TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 02 Lutego 2026, 01:36
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Czas walki

Czas walki 

Jonatan postanowił wesprzeć młodego Antiocha i Tryfona i wyruszył ze swym wojskiem z ziem za Jordanem. Po drodze przyłączyli się do niego syryjscy żołnierze. Tym razem złączyli swoje siły przeciw Demetriuszowi i jego sojusznikom.

Wpierw Jonatan udał się w kierunku Filistei. Nie dążył do walki. Jeśli jakieś miasto nie stawiało mu oporu i uznawało jego władzę to zawierał z nim pokój. Tak było z mieszkańcami Aszkelonu. Natomiast w odwrotnej sytuacji był gotów na najtwardszą walkę.

Zamknięte bramy miasta

Tego doświadczyli mieszkańcy miasta noszącego nazwę Gaza. Ci na wieść o nadchodzących wojskach ogłosili stan oblężenia. Zamknęli bramy miasta i nie chcieli nikogo wpuścić do środka. W tej sytuacji Jonatan rozpoczął walkę przeciwko miastu. Rozłożono dookoła niego obóz i spalono powiązane z nim okoliczne miejscowości. Pozostały z nich jedynie rzeczy składające się na żołnierski łup. Był to znak dla oblężonych, iż nie mają szansy na jakiekolwiek wsparcie, zaś po klęsce czeka ich podobny los. Dlatego mieszkańcy Gazy błyskawicznie zdecydowali się na pertraktacje, a ściślej mówiąc poprosili Jonatana o zawarcie pokoju. Ich oferta nie została odrzucona, ale dla uzyskania gwarancji jej szczerości Jonatan zażądał, by synowie najznamienitszych obywateli jako zakładnicy udali się do Jerozolimy. Ich los miał zależeć od wierności mieszkańców miasta wobec zawartego paktu. Nic im nie będzie grozić, jeśli umowy dotrzymają. W przeciwnej sytuacji zginą. Zgodzono się. Tak, wzorem rzymskich wodzów, Jonatan zawarł rozejm i wyznaczył jego zasady. Dzięki temu obie strony uniknęły rozlewu krwi, a miasto zostało ocalone przed zniszczeniem.

Po zwycięstwie odniesionym na południu Jonatan wraz ze swymi wojskami udał się na północ, w stronę Damaszku. W drodze dotarły doń wieści o wojskach Demetriusza zgromadzonych przez jego wodzów. Te stacjonowały w rejonie Galilei, a dokładniej w Kedes. Było to dawne kananejskie miasto położone w Górnej Galilei blisko granicy z Tyrem i Sydonem. Jego żydowscy mieszkańcy zostali wywiezieni przez Asyryjczyków z rozkazu Tiglata Pilesera III, po podbiciu Państwa Północnego. Nie mniej samo miasto przetrwało i dość dobrze rozwijało się w czasach hellenistycznych.

Ucieczka żołnierzy

Wobec zaistniałej sytuacji Jonatan zdecydował się wyruszyć naprzeciw wrogim wojskom i podjąć z nimi walkę, zanim one uderzą na niego. Nie chciał jednak pozostawić Judei bezbronnej i na wszelki wypadek polecił Szymonowi, aby ten nie opuszczał kraju. Obawiał się bowiem, by nieobecność obu wodzów i zgromadzonych przy nich wojsk nie stała się przyczyną ataku któregoś z wrogów, a tych nie brakowało. Ich uderzenie na bezbronny kraj mogłoby mieć katastrofalne skutki. Nadto Szymon prowadził oblężenie miasta Bet-Sur. Walki o nie znacznie się przedłużały. Nie mniej nie było sensu odstępować od twierdzy, gdyż wszystko wskazywało na bliski sukces. Tak faktycznie się stało. Oblegani poprosili o zawarcie pokoju. I tym razem spotkali się z przychylnością, tyle, że Szymon nie zdecydował się na wzięcie zakładników jak jego brat, ale skazał na wygnanie załogę twierdzy, a do miasta wprowadził własne wojsko. Jego obecność miała stanowić gwarancję lojalności Bet-Sur względem zawartego układu.

