TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Października 2019, 13:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jasna i ta druga strona księży(ca) - odcinek 311

Jasna i ta druga strona księży(ca) - odcinek 311

- Mówię ci, nie ma lepszego źródła niepotwierdzonych informacji niż gabinety fryzjerskie – tłumaczył rozbawiony Maciej słuchając Mateuszowej opowieści o tym, jak w supermarkecie przypadkiem usłyszał kobiety rozmawiające o jego aresztowaniu po tym, jak policjanci po ognisku z młodzieżą podrzucili go radiowozem do domu późnym wieczorem. - Bo w tym supermarkecie to miałeś fuksa, że coś takiego usłyszałeś, a u fryzjerki masz to w ilościach hurtowych.
- Tylko mi nie mów, że ty chodzisz do jakiejś fryzjerki, żeby plotek posłuchać – Mateusz patrzył na przyjaciela niedowierzająco.
- Ja akurat nie bardzo mam z czym chodzić do fryzjera, więc mój widok byłby tam podejrzany. Ale żona mojego organisty przynosi nam w każdy piątek co smakowitsze „kąski” - zaśmiał się Maciej. - Ja już nawet nie oponuję, bo wiem, że ta kobieta musi swoje powiedzieć. Ona nam to wręcz mówi: „muszę się wygadać i koniec”. No to my z Hubertem słuchamy, nie przerywamy jej, wtedy się szybko wypstryka. Najgorzej jak się ją o jakiś detal zapytasz. Wtedy jest koniec, bo natychmiast przypomina sobie inne „fakty”, które zna z „innych źródeł” i właśnie „w tym momencie pokojarzyła fakty”. Więc my jej nie przerywamy, ona mówi swoje, przy trzecim czy czwartym „newsie” widzi, że nas to nie wciąga i już po piątym, a maksymalnie szóstym sama się wycisza. Wtedy my z Hubertem możemy pogadać o sporcie, tudzież innych ważnych sprawach. Ona trochę się dąsa, że z nią nikt nie chce pogadać, ale generalnie jest już rozbrojona. Chociaż powiem ci, że ja wbrew pozorom słucham jej bardzo uważnie, bo potem zaraz mi się rozjaśniają pewne konflikty, które dostrzegam w parafii. To się w głowie nie mieści ile jest kwasu przez takie głupie powtarzanie bzdur. I nieraz siedzę u tego Huberta i słuchając co mówi ta jego Paulinka zaraz mi się rozjaśnia, czemu na przykład jedna para, która zrobiła u mnie kurs przedmałżeński i za rok mieli się pobrać, nagle zaczęli przychodzić do kościoła osobno i każde na inną godzinę. Tak więc roztropność duszpasterska polega na tym, żeby absolutnie się tymi plotkami nie sugerować, ale czasami mogą ci pomóc zrozumieć pewne sytuacje, które zachodzą. Pewnie że nie zawsze wiadomo, co było pierwsze sytuacja, czy plotka, ale przynajmniej mogę się domyśleć, w czym jest problem – Maciej zakończył swój długi wywód.
- Wiesz Maciej, ja już tyle razy borykałem się z konsekwencjami pomówień i plotek na mój temat, że naprawdę nie potrafię w nich dostrzec nic pozytywnego. Nie chcę ich słyszeć, nie chcę o nich myśleć, po prostu zupełnie w to nie wchodzę – powiedział Mateusz stanowczo.
- No a potem nie wiesz dlaczego twoja zelatorka od Niebieskiej Armii nagle przestała się udzielać w parafii – uśmiechnął się tajemniczo Maciej.
- Pani Zofia? Przecież ona normalnie działa jak dawniej – Mateusz był święcie przekonany co do swojej racji.
- Skoro ty tak twierdzisz, to na pewno wiesz – odparł z przekąsem Maciej. - No dobrze, to ja podgłaśniam mecz, bo nasi chyba rzeczywiście wygrywają. Dalej, dalej! - wrzasnął w kierunku ekranu telewizora, na którym kończył się mecz reprezentacji Polski w koszykówce.
***
Po powrocie do domu Mateusz najpierw zaszedł do Dawida.
- Dawid, ty tam zaglądasz na te spotkania Niebieskiej Armii? - zapytał.
- Zaglądam? Ja tam teraz muszę być na każdym spotkaniu – Dawid najwyraźniej nie był z tego powodu jakoś szczególnie szczęśliwy.
- No ale przecież zawsze pani Zosia wszystko ładnie prowadziła – powiedział Mateusz.
- No ale pani Zosia przecież już ponad miesiąc jak chodzi na Mszę do Zbawiciela, a u nas się wcale nie pokazuje – Dawid popatrzył na Mateusza, jakby był zdziwiony, że ten się nie zorientował w sytuacji.
- Ale, nie wiem, coś się stało? Obraziła się, czy coś? - Mateusz usiłował się dowiedzieć szczegółów.
