TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Sierpnia 2025, 20:02
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jasna i ta druga strona księży(ca) odc.364

Jasna i ta druga strona księży(ca) odc.364

– Ale czym ją tak zirytowałeś? - dociekał Maciej.
– No ewidentnie kazaniem - odparł Mateusz poprawiając sobie poduszkę na fotelu, która ciągle wysuwała się do przodu. - Mógłbyś wreszcie zmienić sobie te fotele na jakieś normalne. Ty masz je chyba od święceń?
– Zgadza się i jestem do nich przywiązany. Ale jeśli komuś jest niewygodnie to może mi zrobić prezent i wtedy z bólem, ale pożegnam się z nimi - odparł Maciej. - Opowiedz mi o tym kazaniu, bo fakt, że ktoś cię ochrzanił, a nie pochwalił, jak zawsze, jest bezcenny.
– Rafał zaprosił mnie na odpust ku czci św. Karola Boromeusza. Jak wiesz, ja nie lubię „przerabiać” całego życiorysu patrona podczas odpustu, bo zwykle parafianie wiedzą o nim więcej ode mnie, więc po co im powtarzać…
– No nie wiem, czy bym się z tym zgodził… - mówił Maciej.
– Mniejsza o twoją zgodę, może i się mylę, ale takie mam zasady, że wybieram jakieś trzy rysy osobowości, albo wydarzenia z życia tego patrona i próbuję wyciągnąć z tego konkretne wnioski dla naszych czasów. No i studiując sobie tego Boromeusza wyczytałem, że jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobił, kiedy dotarł do swojej archidiecezji w Mediolanie, było rozdzielenie w katedrze kobiet i mężczyzn. Chodziło o miejsca, kobiety miały siedzieć osobno i mężczyźni osobno - tłumaczył Mateusz.
– No nie mów mi, że porozsadzałeś Rafałowi ludzi w kościele?
– Nie, głupku, nie przerywaj, albo zmieniamy temat - zaperzył się Mateusz.
– Zamieniam się w słuch - powiedział Maciej z uśmiechem unosząc w górę ramiona.
– Wychodząc od tego faktu zauważyłem, że w naszych kościołach podczas rekolekcji przez wiele dziesięcioleci mieliśmy nauki stanowe, osobno dla kobiet i dla mężczyzn, a w naszych czasach, kiedy naprawdę bardzo ich potrzeba, zrezygnowaliśmy z nich.
– I to tak tę panią wkurzyło? - zdziwił się Maciej.
– Nie, to chyba nie. Raczej moje przykłady zacierania różnic między kobietami a mężczyznami. Wiesz, powiedziałem, że Pan Bóg stworzył nas mężczyzną i kobietą i co do tego nie ma wyboru, są dwie płcie, a nie pięćdziesiąt, no i że każdy z nas ma swój wkład do wspólnego życia, bo Bóg nieco inaczej wyposażył mężczyznę, a inaczej kobietę. Wspomniałem coś o zacieraniu różnic w ubiorze i wyglądzie, trochę podśmiałem się z facetów w rurkach, zauważyłem też, że śmiesznie brzmi nazwa „tacierzyńskie”, ale chodziło mi o nazwę, a nie o to, że mężczyzna nie może mieć takiego urlopu. Chyba właśnie ta ostatnia rzecz szczególnie uraziła tę panią, bo ona chyba żałowała, że kiedy miała małe dzieci nie było takiej możliwości, a ona by z niej chętnie skorzystała. W każdym razie, po Mszy wparowała do zakrystii pełnej ludzi, zwłaszcza księży i powiedziała mi parę słów - zakończył Mateusz.
– Chcę je usłyszeć wszystkie! Dokładny cytat! - uśmiechnął się Maciej poprawiając swoją pozycję w fotelu i wcale nie zważając, że również jemu poduszka się wysunęła.
