TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 07 Marca 2026, 23:46
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Fajnie być z poprzedniego sezonu

Fajnie być z poprzedniego sezonu

Kościół, który goni świat, staje się światem i przestaje być potrzebny

W poprzednim edytorialu zapowiadałem, że będę pielgrzymował pieszo do Asyżu, a te słowa kreślę już na miejscu, można powiedzieć u św. Franciszka, do którego zaraz jeszcze wrócę. Wpierw jednak chciałbym się podzielić pewną refleksją, którą miałem kilka dni temu, konkretnie w Spoleto, gdzie uczestniczyłem we Mszy Świętej „na kościele”, jak zwykły uczestnik. I jakkolwiek w takich, dość przecież rzadkich sytuacjach, staram się po prostu modlić i uczestniczyć we Mszy najlepiej jak potrafię, to jednak ta diabelska postawa „recenzenta” czasami się przebija. Nie wiem, czy np. nauczyciele też tak mają, kiedy uczestniczą w lekcjach kolegów, że zamiast po prostu uczestniczyć to myślą, co zrobiliby lepiej? Może tylko nam księżom tak się zdarza, mi na pewno, choć bardzo z tym walczę.

W każdym razie ksiądz odprawiał Mszę bardzo pobożnie, z godnością, ale kiedy mówił kazanie, w pewnym momencie złapałem się na myśli, że chyba mówi za długo, jak na Mszę codzienną, bo ja akurat wyznaję zasadę krótszych refleksji w dni powszednie. Ale wszyscy słuchali go z uwagą, bo kazanie było naprawdę dobrze przygotowane, oparte o Słowo Boże, a na koniec jeszcze ksiądz dodał kilka słów o św. Gabrielu od Matki Boskiej Bolesnej, którego wspomnienie przypadło w tym dniu, a w kościele, w którym się modliliśmy, przyjął bierzmowanie. Można powiedzieć, że ze skarbca Kościoła wyciągnął wiele i nie skąpił. I bardzo dobrze! Wierzcie mi, szczerze siebie zganiłem po Mszy, za swoje myśli, bo przez tę chorą tendencję, „żeby nie było za długo”, żeby wszystkich zadowolić, dajemy ludziom jakąś kroplówkę, która ledwie wystarcza, by nie paść trupem (duchowo). A mamy takie bogactwo Słowa i Świętych!

A teraz wracając do Asyżu, mówię wam, to niesamowite ilu ludzi tutaj przybyło z całego świata, żeby zachwycić się, zarazić, zainspirować gościem, który umarł 800 lat temu! Bo on ciągle przemawia i bynajmniej nie tylko do ekologów. I ludzie chcą go słuchać, i nikt nie prycha, że to jakieś średniowiecze… I bez wchodzenia w szczegóły, my naprawdę nie mamy się czego w średniowieczu wstydzić, wręcz przeciwnie, ale to temat na inne opracowanie.

Jakby specjalne, jedną z pierwszych wieści ze świata, które tutaj do mnie dotarły, po dziesięciodniowej (zamierzonej) posusze od Internetu, były słowa, które wypowiedział norweski biskup, cysters Erik Varden z Trondheim w ramach rekolekcji głoszonych papieżowi Leonowi i domowi papieskiemu: „Kuszące jest myślenie, że musimy nadążać za światową modą. Powiedziałbym, że to wątpliwa procedura. Kościół zawsze będzie narażony na ryzyko, że wygląda i brzmi jak z minionego sezonu. Lecz jeśli będzie dobrze mówił swoim własnym językiem – językiem Pisma Świętego i liturgii, swoich dawnych i obecnych ojców, matek, poetów i świętych – będzie oryginalny i świeży, gotowy wyrażać odwieczne prawdy w nowy sposób, mając szansę, jak czynił to wcześniej, nadawać kierunek kulturze”.
Tak! Dokładnie tak! I mam nadzieję, że już w tym Wielkim Poście, zarówno my kaznodzieje, jak i wszyscy wierzący, będziemy z tego skarbca korzystać bez patrzenia na zegarek. 

ks. Andrzej Antoni Klimek 
aaklimek@opiekun.kalisz.pl

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!