TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Lutego 2020, 08:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Jak to się robi w Korei

Jak to się robi w Korei

Jako że mamy ferie zimowe pozwolę sobie dzisiaj na rozrywkowy temat związany z popkulturą, co nie znaczy, że nie będzie całkiem poważnej pointy. Sytuacją, która ostatnio z jednej strony mnie rozbawiła, ale z drugiej dała do myślenia była niewielka burza jaka rozpętała się w mediach (podobno w mediach społecznościowych była to burza całkiem poważna) wokół dziennikarzy telewizji TVN, którzy w programie „Dzień dobry TVN” zakpili sobie z wyglądu pewnego młodzieńca.

Pretekstem stała się informacja, że jeden z muzyków koreańskiego zespołu noszącego nazwę BTS, został w globalnym konkursie internetowym wybrany najprzystojniejszym mężczyzną na świecie. – Jeżeli spodziewają się państwo na czele stawki na przykład Brada Pitta czy George’a Clooneya, to może państwa czekać spora niespodzianka. (…) Najprzystojniejszym mężczyzną świata jest Jungkook, więc właśnie, nic nam to nazwisko nie mówi. Twarz, powiedziałabym niespecjalnie bardzo męska, prawda? Włosy zakładam, że farbowane - perorowała redaktorka prowadząca program. A jej kolega wtórował jej wybuchami śmiechu, komentując wygląd młodego mężczyzny jako pasujący do Małego Księcia i znęcając się nad jego grzywką. Jakby tego było mało, redakcja przeprowadziła jeszcze sondę wśród przechodniów pokazując im zdjęcie... innego członka zespołu BTS i zbierając opinie typu, „kolczyki w nosie to ma moja krowa”. Pewnie byli z siebie państwo dziennikarze bardzo zadowoleni, jak to z wysokiego poziomu swojej klasy, wiedzy i estetyki „spuścili” najprzystojniejszego mężczyznę świata. Tymczasem fani zespołu BTS nie tylko z Polski poczuli się obrażeni i gwałtownie zareagowali broniąc swoich ulubieńców. Ich akcja musiała być na tyle dotkliwa dla TVN, która przecież aspiruje do bycia najbardziej nowoczesną, kosmopolityczną i równościową stacją na polskim firmamencie, że zdecydowano się na publikację oświadczenia z przeprosinami.
I tak, przyznaję się bez bicia, że ja też pierwszy raz w życiu usłyszałem o zespole BTS i muzyce zwanej K-pop. Ale dzięki Krzysztofowi Osiejukowi, który trochę poszperał w sieci uprzejmie informuję, że BTS w samej Korei sprzedali 16 milionów albumów. Tygodnik „Time” umieścił ich na swojej okładce ogłaszając „liderami nowej generacji” i awansując ich do elitarnej grupy 25 najbardziej wpływowych osób w Internecie. W magazynie Forbes są na 43 miejscu najlepiej zarabiających celebrytów na świecie. W zeszłym roku BTS wystąpili na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie Wembley, a wszystkie bilety rozeszły się w ciągu półtorej godziny. Z danych opublikowanych w roku 2019 wynika, że BTS każdego roku wpuszcza do koreańskiej gospodarki niemal 5 miliardów dolarów, a jeden na 13 zagranicznych turystów odwiedzających dziś Koreę, robi to z uwagi na nich. W roku 2018 ich muzyka sprzedała się na poziomie 19 miliardów dolarów. Jeśli mimo wszystko ktoś nie dowierza, że fenomen ma zasięg globalny, zachęcam do wpisania czegoś kontrowersyjnego na temat BTS na swoim własnym dowolnym profilu i zaraz się przekonacie.
Pora na wnioski. Przede wszystkim dziennikarze z TVN wykazali się nadzwyczajną gnuśnością nie zadając sobie nawet trudu, żeby jednak sprawdzić z kim mają do czynienia. Może rację ma Osiejuk, który uważa, że to kolejny dowód na ich absolutne wyalienowanie, jak wcześniej było z atakami na „ciemnogród”, „moherowe berety” czy rodziny, które za 500+ pojechały na wakacje. „Oni nie są absolutnie w stanie na chwilę się zatrzymać, pomyśleć i zrozumieć, że to iż oni o czymś wcześniej nie słyszeli, albo że czegoś wcześniej nie doświadczyli, wcale nie oznacza, że tego nie ma i można się z tego bezkarnie nabijać” - napisał. Może ma rację, ale z tej sytuacji płynie też nauka dla nas wszystkich, również dla ludzi Kościoła: jeśli my o czymś nie wiemy, albo nie dostrzegamy, to nie znaczy że tego nie ma.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!