Jasna i ta druga strona księży(ca) odc. 375
Mateusz chciał się poczuć jak Pan Jezus, do którego w nocy przyszedł Zacheusz, ale kobieta, która nawiedziła go w tę wielkoczwartkową noc nie miała w sobie nic z pragnącego poznać Pana i Jego nauczanie Zacheusza. Była natomiast uosobieniem, a nawet apogeum, wszystkiego, co Mateusza najbardziej irytowało u jego parafian. No dobra, to że przyszła około dwudziestej drugiej i to w Wielki Czwartek po zaświadczenie, że może być chrzestną, było tak kuriozalne, że aż zabawne. A poza tym dało Mateuszowi możliwość, aby właśnie w noc Ostatniej Wieczerzy uświadomił sobie, że jako kapłan jest po to, aby służyć. Dlatego bez oporu przerwał adorację i mimo absurdalnej pory udał się z kobietą do kancelarii parafialnej. Ale jej roszczeniowa postawa, ciągłe podkreślanie, jakim to strasznym złem są księża, zrzucanie na księży odpowiedzialności za to, że ona w nocy przychodzi po zaświadczenie było ciężkie do wytrzymania, zważywszy okoliczności.
- No przecież, jakby się księża nie wydurniali z tymi idiotycznymi wymaganiami, to by jej tu nie było. Co ksiądz myśli, że moja rodzona siostra nie wie, czy ja się nadaję na chrzestną i potrzebuję do tego potwierdzenia od proboszcza, którego nawet nie zna? - wypaliła zanim jeszcze otworzył drzwi kancelarii.- Niech no mi pani przypomni kiedy jest ten chrzest? - westchnął Mateusz.
- Przecież już księdzu mówiłam, w Wielkanoc. A właściwie, to chyba nawet w sobotę wieczorem, czy jakoś w nocy. Moja siostra jest trochę pokręcona na punkcie wiary i Kościoła. Mówi, że wybrali z mężem najpiękniejszy moment na chrzest swojego pierwszego dziecka, ale z tego co pamiętam, to w tę Wielką Sobotę, nie dość, że w nocy, to to wszystko jeszcze bardzo długo trwa. A z chrztem to będzie jeszcze dłużej. No ale co zrobić. Jak to mówią dziecku się nie odmawia... - powiedziała kobieta, a Mateusz chciał jej powiedzieć, że nie sądzi, aby niemowlę o coś poprosiło swoją ciocię, ale nic nie powiedział, natomiast nie mógł się nadziwić, jak osoba, która decyduje się na chrzest swojego dziecka podczas Wigilii Paschalnej, czyli musi to być osoba bardzo świadoma swojej wiary, bo raczej nikt przypadkowy nie chrzci dziecka właśnie podczas tej liturgii, może wybrać na chrzestną kogoś tak... No właśnie nawet nie wiedział jak określić stojącą obok kobietę. Po prostu nie sprawiała wrażenia osoby mocno zaangażowanej w wiarę i we wspólnotę.- Skoro chrzest w Wielką Sobotę, to spokojnie mogła pani przyjść jutro – zauważył.- Wolałam nie ryzykować – powiedziała.
