TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Października 2026, 11:13
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ciche męczeństwo

Ciche męczeństwo 

Papieska Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie podejmuje aktywne działania na rzecz osób najbardziej poszkodowanych. O prześladowaniach chrześcijan, otwieraniu granic dla migrantów i projektach realizowanych na całym świecie opowiada ks. dr hab. Jan Żelazny, wykładowca UPJPII w Krakowie, dyrektor Sekcji Polskiej PKWP.

Spotkaliśmy się przy okazji kampanii „Milion dzieci modli się na różańcu”. W tym roku szczególna intencja dotyczy Libanu. Proszę opowiedzieć o sytuacji w tym kraju.

Ks. dr hab. Jan Żelazny: Rzeczywistość Libańczyków jest bardzo trudna. Kraj zmaga się obecnie z dramatycznym kryzysem przesiedleńczym. Sytuacja ta uległa gwałtownemu pogorszeniu w wyniku eskalacji konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie. Chrześcijanie znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji. Niegdyś stanowili większość w Libanie, jednak w wyniku wojny, masowej emigracji oraz zmian demograficznych stali się mniejszością i bardzo często ponoszą konsekwencje konfliktów, których sami nie wywołali. Chrześcijanie stają się ofiarami walk, które toczą się ponad ich głowami. Nie zawsze są bezpośrednim celem ataków, ale cierpią w wyniku wydarzeń i decyzji politycznych, na które nie mają wpływu. Liban pozostaje jednym z głównych miejsc tzw. wojny zastępczej na Bliskim Wschodzie – konfliktu, w którym Iran wykorzystuje wspierany przez siebie Hezbollah do konfrontacji z Izraelem. Dobrym przykładem jest południe Libanu. W chrześcijańskich wioskach ludzie doświadczali ostrzałów, a następnie działań wojskowych i utworzenia strefy buforowej. W wyniku tych działań niszczone były uprawy i całe wioski. Chrześcijanie nie są stroną tego konfliktu, a mimo to ponoszą jego niezwykle wysoką cenę.

Właśnie dlatego tak ważna jest modlitwa o pokój. Papież Leon XIV, rozpoczynając 1 października w Ogrodach Watykańskich naszą inicjatywę „Milion dzieci modli się na różańcu”, poprosił dzieci o modlitwę o pokój na świecie. W Polsce postanowiliśmy, aby szczególną intencją tej modlitwy był pokój w Libanie.

Kolejna kampania, którą prowadzi Pomoc Kościołowi w Potrzebie to Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym, który w tym roku poświęcony jest Pakistanowi. Dlaczego Pakistan?

Decyzją Episkopatu Polski od 2008 r. druga niedziela listopada jest obchodzona jako Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W tym roku skupiamy się na Pakistanie. Jest on miejscem cichego męczeństwa, bo w obecnej sytuacji politycznej niewiele osób ma odwagę mówić głośno o tym, co spotyka tam chrześcijan. Przede wszystkim chcemy zwrócić uwagę na los młodych dziewcząt porywanych z domów, zmuszanych do małżeństwa i do przejścia na islam. Prawo szariatu nie pozwala wówczas na kontakt z rodziną. Takich sytuacji jest tam dużo i chcemy zwrócić na nie uwagę. Jednym z najbardziej bolesnych problemów pozostaje w Pakistanie nadużywanie przepisów dotyczących bluźnierstwa. Szczególnie mocno zapadła mi w pamięć historia Sulemana, 24-letniego chrześcijanina. Informacja o jego śmierci dotarła do mnie 6 stycznia ubiegłego roku – dokładnie w dniu, gdy ulicami polskich miast przeszły Orszaki Trzech Króli. Suleman, dzięki ciężkiej pracy i wsparciu Kościoła, rozwinął swoje gospodarstwo, co wzbudziło zazdrość. Został oskarżony o bluźnierstwo i zmuszony do wyboru: wyrzec się Chrystusa albo ponieść konsekwencje. Nie wyrzekł się wiary. Został postrzelony i zmarł. Tego samego dnia w Polsce tysiące ludzi mogły bez lęku wyjść na ulice i otwarcie wyznawać swoją wiarę. Ten kontrast bardzo mocno uświadomił mi, czym w praktyce jest wolność religijna. Chcemy zwrócić uwagę na los tej wspólnoty. Przypominamy, że chrześcijanie są tam od wieków, bo często myślimy, że Indie czy Pakistan to kraje, w których chrześcijaństwo pojawiło się wraz z kolonizatorami. To nieprawda. Pakistan leży na subkontynencie indyjskim, a w Indiach chrześcijaństwo pojawiło się już w I wieku, dużo wcześniej niż chociażby w Polsce.

Z jakimi formami prześladowań mamy do czynienia
we współczesnych czasach?

