Kult św. Józefa w wieku XVI (79)
Wiek XVI był również czasem różnych ataków wymierzonych przeciwko kultowi św. Józefa. Autorem najgroźniejszego z nich był Marcin Luter.
W kontekście rozwoju kultu i nabożeństwa do św. Józefa wiek XVI można ocenić jako okres prawdziwego i gwałtownego rozkwitu. W związku z tym pozostało nam jeszcze kilka obszarów, którymi powinniśmy się zająć, aby właściwie zinterpretować to, co wydarzyło się w XVI w. Faktem jest, że w tamtym czasie rozwijał się nie tylko kult św. Józefa, ale także wielu innych świętych. Historia uczy nas, że co jakiś czas – niemal w każdej dziedzinie – możemy zaobserwować coś, co świetnie definiuje słowo „przesilenie”. I choć nie zawsze owo przesilenie dokonuje się wskutek świadomych błędów lub nieroztropności, to jednak ma ono miejsce i pociąga za sobą różne skutki, które nie zawsze można przewidzieć ani naprawić.
Jednym z takich „przesileń” w historii Kościoła w XVI w. było rozpoczęcie procesu reformacji, którego twarzą stał się niemiecki mnich z zakonu augustianów Marcin Luter. Nie będziemy tutaj omawiać przyczyn reformacji, która ostatecznie doprowadziła do bolesnego i trwającego do dnia dzisiejszego rozłamu, leżącego u początku powstania wielu denominacji ewangelickich, których członków często nazywa się – w sposób krzywdzący zarówno dla nich, jak i dla Kościoła – protestantami.
Kult świętych
Celowo użyłem słowa „protestant”, ponieważ doskonale wprowadza ono w materię stanowiącą istotę naszych poszukiwań. Jak sama nazwa wskazuje, mamy prawo zakładać, że osoba nazywana protestantem wyraziła jakiś znaczący sprzeciw wobec określonej osoby, instytucji lub przekonania. Osoby skupione wokół Lutra i jego możnych protektorów poszły o krok dalej i wyraziły swój protest wobec dogmatów, czyli prawd uznawanych przez Kościół. Jedną z takich oprotestowanych i zanegowanych prawd była nauka o obcowaniu świętych. Odrzucenie przekonania o ich orędownictwie i wstawiennictwie prowadziło do zaniechania ich kultu.
Jednym z głównych motywów nieukrywanej niechęci Lutra do kultu świętych były relikwie. Przywódca ruchu reformacyjnego bardzo krytykował fakt, że ludzie zamiast lgnąć do słowa Bożego wolą przemierzać kraj w celu zobaczenia lub dotknięcia relikwii – zarówno prawdziwych, jak i tych, których autentyczność była wątpliwa.
Ostatnie kazanie
Co ciekawe św. Józef pojawił się w ostatnim w życiu kazaniu wygłoszonym przez Marcina Lutra. Miało to miejsce w jego rodzinnym Eisleben w połowie lutego 1546 r., na dwa dni przed nadejściem choroby, która wkrótce doprowadziła do jego śmierci. Jego ostatnie kazanie zawierało wiele gorliwości i pasji, ponieważ z bólem zauważał, że chłopstwo, początkowo urzeczone jego protestancką wizją, zaczęło powracać do Kościoła rzymskokatolickiego.
Zmarły niedawno wybitny amerykański teolog ewangelicki zwrócił uwagę, że dla Lutra było niepojęte, dlaczego „chłopi udawali się do różnych miejscowości, ponieważ w jednej z nich chlubiono się posiadaniem spodni świętego Józefa, a w innej przechowywano fiolkę z mlekiem z piersi Najświętszej Maryi Panny. Ludzie tłumnie przybywali, więc w te miejsca tylko po to, aby rzucić okiem na spodnie świętego Józefa i mleko Maryi, Matki Jezusa”.
