TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 03 Marca 2026, 15:18
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Koszt utraconych możliwości

Koszt utraconych możliwości

Koszt rzeczy to ilość życia, jaką trzeba jej poświęcić. Co tracimy spędzając pięć godzin w Internecie?

Pamiętam pewną wizytę kolędową, podczas której zrozpaczeni rodzice opowiadali mi, jak wielki problem mają ze swoim synem i jego uzależnieniem od gier komputerowych. Chłopak był wówczas w ósmej klasie szkoły podstawowej i potrafił do wczesnych godzin porannych grać na komputerze. Jego ojciec opowiadał, że musiał wyłączać prąd na piętrze domu, gdzie były sypialnie, bo inaczej chłopaka nie udawało się zmusić do pójścia do łóżka. A nawet to rozwiązanie nie mogło być stosowane z konsekwencją, bo chłopak się odgrażał, że jeśli ojciec „będzie mu to robił”, to on specjalnie tak sobie „obniży” oceny, żeby go nie przyjęli do żadnej szkoły średniej i pójdzie do zawodówki. Taki szantaż w wykonaniu nastolatka, który generalnie był dobrym dzieckiem i bardzo dobrym uczniem. 

Miał być fajny scyzoryk…

Niestety, wygląda na to, że rodzice opamiętali się, czy też dostrzegli co się dzieje, zbyt późno. Prawdopodobnie nie mieli pojęcia, jak bardzo krzywdzące dla dziecka może być wychowanie oparte na telefonie, komputerze i portalach społecznościowych. W poprzednich tekstach pisałem, jak powinno wyglądać (i jak wyglądało zawsze do czasu pojawienia się smartfonów i ich zawartości) wychowanie dziecka na dojrzałego i szczęśliwego dorosłego, a czego powinno się unikać. 

Dzisiaj zatrzymamy się na konsekwencjach „wielkiego przeprogramowania” – jak je nazywa Jonathan Haidt – czyli przejścia z wychowania opartego na zabawie do dzieciństwa opartego na smartfonie. I w sumie nawet nie ma co za bardzo chować się za eufemistycznym określeniem – konsekwencje –  tylko wprost powiedzmy, że chodzi o krzywdy jakie dzieciom wyrządzają smartfony. Kiedy pojawił się pierwszy iPhone w 2007 r., można go było potraktować jako „znakomity cyfrowy scyzoryk, pełen narzędzi, z których mogę skorzystać, kiedy tylko chcę, miał nawet latarkę!”. Nie był jednak zaprojektowany tak, aby uzależniać i pochłaniać całą uwagę. 

To się jednak bardzo szybko zmieniło, kiedy umożliwiono ściąganie zewnętrznych aplikacji. W ciągu roku Apple miał ich 3000 a w ciągu kolejnych pięciu lat ponad milion. Jego główny rywal Android/Google szedł oczywiście łeb w łeb. Ta rywalizacja wielkich i małych firm spowodowała, że zaczęto szukać sposobów na tworzenie, jak najbardziej angażujących aplikacji, które nie pozwalają oderwać się od ekranu. W ten sposób smartfon ze „scyzoryka”, po który sięga się w razie potrzeby, stał się platformą, na której potężne firmy robiły wszystko, aby jak najdłużej zatrzymać nasze oczy na ekranie, co ułatwiały powstające media społecznościowe. Najbardziej bezbronne wobec tej manipulacji są oczywiście dzieci i nastolatkowie, których kora przedczołowa jest jeszcze słabo wykształcona i nie mają mechanizmów kontrolnych.   

Na początku drugiej dekady XXI w. serwisy społecznościowe, które powstały, aby łączyć ludzi (na przykład z klasy z podstawówki, czy fanów jakiegoś muzyka) zmieniły się w „platformy projektowane głównie po to, by zachęcić do komunikacji jeden na wielu w poszukiwaniu uznania”. I wtedy zaczyna się „wielkie przeprogramowanie”. Dzieci spędzają sześć do ośmiu godzin dziennie przed ekranem, to jest co najmniej dwa razy więcej niż przed nastaniem ery smartfonów i Internetu. 45 % nastolatków przyznaje, że korzysta z Internetu „niemal cały czas”! Jakim kosztem? Co traciły dzieci spędzając sześć, osiem a nawet 16 godzin dziennie przed ekranem? Haidt wymienia cztery główne straty, czy też krzywdy. 

Deprywacja społeczna

Myślę, że przynajmniej czytelnicy poprzednich tekstów nie mają już wątpliwości, jak niesłychanie ważne jest przebywanie dzieci na zabawie razem z ich rówieśnikami, twarzą w twarz, najlepiej na świeżym powietrzu i bez kontroli dorosłych. No ale kiedy, jeśli tyle godzin zabierają im „ekrany”? Nie mamy jeszcze na ten temat polskich badań, ale kiedy amerykańska młodzież przeniosła się na smartfony, czas spędzony z przyjaciółmi gwałtownie spadł ze 122 minut dziennie w 2012 r. co 67 minut dziennie w 2019. 

