TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 02:04
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Komu przeszkadza niepodległość?

Komu przeszkadza niepodległość?

Kiedy ponad dekadę temu rządy w Polsce przejęła partia mająca - nazwijmy to w ten sposób - swoiste podejście do patriotyzmu i dość bezkrytyczne zapatrzenie w Brukselę, w niektórych kościołach w naszym kraju można było usłyszeć ponownie wersję pieśni „Boże coś Polskę”, znaną choćby z czasów stanu wojennego, w której refren kończy się słowami „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”.

Zamiast „pobłogosław Panie” - „racz nam wrócić Panie”. Uważałem to wówczas za nadużycie, ponieważ w kraju rządziła demokratycznie i legalnie wybrana władza i nawet jeśli nie bardzo mi się podobały jej działania, nie usprawiedliwiało to uderzania w tak alarmistyczne tony. Oczywiście nie chcę nawoływać do jakiejś paniki dzisiaj, ale wydaje mi się, że mamy znacznie trudniejszą sytuację i Święto Niepodległości, które obchodziliśmy kilka dni temu, powinno nas wszystkich zmobilizować do głębszej refleksji nad naszą niepodległością. Nie rozumiemy wszystkich procesów, nie zawsze potrafimy oddzielić fakty od warstwy propagandowej, ale też nie możemy lekceważyć docierających do nas sygnałów.
Amerykańska administracja w rękach Bidena i Demokratów, nawet jeśli założymy ciągłość i długofalowość amerykańskiej polityki zagranicznej, raczej nie napawa optymizmem zważywszy jak rozjeżdżają się drogi ideowe naszych państw. Hybrydowa czy też demograficzna wojna na naszej granicy z Białorusią po raz kolejny udowadnia jak krótkowzroczna była polityka pozbywania się armii, której nie da się odbudować na poczekaniu. A kto wie, czy jeszcze trudniejszym zadaniem nie jest uświadomienie zblazowanym medialną nowomową umysłom, że ugięcie się i przepuszczenie fali nielegalnych imigrantów spowoduje taki napływ kolejnych, że nie będziemy w stanie tego kontrolować i będzie można w dowolny sposób destabilizować sytuację w Polsce. A jeszcze na dodatek mamy zagrożenie naszego bezpieczeństwa energetycznego po drugiej stronie kraju w Turowie i trwające od wielu miesięcy pouczanie Polski przez agendy UE i straszenie „zagłodzeniem” poprzez wstrzymanie dotacji (czy raczej kredytów). Każda z tych sytuacji osobno to powód do zmartwień (i każda wymaga osobnej analizy), a kiedy one się zbiegają w czasie, sprawa jest naprawdę bardzo poważna.

I właśnie w tym kontekście strasznie mnie denerwuje, że jako Polacy nie potrafimy wobec tych zagrożeń stanąć wspólnie. Wręcz przeciwnie, są osoby, które wręcz przebierają nóżkami, żeby ktoś tu przyszedł z zewnątrz i zrobił porządek. Choćby Adam Bodnar, były rzecznik praw obywatelskich, odbierając w Getyndze nagrodę Dialogpreis przyznawaną przez Federalny Związek Towarzystw Polsko-Niemieckich, tak się wyraził: „Polska kultura prawna i przemiany po 1989 roku zostały zainspirowane i były wspierane przez niemiecką myśl prawniczą. Na tym opierało się konstruowanie w Polsce nowoczesnego państwa prawa, mechanizmów ochrony praw człowieka i demokracji. Na tym opieraliśmy naszą integrację europejską. Ale to powoduje – po stronie mentora - także szczególną odpowiedzialność. Jak w przypowieści z „Małego Księcia”. Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić. Mam na myśli odpowiedzialność za to, aby rzetelnie, a tym samym także krytycznie oceniać sytuację w Polsce. Czy doświadczenia historyczne nie stały się po prostu wygodną wymówką, aby nic nie mówić? (...) Aktualny kryzys w Polsce już teraz oznacza wiele złego dla Polaków, sędziów, prokuratorów, działaczy społecznych. Ale on może stać się także zarzewiem kryzysu egzystencjalnego dla Unii Europejskiej. Właśnie ze względu na tragiczne doświadczenia historyczne, właśnie na Niemcach i na Republice Federalnej Niemiec spoczywa szczególna odpowiedzialność za przyszłość Unii Europejskiej – całej Europy, w tym państw na wschód od dawnej Żelaznej Kurtyny. Nie chodzi o krytykę, ale o życzliwe wsparcie tych wszystkich, którym zależy na Polsce demokratycznej, praworządnej i chroniącej prawa człowieka”. Czyli niech się Niemcy nami zajmą? Tak prosi Polak? Albo redaktor naczelny „Newsweeka”, Tomasz Lis, niedoszły kandydat na Prezydenta RP, który zatwittował: „Gdyby któreś z naszych województw zadeklarowało, że polskie prawo w nim nie obowiązuje, to państwo polskie musiałoby zareagować stanowczo. Podobnie z UE. Musi ostro zareagować, nie na złość, ale dla ocalenia całej instytucji i projektu”. Poważnie?
Nasza niepodległość i suwerenność jest dzisiaj zagrożona i bynajmniej nie tylko z zewnątrz.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!