TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Września 2026, 00:42
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Czas następców

Czas następców 

Dla wzmocnienia swej pozycji Kendebajos nakazał odbudować twierdzę Kedron, z której zamierzał uczynić swą bazę wypadową. Myślał nie tylko o obronie przed ewentualnym atakiem Szymona, ale też szykował się do ataku w głąb Judei. 

Czy chciano Judeę jedynie podporządkować Antiochowi, czy też – co sugeruje Flawiusz – obalić Szymona a w jego miejsce powierzyć władzę komuś uległemu względem niego? Wszystko wskazywało że drugi wariant był bardziej prawdopodobny.

Dlaczego Kandebajos z Kedronu uczynił swą bazę wypadową? Sprzyjało temu położenie twierdzy. Dziś archeolodzy zazwyczaj utożsamiają ją z Gedarą, zwaną też Gdera. Jest to miejsce usytuowane w centralnej części kraju, na pograniczu Niziny Nadbrzeżnej a Szefeli. Obok niego przepływa strumień zwany dziś Wadi al. Sarar. Ten obszar wielu uznaje za biblijną dolinę Sorek, której nazwa oznacza dorodne lub czerwone winorośle. I faktyczne każdy, kto obecnie miał kiedyś okazję przebywać w tym regionie, mógł ujrzeć winnice, tak charakterystyczny element dla współczesnego krajobrazu wspomnianego obszaru. Skoro obecnie ten teren jest doskonałym do uprawy winorośli, to i z pewnością wiedziano o tym w dawnych czasach, gdy w całym regionie Morza Śródziemnego ceniono zarówno owoce winorośli, jak i szlachetny napój powstały w wyniku fermentacji soku z nich wyciśniętego.

Schronienie w twierdzy

Twierdza zajęta przez Kendebajosa znajdowała się na drodze prowadzącej w stronę Jerozolimy. Od tego miasta dzieliło ją około 52 km. To kluczowy i strategiczny punkt, swoista brama prowadząca przez Nizinę Nadbrzeżną do Jerozolimy. Tak miejsce stało się punktem, z którego zaczęto organizować wypady przeciw Judei. Pogańscy żołnierze wyruszali z niego na poszczególne drogi Judei, by przejmować nad nimi kontrolę. Przemierzali je, atakując poszczególne miejscowości, a po skończonych działaniach w murach twierdzy znajdowali schronienie i odpoczynek oraz czas na przygotowanie do dalszych akcji. Taka sytuacja nie mogła być tolerowana przez Hebrajczyków. To, co zaczęło się dziać dookoła wpierw zaobserwował Jan, syn Szymona mający pieczę nad twierdzą Gezer. Działania wojsk Kendebajosa udowodniły, że zajęcie i obwarowanie Gezer położonego w okolicy Azot okazało się rozsądnym krokiem, podobnie jak powierzenie nad nim dowództwa Janowi. Dzięki temu od samego początku Machabeusze mogli kontrolować poczynania żołnierzy Antiocha. 

Jan nie czekał wprawdzie biernie na dalszy rozwój wypadków, ale i nie chciał podejmować samodzielnych decyzji, a tym bardziej wchodzić w otwarty konflikt z żołnierzami Kandebajosa. Był zbyt roztropny, by podejmować działania na własną rękę. Dlatego opuścił Gezer i wyruszył w drogę do Jerozolimy, by spotkać się ze swym ojcem, Szymonem. Pragnął jak najszybciej poinformować go o przebiegu wydarzeń i działaniach pogańskiego wodza. Słysząc o zaistniałej sytuacji, Szymon przywołał do siebie swoich dwóch najstarszych synów: Jana i Judę. Wypowiedział do nich słowa, które przytacza autor Pierwszej Księgi Machabejskiej, a które zabrzmiały jak testament ojca przekazany synom. One też zwięźle ukazują sylwetkę Szymona, jego pragnienia i dokonania. Są również wstępem do dalej opisywanych wydarzeń, związanych z życiem tego znamienitego wodza, a jednocześnie wskazówką dla jego następców. Tak odnoszą się nie tylko do synów, do których przemawiał osobiście, ale i do kolejnych władców. A może z czasem stały się drogowskazem dla każdego Izraelity miłującego Boga, swoją ojczyznę i lud. 

Swoją mowę Szymon rozpoczął od przypomnienia losu swych braci i przodków oraz swych dokonań. Opowiadając to wszystko nie czynił z siebie herosa czy człowieka, od którego zaczęła się historia. Nie. Chciał bowiem pokazać, że jego dzieła były głęboko zakorzenione w czynach przodków. I dlatego dokonał rzeczy ważnych i pięknych Ale w istocie – i to było najistotniejsze – była to kontynuacja rozpoczętego dzieła przez poprzednie pokolenia. I choć nie padło w tym miejscu słowo Bóg, to można się z wypowiedzianych przez niego słów domyślać się, iż w istocie podjęta walka jest zmaganiem o urzeczywistnienie Bożych zamiarów, bo przecież ojcowie przystąpili do niej w obronie Prawa Bożego i Świątyni. I czystość tej intencji pozwalała im zwyciężać wrogów ludu Izraela, którzy to wrogowie w swej pysze zamierzali ów lud i wyznawaną przez niego wiarę w Jedynego Boga unicestwić.

Miecz w obronie dziedzictwa

Szymon wykazał się męstwem. Nie mniej czas zrobił swoje. On nie oszczędza nikogo. Ani bohatera, ani tchórza. On też dotknął Szymona. Teraz przyszły dni jego starości. I w niej Bóg okazał mu łaskę. Dzięki miłosierdziu, o którym Szymon wspomniał – mając zapewne na myśli miłosierdzie Boga – jego synowie dorośli. Nabrali męstwa. Stali się dojrzałymi. Ich życie nie zostało unicestwione podczas żadnej z walk. Obecnie przyszedł czas, by zajęli miejsce swego ojca i jego brata. Rozgrywające się dokoła wydarzenia i wiek ich ojca stały się wyraźnym znakiem, że nadeszła pora na to, by kolejne pokolenie podjęło się zmagań o wiarę i prawo do życia w wolności dla potomków Abrahama. Szymon mówiąc to nie uchylał się od walki, ale wzorem Mojżesza wiedział, że czas i rola związana z wykonaniem powierzonego mu przez Boga zadania zmierza ku końcowi i zgodnie z wolą Bożą, wzorem wielkiego wodza Izraela jakim był Mojżesz, należy przekazać zwierzchnictwo nad ludem następcom. Może za łaską Boga to oni, niczym Jozue wprowadzą Izraelitów w czas pełnej realizacji Bożych obietnic, dopełniając walkę o upragnioną pełnię wolności i otworzą drogę do przywrócenia w Izraelu królestw, a przez to zrealizują kolejny, ważny etap Bożego planu, przyspieszając przyjście Mesjasza?

Przekazując swą władzę nad ludem synom Szymon przypomniał jednocześnie im, iż jeśli mają prowadzić jakąkolwiek wojnę, to tylko i jedynie w obronie ludu Bożego. W ewentualnych walkach nie chodzi o zdobywanie nowych, nieznanych ziem czy pozyskiwanie sławy wybitnych wodzów. Jeśli mają podnieść miecz, to jedyne w obronie dziedzictwa, które Bóg dał Izraelitom. 

 

ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!