TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Listopada 2020, 17:23
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Czy Trumpa uczeszą?

Czy Trumpa uczeszą?

Pewnie do wyborów w Stanach Zjednoczonych trzeba się będzie odnieść w jakiejś szerszej wypowiedzi, ale dzisiaj chciałbym chociaż w kilku słowach podzielić się pierwszymi, luźnymi refleksjami. Czy cieszę się, że wygrał Donald Trump? Muszę udzielić wypowiedzi wymijającej, ale oddającej moje szczere pragnienia i w konsekwencji wielką radość: ja się bardzo cieszę, że nie wygrała Hilary Clinton. Że nie wygrała opcja, która jest odpowiedzialna za całą tę polityczną poprawność, „kulturę” genderyzmu i proaborcyjną cywilizację śmierci. Dla mnie to jest najważniejszy efekt tych wyborów, ponieważ nie sądzę, żeby Trump był pod tym względem gorszy. Swoją drogą Trump jest uznawany za seksistę, ponieważ wyrażał się w sposób obsceniczny o kobietach (i zgoda, tak nie wolno). Ale czemu nie są uważane za seksistowskie i czemu nie są potępiane choćby platformy z półnagimi kolesiami klepiącymi się po pośladkach podczas niektórych „manifestacji równościowych”? No to jest właśnie jedno z wielkich „zwycięstw” rewolucji, której najświeższą (jeśli można tak powiedzieć) twarzą była Hilary Clinton.  
A co do Trumpa, to przez całą kampanię wyborczą świat „drżał”, że jego zwycięstwo będzie tragedią: słynne przyciski atomowe trafią w ręce szaleńca (jakby już wszyscy zapomnieli, że przez kilka ładnych lat walizeczka z guzikami po drugiej stronie oceanu była w rękach niejakiego Borysa, przy którym nasz cierpiący na filipińską chorobę były prezydent wydaje się być poczciwym skautem), załamie się współpraca w ramach NATO, powstanie mur pomiędzy USA a Meksykiem i wiele innych zapowiedzi i obietnic kandydata widzianych było jako tak straszne, że na pewno Amerykanie się zreflektują i nie wybiorą szaleńca. Rozmawiałem z moimi włoskimi znajomymi, którzy twierdzili, że świat upadł strasznie nisko, skoro wybór jest pomiędzy Hilary i Donaldem. Moje skromne spostrzeżenie, że u nich dożywotnią pensję jako była senator pobiera pewna pani znana jako Cicciolina, a premierem przez kilka kadencji był pan Berlusconi, zakończyły dyskusję niezręcznym milczeniem. A po wyborach? Dolar trochę popłynął i co jeszcze? Właściciel największej cementowni w Niemczech Heidelberg Cement zaproponował współpracę przy budowie muru pomiędzy USA i Meksykiem (czyli mur jest już ok, jeśli dadzą przy nim zarobić?), w Irlandii płaczą, bo jeśli Trump obniży podatki to tacy potentaci jak Google czy Apple przestaną opodatkowywać się na Zielonej Wyspie i wrócą do macierzy (a to oni się spodziewali, że prezydent USA ma robić interesy w Irlandii???). Innymi słowy jestem przekonany, że świat zaczyna się przyzwyczajać do grzywki Donalda Trumpa, a walec polityczny ma swoich głównych operatorów poza gabinetami, w których zasiadają Jelcyny, Berlusconi czy Trumpy.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!