Do tego warto dodać, że nawet ta niewielka już ilość czasu spędzanego z rówieśnikami na żywo jest przeszacowana w tym sensie, że często będąc razem i obok siebie, nie patrzą na siebie, ale w telefony. Badania ukazują, że samo wyciągnięcie telefonu lub umieszczenie go w zasięgu wzroku obniża jakość i intymność interakcji. A dodajmy jeszcze „inteligentne zegarki” słuchawki, okulary… 

Deprywacja społeczna dzieci i nastolatków dotyczy również relacji z rodzicami, z których – według badań amerykańskich – 68 % przyznało, że smartfony czasami odciągają ich uwagę, gdy spędzają czas z dziećmi. Powiedzmy to otwarcie: wielkie przeprogramowanie rujnuje życie społeczne pokoleń urodzonych w trzecim tysiącleciu.

Deprywacja snu

Jak ważny jest sen dla wszystkich chyba nikomu nie trzeba przypominać. Wyobraźmy więc sobie jak to jest u nastolatków, gdzie sen jest kluczowy w osiąganiu dobrych wyników w szkole i poza nią, a mózg przeprogramowuje się jeszcze szybciej niż wcześniej. Potrzebują oni od ośmiu (starsi nastolatkowie) do dziewięciu (młodsi) godzin snu. Pozbawione snu nastolatki nie potrafią się skoncentrować, skupić ani zapamiętywać tak dobrze jak ich wyspani rówieśnicy, mają też mniejszą zdolność podejmowania decyzji i sprawność ruchową. Jeśli deprywacja snu się przedłuża pojawiają się też choroby fizjologiczne, przybieranie na wadze i inne problemy zdrowotne. Już samo gapienie się w dowolny ekran tuż przed snem wpływa negatywnie na jego jakość, a przecież mówimy tutaj o „zarywaniu” nocek. Zupełnie otwarcie powiedział to prezes Netflixa na spotkaniu z inwestorami: „Kiedy oglądasz serial na Netfliksie, uzależniasz się od niego, zarywasz noc. Naszą konkurencją jest sen”. 

Ekran w sypialni (nawet ten mały, który można oglądać pod kołdrą) to złodziej snu, a brak tego ostatniego to przyczyna wielu problemów, w tym psychicznych u nastolatków. 

Rozproszenie uwagi

To trzecia fundamentalna krzywda wynikająca z nadmiernego używania smartfonów. Haidt obrazowo opisuje, że jest to „brak umiejętności pozostania na jednej drodze myślowej bez ulegania pokusie zjechania w któryś z pojawiających się zjazdów”. Natomiast pozostanie na drodze, czyli konsekwentne wykonywanie jakiegoś zadania jest cechą dojrzałości i oznaką dobrych funkcji wykonawczych. 

Z badań wynika, że młody człowiek otrzymuje średnio 192 powiadomienia dziennie z platform społecznościowych i aplikacji, chociaż ja mam wrażenie, że jest ich jeszcze więcej. Obserwacja zwłaszcza młodych dziewcząt pozwala zauważyć, że dostają jedno powiadomienie na minutę. Ten niekończący się strumień rozpraszaczy odciska się na zdolności młodych ludzi do myślenia i może zostawić trwałe ślady w ich gwałtownie rozwijających się mózgach. Badania dowodzą, że uczniowie nawet gdy nie sprawdzają telefonu, są rozproszeni przez samą jego obecność i ich zdolności myślowe są naruszone.

W tym miejscu warto zauważyć, że wśród kluczowych umiejętności, jakie powinny się wykształcić u młodzieży między szkołą podstawową a średnią, są „funkcje wykonawcze”, które oznaczają zdolności dziecka do tworzenia planów i ich konsekwentnego wykonywania działań niezbędnych do ich realizacji. Trzeba więc mieć samokontrolę, skupienie i odporność na pokusy. Istnieją dowody, że nadużywanie mediów społecznościowych i gier video może zakłócić ich rozwój.

Uzależnienie

Myślę, że konkretny przykład tej krzywdy pokazałem wam na samym początku. Haidt cytuje słowa Anny Lembke, autorki książki „Niewolnicy dopaminy”: „smartfon działa jak kroplówka, która 24 godziny na dobę dostarcza pokoleniu stale podłączonemu do Internetu cyfrową dopaminę”. Projektanci aplikacji mediów społecznościowych celowo tworzą mechanizmy, które sprawią, że dzieci są „wciągane” w nałogowe używanie ich produktów. Powodują wydzielanie dopaminy, które jest przyjemne, ale nie daje poczucia satysfakcji, wręcz przeciwnie, chcesz więcej. I częściej. Takie uzależnienie ma ogromny, negatywny wpływ na samopoczucie i rozwój społeczny. I na tym dzisiaj zakończymy. 

ks. Paweł

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!