- Ponieważ wiem, jak potraficie piętrzyć przeszkody chciałam mieć chociaż minimalny margines czasu na inne rozwiązania.- Inne rozwiązania? - uśmiechnął się Mateusz i pomyślał żartobliwie, że pewnie pani zarezerwowała sobie możliwość „zakupienia” odpowiedniego zaświadczenia na OLX.- A co ksiądz nie wie, że takie zaświadczenie spokojnie można kupić? - odpowiedziała kobieta zupełnie zbijając Mateusza z tropu, bo on sobie w myślach tylko żartował.- No to cieszę się, że nie chciała się pani uciekać do oszustwa – powiedział tylko, bo naprawdę nie chciał już się pakować w jakieś kontrowersje, ale pani uważała inaczej.- Oszustwa?!? - kobieta nie posiadała się z oburzenia. - Jakiego oszustwa? Jeżeli moja siostra uważa mnie za godną matkę chrzestną i ja też nie mam sobie nic do zarzucenia, a jakiś urzędnik wyznaniowy z głupia frant sobie wymyśli, że mi nie da zaświadczenia, bo takie ma widzimisię, to ja oszukuję, jeśli zrobię wszystko, aby dziecko miało porządny chrzest? Zresztą, jeśli to jest ogólnie dostępne w sieci, to jakby było oszustwem, to chyba ktoś by tego zabronił, tak czy nie?- Oj proszę pani, jaki urzędnik by panią przyjął o tej porze? - zapytał tylko Mateusz, a kobieta zamilkła.- Proszę mi powiedzieć swoje imię i nazwisko – poprosił po otwarciu szafy z kartoteką parafialną i księgami.- Nikola Strojan – powiedziała kobieta naburmuszonym tonem.- I jeszcze rok chrztu albo urodzenia – poprosił.- Tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty piąty – odpowiedziała i Mateusz zaczął szukać jej nazwiska w odpowiedniej księdze, ale mimo że sprawdził kilka roczników, Nikoli Strojan nie znalazł.- Jest pani pewna, że była ochrzczona w naszej parafii? - zapytał.- No pewnie, przecież bym tu do księdza nie przyszła. Nie mogę powiedzieć, że pamiętam chrzest, bo chyba nikt swojego chrztu nie pamięta, ale już bierzmowanie jak najbardziej – wyjaśniła, ale ton jej wypowiedzi z naburmuszonego przeszedł w zaniepokojony.- A może mi pani jeszcze powiedzieć, gdzie pani mieszka?- Ulica Introligatorów 8 – powiedziała Nikola.
- To mam dla pani przykrą informację – powiedział Mateusz. - Ulica Introligatorów nie należy do naszej parafii i nie sądzę, żeby kiedykolwiek należała.- Ale ja na sto procent miałam tutaj bierzmowanie – jęknęła Nikola.- A pamięta pani może w którym roku?- Miałam chyba piętnaście lat, więc pewnie gdzieś w dwa tysiące dziesiątym – odpowiedziała już tym razem głosem przestraszonej dziewczynki, która wie, że nabroiła. Mateusz odszukał księgę bierzmowanych i rzeczywiście odnalazł zapis o bierzmowaniu Nikoli Strojan a jednocześnie adnotację o parafii chrztu.- Zgadza się, pani Nikolo, miała pani u nas bierzmowanie, ale jest tu zapisane, że chrzest był w parafii św. Maksymiliana Kolbe i rzeczywiście wydaje mi się, nawet mogę to sprawdzić, że właśnie do tej parafii należy ul. Introligatorów. Z jakichś przyczyn miała pani bierzmowanie w nie swojej parafii. Może chodziła pani do szkoły na terenie naszej parafii – podpowiadał Mateusz, któremu przeszła już irytacja a nawet trochę mu było żal tej kobiety.- Nie... To chyba chodziło o to, że tam mnie ksiądz nie dopuścił i rodzice chyba załatwili w sąsiedniej parafii. Dopiero teraz mi się to wszystko przypomina. No ale prawda jest taka, że ani rodzice, ani my dzieci za bardzo do kościoła nie chodziliśmy. Teraz siostrę trochę mąż przeciągnął na tamtą stronę... No i wydawało mi się, że mówiła mi wyraźnie, że chodzi o zaświadczenie o bierzmowaniu, a to pamiętam doskonale, że było w tej parafii – tłumaczyła się dziewczyna, a ton jej głosu raz nabierał pewności siebie, by za chwilę znowu przypominać przyłapaną na kłamstwie małą dziewczynkę i tak w kółko.- Jak więc pani widzi, nie jest pani naszą parafianką i nie mogę pani wypisać zaświadczenia dla matki chrzestnej. Mogę jedynie wydać potwierdzenie, że została pani u nas bierzmowana i właśnie to pani przygotowuję, żeby nie było tak, że przyszła tu pani zupełnie na darmo – powiedział spokojnie Mateusz sięgając po odpowiedni druk.- Ale to nie wystarczy?- Według obowiązujących zasad nie, ale jak sama pani wie, my księża czasami potrafimy sobie i wiernym skomplikować życie i udawać, że jesteśmy lepsi niż inni przymykając oko. W każdym razie, proszę bardzo, oto pani potwierdzenie o przyjęciu sakramentu bierzmowania – Mateusz podał Nikoli karteczkę.