– Żebyś nie był taki zadowolony, to powiem ci, że pani najpierw stwierdziła, że bardzo jej się podobało kazanie, ale właśnie do tego momentu, kiedy się zdenerwowała. Powiedziała, że jestem arogancki, bo mówię o sprawach, o których nie mam pojęcia, podobnie jak większość księży, bo dla wielu kobiet jest czymś wspaniałym, że mąż może zająć się dzieckiem. Próbowałem jej powiedzieć, że wcale nie jestem przeciwny temu, że chodziło mi tylko o pokazanie zamieszania wokół płciowości, które moim zdaniem nie wyjdzie nikomu na dobre, no ale pani pozostała przy swoich racjach.
– I to wszystko? - Maciejowi było mało.
– Nie. Jeszcze się zirytowała, że w pewnym momencie homilii użyłem jako przykładu Kowalskiej, a nie Kowalskiego - przypomniał sobie Mateusz.
– Co to był za przykład?
– Jak by ci tu pokrótce wytłumaczyć… Innym rysem św. Karola Boromeusza, który podkreśliłem był jego zapał w reformowaniu Kościoła w związku z zagrożeniami i nadużyciami wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi, czyli reformacją. On sam uczestniczył w Soborze trydenckim i wprowadzał w życie jego ustalenia. I na tej bazie mówiłem, że trzeba mieć odwagę zmieniać rzeczy, które nie funkcjonują, zamiast pudrować trupa, zarówno na poziomie Kościoła, jak parafii i rodziny. No i tu podałem przykład z życia wzięty. To była moja pierwsza parafia wikariuszowska i mieliśmy mieć wizytację biskupią. Na kilka tygodni przed nią, proboszcz podczas obiadu zagaił, czy wiem, ile w naszej parafii jest grup duszpasterskich. No więc szybko w myślach policzyłem, na wszelki wypadek dodałem jedną i mówię, że sześć. A na to proboszcz z tryumfalną miną oznajmia mi, że trzynaście! Nie powiem, zdziwiłem się, że się tak te grupy przede mną skutecznie ukrywały przez dwa lata, no ale pytam jakie to grupy. I wtedy proboszcz zaczął je wymieniać, no i przy którejś z kolei ja się wtrącam i pytam, no a kto jest w tej grupie „duszpasterstwo dobrej śmierci”, a proboszcz na to, że Kowalska! Potem się okazało, że Kowalska była jeszcze w kilku innych grupach - widmach, w niektórych zresztą jedyną członkinią. No i ten przykład też panią rozsierdził, bo według niej powinienem powiedzieć, że to był Kowalski.
– To co ta pani nie wie, że u nas w grupach to głównie płeć piękna? - uśmiechnął się Maciej.
– To samo jej powiedziałem, to był przykład autentyczny, a poza tym powiedziałem też, że to wspaniałe, że ta Kowalska tak chciała się angażować, tylko trzeba jej dać propozycję czegoś realnie funkcjonującego, a nie utrzymywać fikcję. No ale pani i tak pozostała przy swoim zdaniu - zakończył Mateusz.
– I jak się to zakończyło?
– Wiesz, ja jeszcze przed końcem Mszy powiedziałem, że mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, a jeśli tak, to bardzo przepraszam, bo nie było to moją intencją. Więc tej pani powtórzyłem jeszcze raz to samo. A co ciekawe, w tym momencie zbliżył się jakiś mężczyzna i powiedział, że jemu wszystko się bardzo podobało i że mi dziękuje. Wówczas pani spojrzała na niego i zapytała, czy jest księdzem. Myślała może, że chodzi o solidarność zawodową, no ale pan odparł, że nie. No i w ten sposób to się zakończyło.
– Rozumiem, ale to zawsze miło, że ktoś ci utarł nosa - uśmiechnął się Maciej.
– Na pewno ciebie to bardzo cieszy - skwitował Mateusz. - Ale z drugiej strony, poważnie mówiąc, to będzie nam coraz trudniej poruszać sprawy, które w Biblii są jednoznaczne. Już nawet nie chodzi mi o tę kobietę, bo rzeczywiście mogłem być nieprecyzyjny, ale o wielu innych ludzi, których znam, a którzy są tak niesamowicie nakręceni, że nie ma możliwości, aby sprowadzić ich z drogi rozpalonych emocji na drogę chłodnego rozumowania. W rozmowach prywatnych ja nawet z krewnymi już nie dotykam pewnych tematów - przyznał się Mateusz.