Tymczasem Jonatan wraz ze swymi wojskami dotarł do jeziora Galilejskiego. Gdyby nie świadomość bliskości wroga, żołnierze mogliby cieszyć się pięknem tego miejsca. Jednak nie wypoczynek czy podziwianie przyrody były im w głowie. Zdawali sobie przecież sprawę z tego, że czeka ich ciężka i ważna walka. Przeciwnik bowiem zgromadził liczne oddziały, którymi dowodzili doświadczeni w licznych bojach wodzowie. Dlatego Jonatan na krótko rozłożył obóz tak, by wszyscy mogli po trudzie marszu nabrać sił do bitwy. Niemniej nie zatrzymano się tu na dłużej. Nazajutrz o brzasku słońca wyruszono w kierunku równiny Chasor. Tam już z daleka widać było maszerujące szyki żołnierzy Demetriusza. Jednak nie były to jedyne oddziały. Wróg przygotował zasadzkę, gromadząc dodatkowe siły żołnierzy w górach. Tych nie zauważono. Gdy kolumny wojsk maszerujących równiną rozpoczęły walkę, wtedy żołnierze ukryci w górach uderzyli znienacka na wojska Jonatana. To było nie do przewidzenia. Walka stała się dramatyczna. Obawiając się klęski prawie wszyscy towarzysze Jonatanowi uciekli. Nie opuścili go jedynie dwaj dowódcy wojskowi: Mattatiasz i Juda.

Zwycięstwo nad wrogiem

W obliczu zagrożenia Jonatan zwrócił się o pomoc do Boga. Rozdarł swe szaty i posypał głowę popiołem. Był to wstęp do żarliwej modlitwy o ocalenie. Liczył na tych, którzy przy nim pozostali i na pomoc niebios. Miał nadzieję, że jak niegdyś Gedeon tak i on zwycięży wroga wsparty mocą Boga, nawet jeśli dysponuje tylko garstką żołnierzy. Nie zawiódł się. W podjętej walce pokonał wroga. Oto minął moment zaskoczenia i wróg utracił swoją przewagę. Natomiast odwaga żołnierzy Jonatana i wymodlone błogosławieństwo przyniosły upragnione zwycięstwo. Ci, którzy jeszcze niedawno zdawali się być skazani na przegraną, teraz ścigali swych wrogów. Pogoń za niedobitkami trwała aż do Kedes. Rozbito wrogów. Zdruzgotano ich potęgę. Tego dnia żołnierzom machabejskim przypominały się wydarzenia opisywane w Księdze Sędziów. Znów doświadczyli, że niezwykłe interwencje Boga nie należą jedynie do zamierzchłych czasów, ale rozgrywają się pośród nich. Tym bardziej więc cieszyli się ze swego triumfu.

W chwili, gdy szala zwycięstwa zaczęła przeważać na stronę Jonatana ci, którzy wcześniej pouciekali w strachu o własne życie, powrócili do niego. Przyjął ich. Razem ścigali wroga. Okazał im wielkoduszność. Nie wypominał tchórzostwa i dezercji. Pozwolił, by uczestniczyli w walce i razem z nim triumfowali. Może miał nadzieję, że w ten sposób odnowią w sobie hart ducha i na nowo staną się mu wierni. Uznał, że takie postępowanie będzie lepsze niż zemsta, przez którą wyhoduje sobie wrogów. Miał też nadzieję, że niedawni dezerterzy odtąd swą gorliwością będą chcieli naprawić popełniony błąd i zmazać hańbę ze swego serca. Tak za łaskawością Niebios i  wspólnie połączonymi siłami wojsk odniesiono potężne zwycięstwo nad wrogiem. Ten odniósł ogromne straty i odszedł w niesławie. Natomiast Jonatan po skończonej walce powrócił do Jerozolimy w aurze wielkiego triumfu. 

ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!