Luter, który nie pojmował siły pobożności ludowej, wyraził to następująco: „Dlaczego, na miłość Boską, chłopi mieliby gdziekolwiek podejmować trudną podróż tylko po to, żeby zobaczyć kawałek materiału, który nosił Józef?”
Relikwie
W tym miejscu dochodzimy do ważnej konkluzji. My, jako katolicy, wierzymy we wstawiennictwo świętych i ich duchową obecność, której znakiem są relikwie. Chociaż nie mamy obowiązku oddawania im czci i nikt nas do tego nie zmusza, warto pamiętać, że kult relikwii nie jest jakimś średniowiecznym wymysłem. Dla mnie, jako osoby związanej z Pismem Świętym, zawsze bardzo ważne jest biblijne uzasadnienie jakiegoś fenomenu. W kontekście relikwii nawet niektóre wersety ewangeliczne prowadzą nas do konkluzji, że pewne rzeczy lub przedmioty mogą pośredniczyć w przekazywaniu łaski i mocy Bożej.
Dla przykładu w Ewangelii św. Mateusza czytamy o zamiarze chorej na krwotok kobiety: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa” (Mt 9, 21). Co więcej po zmartwychwstaniu Pana Jezusa czytamy, że św. Jan, po dotarciu do grobu, „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Co ujrzał? Oczywiście materiał, którym owinięto Jezusa złożonego w grobie. Do dzisiaj jest on przechowywany z wielkim pietyzmem i czcią. Któż z nas nie słyszał o Całunie Turyńskim czy chuście z Manoppello – jednych z najsłynniejszych relikwii związanych ze zmartwychwstaniem?
Również teologia nie ma żadnego problemu z kultem relikwii. Nie czcimy relikwii jako takich, lecz czcimy Pana Boga, dziękując Mu za życie tych, których relikwie nam przypominają. Podam jeden przykład. Często zdarza się, że w portfelu lub szufladzie przechowujemy zdjęcia osób, które kochamy. Co więcej, czasami wyciągamy te zdjęcia i wpatrujemy się w nie. Czy to również nie ma sensu i jest bałwochwalstwem? Oczywiście, że nie, ponieważ zdjęcia same w sobie nie mają dla nas szczególnej wartości. Nabierają jej dopiero w momencie, w którym przypominają nam o kimś dla nas ważnym. Można powiedzieć, że fotografie przenoszą nasze duchowe spojrzenie dalej, ku osobie, którą przedstawiają. Tak samo jest z relikwiami. Jeśli je czcimy i otaczamy szacunkiem, to dlatego, że odsyłają nas dalej, ku świętemu, który swoje życie zjednoczył z Bogiem i stał się Jego ikoną tutaj, na ziemi. Tak jak fotografia ożywia naszą pamięć i uczucia, tak relikwie mogą ożywiać nasze życie duchowe i tęsknotę za Bogiem.
Luter tego nie rozumiał, a za nim nie rozumie tego wielu innych ludzi, w tym także katolików. W takim razie co zrobić, aby odkryć w sobie szacunek do relikwii? Przede wszystkim trzeba czytać życiorysy świętych. Najbardziej kult relikwii krytykują ludzie pyszni i leniwi. To oczywiste, że jeśli ktoś nie zadał sobie trudu, aby poznać życie tego czy innego świętego, nie będzie miał do niego szczególnego sentymentu ani czci. To tak, jakby oglądać zdjęcie zupełnie obcej osoby – nie ma ono dla nas większego znaczenia. Z kolei zdjęcie osób, które kochamy, możemy oglądać godzinami, ponieważ znamy je dobrze, tęsknimy za nimi i jesteśmy wdzięczni za ich obecność w naszym życiu.
Jeśli przeczyta ten artykuł jakaś osoba, która krytykuje kult relikwii, pragnę zwrócić się do niej z pokorną prośbą: przeczytaj biografię jakiegoś świętego, poznaj go lepiej, odkryj, jak można pięknie żyć i zjednoczyć się z Bogiem, a dopiero później wyśmiewaj relikwie.
ks. Jakub Bogacki
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!