– A powinniśmy „w porę i nie w porę” - zauważył Maciej. - Ale nie psujmy dobrego nastroju pesymistycznymi prognozami. Powiedz mi jeszcze o twoim innym sukcesie, detektywistycznym - Maciej znowu się uśmiechnął.
– To naprawdę niesamowite, że oni się zeszli - powiedział Mateusz kręcąc głową z niedowierzaniem. - Nie wiem, jak im pójdzie, oczywiście nadal się za nich modlę, wydaje mi się, że Dominika naprawdę mu przebaczyła, ale ten Romeczek… nie wiem. Niektóre rzeczy przyznał dopiero w mojej obecności, więc nie wiem, czy jest z nią do końca szczery, ale moja rola jest zakończona. Natomiast jest jeszcze jedna rzecz, o której musisz wiedzieć - zapalił się Mateusz.
– Jeszcze ktoś cię ochrzanił?
– Przestań! Zaczęliśmy spotkania dla młodzieży w parafii, mam taką trójkę, dwie dziewczyny i chłopaka, wydają się spoko, No i z nimi to rozkręcam. I wyobraź sobie, że ogłosiliśmy pierwsze spotkanie i przyszło dość sporo osób. Ale jak się potem okazało, to niemal połowa to byli jacyś prowokatorzy, którzy przyszli tam, żeby sobie robić jaja, zwłaszcza z Jana Pawła II.
– Co ty mówisz? - zdziwił się Maciej. - I jak sobie z tym poradziłeś?
– Szczerze? To nie ja sobie poradziłem, tylko moi, nazwijmy to tak, animatorzy. Mnie nawet nie wpuścili na spotkanie. Zresztą efekty zobaczymy na następnym spotkaniu. Ale powiem ci, że nie miałem pojęcia, że dzieją się takie rzeczy. Pomyśl, co można zrobić na szkolnej katechezie, jeśli jakieś lewicujące grupy zechcą w niej uczestniczyć dla jaj. Bo przecież każdy uczeń klasy ma prawo chodzić na religię. My na razie się martwimy, że nasi nie chcą chodzić i się wypisują, ale kto wie czy nie gorszym problemem mogą być zapisujący się na religię z zupełnie innych powodów. Nie ma co, żyjemy w ciekawych czasach - zakończył Mateusz.
– A skąd wziąłeś tych swoich animatorów? - zainteresował się Maciej.
– Trochę przypadkiem. Właściwie to oni mnie znaleźli i prosili o młodego księdza, więc im zaproponowałem starego, który się postara - uśmiechnął się Mateusz. - W każdym razie spacerowanie wokół kościoła ma efekty, nie tylko dla zdrowia.
– Czyli jak zwykle, tobie nawet byk się ocieli - zauważył gorzko Maciej.
– No nie, czasami też dostaje mi się po uszach - odparł Mateusz.
– I słusznie! Moim zdaniem dla pokory przynajmniej raz na tydzień ktoś cię powinien solidnie ochrzanić. Ja się nawet mogę tego podjąć za niewielką opłatą.
– A mnie się wydaje, że znacznie więcej nas krytykują niż chwalą - powiedział Mateusz nie podejmując żartobliwego tonu kolegi. - I mówię poważnie, wydaje mi się, że coraz więcej ludzi nas księży po prostu nie lubi, nie tylko dlatego, że któryś z nas nie był wobec nich w porządku, co się oczywiście zdarza, ale po prostu dlatego, że jesteśmy księżmi. I nie mówię tego, żeby robić z nas męczenników, ale żebyśmy nie mieli złudzeń.
– A co ciebie tak nagle naszło? - zdziwił się Maciej przyglądając mu się z uwagą.
– Wcale nie nagle - uśmiechnął się Mateusz. - Już od jakiegoś czasu mam takie wrażenie, ale jak słyszysz gdzieś w sklepie, jak ludzie, katolicy, parafianie, którzy chodzą do kościoła, cieszą się, „że po wyborach wreszcie się za klechy wezmą”, to ono się umacnia.

Jeremiasz Uwiedziony

Książka: JASNA I TA DRUGA STRONA KSIĘŻY(CA)

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!