TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Września 2026, 00:44
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kult św. Józefa  w wieku XVI (78)

Kult św. Józefa  w wieku XVI (78)  

Chociaż pobożność ludowa poświęcała św. Józefowi więcej uwagi niż watykańskie dykasterie, to od wieku XVI stopniowo odnotowywano coraz częstsze odniesienia do św. Józefa w liturgii Kościoła.

O rzeczywistym rozwoju kultu jakiegoś świętego świadczą liturgiczne teksty i formularze jemu poświęcone. Nie ulega wątpliwości, że pod względem popularności w pobożności ludowej św. Józefa można było zaklasyfikować do samej czołówki. Inaczej jednak sprawa miała się z oficjalnym rozpoznaniem jego kultu przez Urząd Nauczycielski Kościoła oraz watykańską dykasterię zajmującą się kultem Bożym i dyscypliną sakramentów. W pewnym sensie to właśnie w wieku XVI możemy doszukiwać się źródeł „nieobecnej obecności” Józefa w liturgii Kościoła. Choć sformułowanie „nieobecna obecność” ma charakter publicystyczny i uogólniający, to trzeba przyznać, że przez kilka wieków skala oddolnego nabożeństwa do św. Józefa wielokrotnie przerastała decyzje Stolicy Apostolskiej dotyczące kultu prostego Cieśli z Nazaretu. Choć co do zasady tak było, pojawiały się wyjątki. O pierwszym z nich powiemy sobie dzisiaj.

Brewiarz gallikański

Struktura Kościoła łacińskiego na przestrzeni wieków ulegała zmianom wyraźnie ukierunkowanym na ujednolicenie sposobu celebrowania liturgii. Należy jednak pamiętać, że przez pierwszych kilkanaście wieków Kościoła na Zachodzie można było odnaleźć nie mniejszy pluralizm rytów niż dzisiaj we wschodnich Kościołach katolickich. Jednym z przykładów takiego stanu rzeczy był ryt gallikański. Jak sama nazwa wskazuje, jest to sposób celebracji związany terytorialnie z Galią. Choć dzisiaj ta kraina geograficzna kojarzy się głównie z popularną serią o Asteriksie i Obeliksie, to z perspektywy historycznej musimy zauważyć, iż od czasów rzymskich Galia stanowiła jeden z największych, najbogatszych i najbardziej wpływowych regionów w Europie, gdyż obejmowała terytorialnie obecne tereny Francji, Belgii, Szwajcarii i północno-zachodnich Włoch. Niezależność i tożsamość tej prowincji były tak silne, iż znalazły swoje ucieleśnienie także w liturgii.

W kontekście rozwoju kultu św. Józefa chodzi o brewiarz gallikański, w którym znajduje się jeden z najsłynniejszych hymnów ku chwale św. Józefa. Brewiarz ten został promulgowany przez papieża Piusa V w roku 1569, czyli krótko po zakończeniu Soboru Trydenckiego. Jak zauważa włoski józefolog Antonio Panaro, z brewiarza tego francuskie duchowieństwo korzystało jeszcze do końca wieku XIX, co jeszcze bardziej przyczyniło się do popularności tego hymnu.

Ojciec Zbawiciela

Znajdujący się w brewiarzu gallikańskim hymn o św. Józefie zyskał tytuł Salve, pater Salvatoris (Witaj, ojcze Zbawiciela), który, tak jak w wielu innych przypadkach w nomenklaturze kościelnej, nawiązuje do pierwszych słów tego utworu. Już sam tytuł przykuwa naszą uwagę, gdyż Józef nazwany jest wprost „ojcem Zbawiciela”. Jest to stwierdzenie o dużym znaczeniu teologicznym.