Wydawany przez nas co dwa lata raport dokumentuje szeroki zakres naruszeń wolności religijnej. W niektórych krajach przejawiają się one w postaci jawnej przemocy, w tym zabójstw czy uwięzienia, w innych przyjmują bardziej dyskretną formę – choć równie szkodliwą – taką jak cenzura, dyskryminacja społeczna czy ograniczanie edukacji religijnej. W Chinach głoszenie Ewangelii osobom poniżej 18. roku życia jest zabronione, a w Korei Północnej za samo posiadanie Biblii grozi kara. W takich krajach państwo z góry zakłada, że chrześcijanie są wrogami. Z kolei np. w centralnej części Nigerii mamy do czynienia z konfliktami, które mają podłoże gospodarcze, ale przybierają formę konfliktu religijnego. Proces pustynnienia jest tam tak zaawansowany, że zaczyna brakować pastwisk. Dochodzi do ataków muzułmanów na chrześcijan, które mają podtekst religijny, choć w rzeczywistości ich źródłem są również problemy gospodarcze.

Bardzo trudna jest także sytuacja w Ziemi Świętej, gdzie chrześcijanie mają coraz większe trudności z pracą i utrzymaniem się. Aby im pomóc, jako PKWP prowadzimy w Polsce sprzedaż ich wyrobów z drewna oliwnego, wspierając w ten sposób ich pracę i zapewniając im źródło utrzymania. Cały czas pomagamy także szkołom. Niedawno głośno było o problemach szkół chrześcijańskich w Jerozolimie, które z powodu braku przedłużenia pozwoleń dla części nauczycieli i pracowników, nie mogły rozpocząć nowego roku szkolnego zgodnie z planem. Ludzie od trzech lat są tam w sytuacji przypominającej to, czego my doświadczyliśmy podczas pandemii – nie mają możliwości swobodnego podjęcia pracy, nie otrzymują pozwoleń na pracę. Zamarł ruch pielgrzymkowy, hotele i restauracje stoją puste. Arabscy chrześcijanie, którzy dawniej pracowali m.in. jako taksówkarze, dziś nie mają pozwoleń na pracę.

Księże Profesorze, proszę powiedzieć jakie inne projekty prowadzi obecnie Pomoc Kościołowi w Potrzebie?

Pomagamy dalej w Syrii, gdzie już od wielu lat kontynuujemy akcję „Mleko dla Aleppo”. Zakup mleka dla dziecka to dla wielu rodzin wydatek sięgający niemal całej pensji, a nie wszyscy mają pracę, ponieważ kraj zmaga się z bardzo poważnym kryzysem gospodarczym. Pomagamy także w tworzeniu „oaz normalności” u franciszkanów w Syrii, jak Terra santa w Aleppo. Chcemy tworzyć miejsca, w których młodzi mogą się spotkać, rodziny mogą wspólnie spędzać czas, dzieci mogą uczyć się, czy zagrać w piłkę. Takie miejsca dają im poczucie bezpieczeństwa i normalności. Na Bliskim Wschodzie pomagamy również zdobywać wykształcenie, dzięki czemu młodzi ludzie mogą budować swoją przyszłość, a jednocześnie pomagać swoim rodzinom. Prowadzimy akcję „Żywe kamienie”, w ramach której wspieramy rodziny uchodźców mieszkające w Libanie oraz studentów z Syrii, zapewniając im możliwość godnej pracy. W Pakistanie, poprzez zgromadzenia zakonne, staramy się tworzyć miejsca, gdzie ludzie mogą spotkać się i posłuchać o wierze. Niesiemy również pomoc tam, gdzie chrześcijanie cierpią z powodu klęsk żywiołowych. Obecnie pomagamy w Wenezueli po trzęsieniu ziemi. Wspieramy także chrześcijan w Kolumbii - dwa tygodnie temu spotkałem się z jednym z tamtejszych biskupów, który kieruje diecezją, gdzie jest zaledwie 14 kilometrów normalnych dróg, a pozostałą część pokonuje się łodzią. Posługuje tam 20 księży, którzy docierają do odległych miejscowości. Pamiętajmy, że na terenach misyjnych ksiądz pełni wiele różnych funkcji – jest lekarzem, katechetą, nauczycielem. To bardzo ważna osoba dla lokalnych społeczności. Tam również docieramy z naszą pomocą. Wymieniłem tutaj tylko niektóre z naszych akcji.

Co Ksiądz sądzi na temat otwierania granic dla migrantów?

Jesteśmy po to, żeby oni nie musieli migrować. Duża część naszej pracy, o której pani opowiadałem, jest właśnie po to, żeby nie musieli migrować, żeby mogli normalnie żyć i funkcjonować w miejscach, w których są. Myślę, że obok wymiaru religijnego i naszej solidarności jako chrześcijan jest to najmądrzejsza metoda działania, jaką można mieć. 

rozmawia Ewa Kotowska-Rasiak

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!