- Poważnie proboszcz nie wie? No niby, że sobie zrobiła operację plastyczną. Takie głosy chodziły, no i ona stwierdziła, że ją oczerniają, czy coś takiego... Nie wiem, bo nie odbiera telefonów, a mnie poprosiła pani Renia, żebym przychodził aż nie wybiorą następczyni. No ale oficjalnie Zosia się niczego nie zrzekła, a ma tam grupę zwolenniczek, które nie chcą wybierać kogoś innego i jest taka sytuacja patowa. No i ja co tydzień prowadzę spotkanie. Jak tak dalej pójdzie to zostanę największym znawcą Blue Army w diecezji...
- I to wszystko przez głupią plotkę? - jęknął Mateusz.
- Wie proboszcz, trzeba by ją zobaczyć na własne oczy, żeby się przekonać, czy to plotka – uśmiechnął się Dawid.
- A przepraszam, przecież ona ma już pod sześćdziesiątkę, co niby sobie poprawiła? - nie wytrzymał Mateusz.
- Niech proboszcz nie będzie takim szowinistą i seksistą, kobieta ma prawo do swojego komfortu w każdym wieku – zaśmiał się Dawid. - A poważnie mówiąc to nie mam pojęcia. Nie wchodzę w te plotki, tyle co mi się na spotkaniach obiło o uszy. Faktem jest, że się u nas nie pokazuje.
- Ok, dzięki. Może w przyszłym tygodniu ja pójdę na spotkanie i jakoś przełamiemy tego pata – powiedział Mateusz i wyszedł.
***
W piątek po piętnastej Mateusz kończył odmawiać koronkę spacerując wokół kościoła. Dzień był wyjątkowo spokojny i zastanawiał się czy nie wykorzystać czasu do wieczornej Mszy Świętej na kolejny dłuższy spacer, gdy nagle wyrosła przed nim jak spod ziemi jedna z jego parafianek, której nazwiska ani imienia nie pamiętał. Musiała właśnie wyjść od fryzjera, ponieważ czuć było mocny zapach lakieru do włosów i rzeczywiście widać było, że fryzura była nienagannie ułożona. Kobieta spojrzała na niego dziwnym wzrokiem, jakby chciała go o coś zapytać, a potem rzuciła tylko krótkie „Szczęść Boże” i minęła go szybkim krokiem. Mateusz przygładził sobie włosy prawą dłonią i nagle przyszedł mu do głowy iście diabelski pomysł. Włosy miał już rzeczywiście przydługie więc postanowił pójść do fryzjera. Nie pamiętał czy najbliższy gabinet był damsko – męski ale żwawym krokiem ruszył w kierunku z którego przyszła jego parafianka i po kilku minutach stał przed „Salonem fryzur”, który jak się okazało obsługiwał wszystkie płcie. Tak nawet było napisane. Nie zastanawiając się ani chwili Mateusz wszedł do środka starając się nie robić zbyt wiele hałasu. Kilka pań siedziało na fotelach tyłem do niego, a jeden fotel na drugiej ścianie był wolny, ale wydawało się, że nie ma wolnego fryzjera. Usiadł więc cichutko na krześle w poczekalni i włożył nos w gazetę. Po chwili jednak z zaplecza wyszła młoda fryzjerka i zaprosiła go na fotel. Na pewno nie wiedziała kim jest, bo patrzyła na niego obojętnym wzrokiem.
- Co robimy? Podcinamy tylko, czy coś zmieniamy? - zapytała.
- Proszę podciąć – odparł cicho Mateusz i rozparł się w fotelu. Pani założyła mu fartuch ochronny i zajęła się jego włosami podczas gdy on, nie bez lekkiego wstydu, mocno wytężył słuch, aby zorientować się czego dotyczy szmer rozmów pań siedzących kilka metrów dalej. Początkowo nie bardzo potrafił rozróżnić słowa, a w ogóle to robiło mu się jeszcze bardziej wstyd, w duchu sam siebie skarcił i zaczął intensywnie myśleć o planach na weekend i co musi napisać w ogłoszeniach parafialnych. Po chwili szmer rozmów zlał się w jeden dźwięk i Mateusz nawet dziękował Bogu, że mu w porę przemówił do rozumu. Mimo wszystko miał zamiar i tak się z tych durnych prób wyspowiadać i postanowił raczej nie powiedzieć nic Maciejowi, ani tym bardziej swoim wikariuszom. I właśnie w tym momencie bardzo wyraźnie dobiegł go głos jednej z pań.
- A potem tylko narzeka, że ludzie dają mało na tacę... A co to ja mam płacić za operacje plastyczne jego zalatorek? - nie posiadała się z oburzenia właścicielka nieco zachrypniętego głosu.
- Zelatorka, pani Krysiu, to jest zelatorka – tłumaczyła jej sąsiadka.
- Jak zwał, tak zwał, ale nie będzie się za moje pieniądze poprawiać – nie dawała za wygraną zachrypnięta.
- Ale pani Krysiu, to że proboszcz im te operacje funduje, to jest naprawdę nic wobec innych przekrętów, co tam się wyrabiają – trzecia kobieta włączyła się w rozmowę i chyba chciała podbić stawkę, a Mateusz nie wiedział, czy ma to przerwać, czy jednak lepiej posłuchać.
- Co pani mówi? - zachrypnięta aż głos podniosła z ciekawości. - Co takiego?

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!