- Nic więcej nie mogę dla pani zrobić, przykro mi.- Na pewno nie może ksiądz zrobić nic więcej? - zapytała Nikola, ale w jej głosie nie było ani cienia nadziei, mimo że nie podnosiła się z krzesła. Mateusz przez chwilę się zastanowił.- W sumie to chyba mogę zrobić coś więcej – powiedział po chwili, a kobieta uniosła brwi w zadziwieniu. - Mogę z panią porozmawiać. Możemy się wspólnie zastanowić, co się stało i jak do tego doszło, że nie bardzo się pani orientuje, do której parafii pani należy, że jest pani gotowa zakupić fałszywe zaświadczenie na OLX, podczas gdy pani siostrze zależy na wielkim i autentycznym przeżyciu chrztu swojego dziecka podczas Wigilii Paschalnej... Jak pani myśli, co by ona sobie pomyślała, gdyby rzeczywiście się pani pojawiła z fałszywym zaświadczeniem? - Mateusz zadawał te pytania z wielkim spokojem i z wielką troską w głosie.
- Może mi pani powiedzieć, dlaczego pani siostra wybrała właśnie panią?- Bo tak obiecała mamie, tuż przed jej śmiercią – odpowiedziała Nikola z trudem powstrzymując łzy. - Ona doskonale wie, że się nie nadaję i na pewno miałaby kogoś bardziej odpowiedniego, ale nie chciała złamać obietnicy. Ja... naprawdę bardzo przepraszam, ale nie wiem co mam dalej z tym zrobić. Mama wiedziała, że ja jestem w kontrze do wszystkich tych kościelnych gł... spraw i chyba zrobiła to specjalnie, żeby mnie jakoś „odkręcić”, bo siostra już wtedy była mocno religijna.- Ależ pani mama musiała być mądrą kobietą – uśmiechnął się Mateusz.- Co z tego, skoro ja i tak nawaliłam! Jest Wielki Czwartek, prawie Wielki Piątek, a ja nie mam zaświadczenia, co ja powiem siostrze? - pytała przez łzy.- Pani Nikolo, Pan Jezus w tym czasie zdążył umrzeć, nawiedzić piekła, wstąpić do Ojca i zmartwychwstać, a pani myśli, że nie damy rady załatwić zaświadczenia?- Naprawdę? - kobieta otarła łzy rękawem, a Mateusz pożałował, że nie miał żadnych chusteczek.- Jeśli jest pani stanu wolnego i mieszka sama, albo jest pani mężatką ze ślubem kościelnym, nie dokonała pani aktu apostazji i chce żyć zgodnie z naszą wiarą, przystąpi do spowiedzi to nic nie stoi na przeszkodzie, aby pani została chrzestną.- Jestem panną i mieszkam sama, nigdy formalnie z Kościoła nie odeszłam, choć w praktyce byłam daleko... A co z zaświadczeniem?- Jeśli chce pani być dobrą, wierzącą matką chrzestną, to zapraszam panią jutro na rozmowę, bo jeszcze parę rzeczy musimy sobie dopowiedzieć, a potem ja zadzwonię do proboszcza parafii św. Maksymiliana i myślę, że uda się takie zaświadczenie uczciwie otrzymać w pani parafii na czas. Widzimy się jutro?- Dawno nie byłam dwa dni pod rząd w kościele, ale oczywiście, że tak. Bardzo księdzu dziękuję...- To mam dla pani dobrą wiadomość: z chrztem i Wigilią Paschalną to już będą trzy dni pod rząd.
Jeremiasz Uwiedziony
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!