List pretendenta do tronu

Wydarzenia w Judzie i wieści o jej sojuszach szybko dotarły do uszu i świadomości Antiocha, trzeciego z synów Dariusza Sotera, gdy przebywał on na wyspie Rodos. Co postanowił?
W tym czasie doszło do uwięziona brata Antiocha - Demetriusza II Nikatora przez Partów. W tej sytuacji Antioch postanowił zdobyć tron i królewski diadem. Poznawszy dokonania Szymona wysłał do niego list, którego treść starał się oddać autor Pierwszej Księgi Machabejskiej. List ten jak każdy wymieniał adresata. I choć wydaje się to oczywiste, warto na ów adres zwrócić uwagę. Był nim nie tylko Szymon, ale i cały naród żydowski. Tym samym owo pismo przekraczało ramy prywatnej korespondencji. Natomiast zawarte w nim tytuły odniesione do Szymona wskazywały na uznanie jego władzy kapłańskiej i politycznej. Pretendent do tronu nazwał Szymona arcykapłanem, czyli zwierzchnikiem wszystkich kapłanów. Było to ważne nie tylko ze względów religijnych, ale i politycznych. Juda nie miała króla. Dlatego arcykapłani stali się jej nieformalnymi przywódcami. Sprawowali oni władzę przekraczającą kompetencje religijne (choć i te były bardzo szerokie oraz nie ograniczały się jedynie do kwestii kultu) na czas, gdy tron królewski był pusty. Paradoksalnie w świecie hellenistycznym to nadawało szczególną rangę ludowi Izraela jako temu, któremu przewodzą kapłani, duchowi przywódcy, utożsamiani z mędrcami i filozofami.
Przywrócenie ładu
Antioch, tytułując Szymona arcykapłanem, potwierdzał jego prawo do tego urzędu. To było istotne w obliczu wcześniejszych sporów o ów urząd. Ale jednocześnie określał on Szymona jako etnarchę. Był to zaszczytny tytuł osoby sprawującej władzę nad danym narodem, ale jednocześnie miał niższą rangę niż tytuł króla. Wskazywał na poddanie zarówno samego etnarchy, jak i narodu, jakim ów władał innemu władcy. Tym samym tytulatura użyta przez Antiocha zawierała swoistą aluzję: tak uznaję twoją władzę, pewien stopień niezależności, ale pamiętaj, że mimo wszystko podlegasz mnie, a twoje ziemie są częścią mego królestwa. Wywalczyłeś wiele, zawierasz sojusze, lecz nie myśl o oderwaniu się ode mnie. Jeśli ten związek zachowujesz to pozdrawiam ciebie i twój naród jak przyjaciel przyjaciela. Nie mniej starszeństwo należy do mnie. I by to podkreślić Antioch nie nazwał Szymona jedynie arcykapłanem, ale dodał precyzyjny tytuł grecki, mówiący o relacji zależności. Tak w podtekście napisał: w kwestiach religijnych masz pełną swobodę, nie chcę i nie muszę się w to mieszać, bo mam nadzieję, że jako człowiek nazwany przeze mnie prawowitym następcę tronu etnarchą, nie uczynisz nic przeciwko mnie i nie będziesz dążył do podważenia mojej władzy.
Taki wstęp nie był pisany bez powodu. Miał na celu przygotowanie gruntu do pozyskania Szymona dla sprawy Antiocha. Nie wszyscy bowiem byli gotowi uznać jego prawo do tronu. Jeszcze ciągle toczyły się spory o prawo do sukcesji po Dariuszu. I nawet tam, gdzie wydawało się, że panuje pokój, często okazywał się on pozornym. Antioch miał konkurentów na drodze do tronu. Określał ich jako złoczyńców, którzy przejęli władzę w królestwie jego przodków. Wspomnienie przodków miało wskazać jasno: Antioch powinien dziedziczyć tron. Wszyscy inni są uzurpatorami, a do tego ludźmi nieprawymi, krzywdzącymi innych. Przez nich zaistniał straszny nieład, a ich nieprawość zagraża ludziom zamieszkującym ziemie Seleucydów. Antioch jako prawowity sukcesor i władca pragnie to naprawić. Tak napisane słowa wskazywały na racje, jakimi kieruje się on w walce o tron: jest to należne mu dziedzictwo, są wprawdzie inni chętni, ale to niegodziwcy, jemu zaś wzorem przodków zależy na przywróceniu ładu, spokoju i dobrobytu dla wszystkich poddanych. Stąd on nikomu niczego nie odbiera, ale sprawiedliwie domaga się należnego mu prawa do korony w imię dobra całego ludu.
Własna moneta
Dalej Antioch informował Szymona o podjętych krokach dla realizacji swych zamiarów. Zdecydował się opuścić dotychczasową siedzibę i ruszyć na militarną wyprawę. Jego wojsko wyląduje w kraju. Nie będzie to najazd, ale pościg za złoczyńcami i zbrodniarzami. Wojska Antiocha wkroczą po to, by pochwycić i pozbawić władzy ludzi, którzy wykorzystali ją dla siebie doprowadzając kraj do ruiny. Nie można czekać aż zniszczą oni wszystko. Trzeba działać szybko i sprawnie oraz zdecydowanie. Jednocześnie nie można dopuścić, by na tym tle powstały konflikty i nieporozumienia. Antioch nie chciał, by Szymon uznał, że wkroczenie jego wojsk jest wymierzone przeciw Żydom. Nie pragnął mieć w nich wrogów. Nie tylko w nich, ale i – a może przede wszystkim – w tych, z którymi byli sprzymierzeni. Liczył na bierność Szymona w zaistniałym konflikcie, a może nawet i na wsparcie z jego strony. A że miał dobre doświadczenie lub doradców, których potrafił słuchać, zaczął od deklaracji i propozycji, na których nic nie tracił, a które były istotne dla Judejczyków.
Na samym początku zadeklarował, że nie ma najmniejszego zamiaru pozbawiać Judei jakichkolwiek przywilejów, które ta otrzymała od poprzednich władców. Nie podejmował kwestii, czy uznawał ich władzę za legalną, czy nie. Jeśli cokolwiek przyznali Żydom, to ta decyzja nie traci mocy. Ściślej mówiąc to rozporządzenie dotyczyło bardzo wrażliwej kwestii: zwolnienia od danin. Tak dał znak, że poddani Szymona nie tracą żadnego nadanego im przywileju, a on jako przyszły władca nie ma zamiaru występować przeciw nim. Jeśli tak, to nie ma sensu wspierać jego przeciwników. Ale ktoś może zapytać, czy jest sens wspierać Antiocha? Żeby w tej kwestii nie było wątpliwości Antioch pozwolił Żydom bić własną, legalną monetę stanowiącą środek płatniczy ich kraju. To był znaczny krok wzwyż w hierarchii narodów wchodzących w skład państwa Seleucydów oraz znak wzrostu niezależność i suwerenności Judei. I do tego jeszcze jedna rzecz: taka moneta ruszała w świat i wszystkim mówiła lub przypominała o narodzie żydowskim. Była więc cennym elementem propagandowym, który w przyszłości można będzie wykorzystać dla tworzenia własnego państwa. A ten przywilej nie był ostatnim słowem Antocha.
ks. Krzysztof P. Kowalik
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!