nauczycielski Kościoła (Magisterium) wziął na siebie obowiązek rozeznawania, oceniania i wskazywania wierzącym, jakiego rodzaju filozofie mogą być pomocne i przydatne na drodze zbawienia, jakie zaś mogą zbawieniu zagrażać: ,,Magisterium Kościoła może zatem i powinno krytycznie oceniać – mocą swojego autorytetu i w świetle wiary – filozofie i poglądy, które sprzeciwiają się doktrynie chrześcijańskiej”.
W pełnieniu zadania, które papież nazywa ,,diakonią prawdy”, Kościół kieruje się podstawową zasadą, czyli dobrem i zbawieniem powierzonych jego pasterskiej pieczy dusz ludzkich (salus animarum suprema lex). Troska o zbawienie, które zależy od wyznawanej i przestrzeganej w życiu prawdy, i to w szczególności właśnie w dziedzinie myślenia, upoważnia go do występowania wciąż wobec świata w obronie prawdy i piętnowania przeciwnych prawdzie błędów. To dlatego nauka soborów powszechnych, a także nauczycielskie wypowiedzi następców św. Piotra obok wykładni pozytywnej treści prawdziwej wiary zaopatrywane były zazwyczaj w listy błędów, których należało się wyrzec, wraz z nieodłącznym anathema sit (czyli, ,,niech będzie wyłączony/wyklęty”, ten oczywiście, kto mimo przynależności do Kościoła, opowiada się za szkodliwą dla wiary i zbawienia koncepcją; por. np. czterotomowy zbiór Dokumenty Soborów Powszechnych czy też Breviarium fidei).
Między racjonalizmem a fideizmem
Jan Paweł II przypomina, że w sprawie określonych doktryn filozoficznych Kościół zabierał krytyczny głos już od starożytności i średniowiecza, i przywołuje wypowiedzi Magisterium ,,na temat teorii głoszących preegzystencję dusz”, rozmaitych postaci ,,bałwochwalstwa i zabobonnego ezoteryzmu” związanych z astrologią, czy też pisma skierowane przeciw pewnym tezom łacińskiego awerroizmu (fałszywej adaptacji filozofii Arystotelesa dokonanej przez arabskiego myśliciela Awerroesa).
Częstotliwość interwencji Urzędu Nauczycielskiego wzrosła około połowy XIX w. Było to skutkiem wzrostu i ekspansji niezgodnych z wiarą poglądów szerzących się od epoki oświecenia w nowoczesnym społeczeństwie świeckim, na które z kolei starali się odpowiedzieć katoliccy krytycy tendencji modernistycznych. O ile zatem cechą wielu typowych dla okresu po rewolucji francuskiej opinii był przesadny racjonalizm, nadmierne zaufanie do naturalnych zdolności poznawczych rozumu, od których uzależniano niejednokrotnie religię i postulaty moralne (por. Kant), to reakcją obrońców wiary stał się fideizm i radykalny tradycjonalizm, czyli stanowiska wyróżniające się ,,nieufnością wobec przyrodzonych zdolności rozumu”. W odniesieniu do tych ostatnich rzymskie kongregacje wypowiadały się miarodajnie formułując np. oceny tez przedstawianych przez Louisa Bautaina (fideizm), czy Augustina Bonnettyʼego (tradycjonalizm).
W ten sposób, jak pisze papież, Urząd Nauczycielski zwracał się symetrycznie przeciwko dwóm antagonistycznym względem siebie kierunkom. Oczywiście w wieku XIX, w warunkach istnienia faktycznie chrześcijańskiej, choć przeoranej przez rozmaite rebelie i konflikty zbrojne Europy, waga i znaczenie oraz realny wpływ głosu Stolicy Apostolskiej na intelektualne życie mieszkańców kontynentu był niepomiernie większy niż w stuleciach późniejszych, zwłaszcza zaś w naszym. Tym cenniejsze jest więc świadectwo epoki, w której np. ultramontanizm był liczącym się nurtem myślenia o Europie i Kościele, a polscy romantycy Krasiński i Norwid śpieszyli bronić papieża przed atakiem rewolucjonistów wiosną 1848 roku.
Syntezą wyważonego i spójnego podejścia Kościoła do relacji między wiarą a rozumem stała się wspomniana soborowa konstytucja Dei Filius, w której owoce trwającej od kilkudziesięciu lat refleksji zainspirowały dalsze poszukiwania i zapewniły realny punkt oparcia dla działalności wiernych i pasterzy.
Pius X i wyzwanie modernizmu
Pomimo jednak dzieła wykonanego przez Sobór Watykański I błędy i przechodzące w stały nawyk skłonności do ich popełniania nie ustąpiły z terenu, na którym Kościół uprawiał swoją działalność intelektualną i dydaktyczną. Ich wspólnym mianem stał się modernizm, któremu stanowczą i systematyczną walkę wydał św. Pius X (encyklika Pascendi dominici gregis, dekret Lamentabili, wprowadzenie przysięgi antymodernistycznej przy zajmowaniu stanowisk kościelnych i uczelnianych). Modernizm, w przeciwieństwie do wcześniejszych herezji, nie był wyodrębnioną, fałszywą nauką na temat określonej prawdy wiary, ale jakby ogólnym klimatem, atmosferą przyzwolenia, w której poważne błędy mogły się rozpowszechniać, dlatego, że stały się niejako niezauważalne, wtopiły się w metodę i treść prowadzonych badań, wydawanych publikacji, wygłaszanych wykładów.
Fides et ratio wspomina o wątpliwych tezach o charakterze filozoficznym, powstałych na gruncie fenomenalizmu, agnostycyzmu i immanentyzmu. Ale chodziło nie tylko o to. Polem zmagań o prawdę stały się nade wszystko dyscypliny teologiczne, dogmatyka, biblistyka, historia Kościoła i historia chrześcijańskiej myśli. Nazwiska takich uczonych jak Alfred Loisy czy Ernesto Buonaiuti, którzy stali się koryfeuszami modernizmu i zostali zastopowani przez Magisterium zna każdy podręcznik dziejów papiestwa i Kościoła w Europie.
ks. Piotr Jaroszkiewicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!