TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 20 Lutego 2020, 23:19
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jawnogrzesznica i faryzeusz

XI Niedziela zwykła,

Łk  7, 36 - 50

Jawnogrzesznica i faryzeusz

Pewna kobieta, znana w mieście jako grzesznica, dowiedziała się, że Jezus przebywa w domu faryzeusza. Przyniosła olejek w alabastrowym flakoniku, stanęła za Nim i płacząc u Jego stóp, zaczęła je obmywać łzami i wycierać włosami. Całowała Jego stopy i namaszczała olejkiem.

Opowiadanie o namaszczeniu Jezusa przez pewną kobietę odnajdujemy we wszystkich czterech Ewangeliach (por. Mk 14, 3-9; Mt 26, 6-13; J 12, 1-8). Relacja św. Łukasza różni się jednak od pozostałych w kilku istotnych szczegółach. Mateusz, Marek i Jan podają, iż wydarzenie to miało miejsce w Betanii, krótko przed męką i śmiercią Jezusa i było proroczym znakiem zapowiadającym Jezusowy pogrzeb. Natomiast Łukasz umieszcza scenę namaszczenia w kontekście publicznej działalności Jezusa w Galilei i nadaje jej specyficzny charakter przede wszystkim poprzez identyfikację kobiety jako jawnogrzesznicy. Zaskakujący czyn grzesznej kobiety staje się punktem wyjścia do rozmowy Jezusa z podejmującym Go w swoim domu faryzeuszem Szymonem na temat przebaczenia i miłości. Zgorszonemu i pełnemu złych myśli faryzeuszowi Jezus opowiada przypowieść o wierzycielu, który darowuje dług swoim dłużnikom (jednemu pięćset, a drugiemu pięćdziesiąt denarów). Puentą całej rozmowy jest stwierdzenie, iż ten komu więcej podarowano i odpuszczono, ten bardziej kocha i okazuje wdzięczność. W oczach Jezusa niecodzienne zachowanie jawnogrzesznicy nie jest kokieterią czy prowokacją, ale czułą i entuzjastyczną odpowiedzią jej miłości wobec okazanego jej przebaczenia.
Faryzeusz (wydający ucztę na cześć Jezusa) i jawnogrzesznica (czule okazująca swą wdzięczność) to dwie symbolicznie przeciwstawne postawy wobec Jezusa i Jego miłości.
Ona – ulicznica, którą wszyscy w mieście wytykali palcami, na którą wielu patrzyło z pogardą i obrzydzeniem - staje się wzorem przyjmowania przebaczającej miłości Boga. Ona wie, że na nią nie zasłużyła, że nie ma się czym pochwalić ani wykazać, nie udaje świętej, nie usprawiedliwia się, jedyne co może zrobić, to odpowiedzieć całym życiem na podarowaną jej miłość. Ona jest tą, której wiele przebaczono, która wszystko zaczęła od nowa i dlatego umie kochać.
On – poważany faryzeusz, znający swe zasługi i wielkość, zadowolony i samowystarczalny – jest przykładem człowieka zaślepionego swą doskonałością. Wobec wszystkiego i wszystkich jest w porządku, nie ma sobie nic do zarzucenia, nawet Bóg jest jego dłużnikiem, bo przecież zasłużył na Jego błogosławieństwo.
Faryzeusz jest wezwany, aby rozpoznał w jawnogrzesznicy samego siebie. Kobieta, uważana za prostytutkę przez faryzeusza, staje się zwierciadłem, w którym może on dostrzec swój własny grzech. Grzech „prostytucji”, polegający na tym, iż chce on zasłużyć sobie na Bożą miłość. Miłość bowiem – o czym wie każdy grzesznik, który otrzymał przebaczenie – jest darem, jest całkowicie darmowa i bezinteresowna, a „kupowanie” miłości to nic innego jak „prostytucja”. Czy faryzeusz zrozumie swój grzech, o wiele większy od grzechu jawnogrzesznicy? Czy zrozumie, że najważniejsze nie jest to, kto jest „bardziej sprawiedliwy” i kto ma mniejsze przewinienia wobec Boga, ale kto bardziej kocha, rozpoznając w sobie grzesznika potrzebującego przebaczającej miłości.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!