O ile w naszych czasach – również dzięki rozwojowi józefologii – wypracowano teologiczne i biblijne fundamenty pozwalające nam na takie określanie św. Józefa, to w wieku XVI była to rzadkość. Preferowano wówczas inne tytuły, a jeśli nazywano Józefa ojcem, to zazwyczaj dodawano przymiotnik putativo, czyli domniemany lub rzekomy. Okazało się jednak, że hymn ten w bardzo krótkim czasie przeszedł drogę od teologicznego arcydzieła zrozumiałego dla nielicznych do jednego z najsławniejszych utworów o św. Józefie. W literaturze fachowej mówi się nawet o „przywłaszczeniu sobie” tego hymnu przez pobożność ludową. Było to możliwe, ponieważ treść zwrotek opisuje i wyraża to, co intuicyjnie rozumie zmysł wiary ludu Bożego.

Szlachetna prostota

Tym, co przy pierwszym kontakcie uderza w józefowym hymnie z brewiarza gallikańskiego, jest prostota. Choć skomponowany jest z wielką elegancją, to zachował w sobie coś, co dwudziestowieczna teologia liturgii nazwałaby szlachetną prostotą. Pozwolę sobie zacytować niektóre frazy w języku łacińskim, dołączając natychmiast ich tłumaczenie. Otóż hymn zaczyna się od słów: Salve, pater Salvatoris, salve, custos Redemptoris, Joseph ter amabilis. Salve, sponsa Matris Dei, salve, hospes Jesu mei, Joseph ter mirabilis (Witaj, ojcze Zbawiciela, witaj, opiekunie Odkupiciela, Józefie najmilszy. Witaj, Oblubieńcze Bogarodzicy, witaj, gospodarzu Jezusa mojego, Józefie najwspanialszy).

Można odnieść wrażenie, że autor hymnu bardzo starannie dobierał słowa. W efekcie każde z nich ma wielkie znaczenie. Nie ma pustosłowia, które nie wnosiłoby nic do utworu, wręcz przeciwnie, ładunek teologiczny tekstu jest tak duży, iż hymn ten może stać się obiektem medytacji i refleksji. W dalszej kolejności ten gallikański utwór nawiązuje do scen z codziennego życia Świętej Rodziny, opowiada, jak Jezus towarzyszył Józefowi w pokornej i trudnej pracy. Później odnosi się do Maryi, która przygotowuje pokarm. Z mojej perspektywy najpiękniejszy jest fragment mówiący o Józefie, który nie tylko miał szczęście widzieć Jezusa na własne oczy, ale też trzymać Go na rękach i przytulać do policzka, całując Go, oraz ostatecznie zakończyć swoje życie, mając Jezusa i Maryję przy łożu śmierci. Ostatecznie hymn informuje nas, że Józef umarł inter Iesu et Mariae manus, czyli na rękach Jezusa i Maryi.

Dalsze życie

Czasami mówi się, że coś zaczęło żyć swoim życiem. Z pewnością słowa te w niektórych przypadkach można odnieść do literatury popularnej i poezji. Hymn o św. Józefie, opublikowany w brewiarzu gallikańskim w roku 1569, z całą pewnością należy do tego grona. Chociaż niebawem będziemy obchodzić 500. rocznicę jego skomponowania, to nadal można spotkać się z licznymi adaptacjami jego tekstu.

Co więcej różne są także melodie, według których ten hymn jest śpiewany. Najnowszym przykładem jest łatwo dostępna w internecie wersja w wykonaniu słynnego kanadyjskiego chóru Les Petits Chanteurs du Mont-Royal. Innym współczesnym przykładem adaptacji tego hymnu jest propozycja wybitnego kompozytora Nicolaо Fraglia, który w swoim śpiewniku zatytułowanym Jubilate Deo opracował wspaniały utwór na podstawie tego hymnu. Eksperci mówią, że hymn ten można wykonać solo lub na trzy, a nawet cztery głosy. Wszystko to oznacza, że gallikański hymn Salve, Pater Salvatoris zasłynął przez wieki i stał się bardzo popularny. Co więcej, fakt, iż stanowi punkt odniesienia dla współczesnych muzyków, prowadzi nas do konkluzji, iż jest to utwór ponadczasowy. 

ks. Jakub Bogacki

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!