TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 22:53
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Chrzest Jezusa w wodach Jordanu

Chrzest Jezusa w wodach Jordanu

W jordańskiej miejscowości Madab znajduje się mozaika pochodząca z VI w. zwana najstarszą mapą Ziemi Świętej. Ukazuje ona miejsca, w których rozgrywały się wydarzenia biblijne.

 Wymowne jest przedstawienie ujścia rzeki Jordan do Morza Słonego. Widać na nim płynące ryby, które nieopodal tego ujścia zawracają w stronę górnego biegu rzeki. Ów obraz świadczy o dokładnej znajomości realiów Ziemi Świętej: w tym miejscu przemieszanie wód słodkich i słonych jest tak znaczne, iż kończy się obszar, w którym mogą istnieć organizmy żywe. Wody Morza Słonego są pozbawione wszelkich form życia. Inną osobliwością jest to, że ujście Jordanu znajduje się ok. 400 m poniżej poziomu Morza Śródziemnego. Ten teren jest uznawany za położony najniżej na powierzchni ziemi. Najbliższe okolice to tereny pustyni. Klimat jest nieprzyjazny dla człowieka. Warunki są trudne do przeżycia.
Takie miejsce, znajdujące się na pograniczu przestrzeni życia i śmierci, wybrał Jan Chrzciciel, by udzielać chrztu wzywającego do nawrócenia. Nie był to sakrament. Był to znak uświadamiający człowiekowi jego grzech i wzywający do przemiany – nawrócenia. Potrzebę oczyszczenia wyrażało zanurzenie w wodach rzeki. Przychodzący do Jana szukali odpowiedzi na pytania dotyczące codziennego życia: co czynić, by podobać się Bogu? Wielu zastanawiało się, czy Jan nie jest Mesjaszem – Wybawicielem, tym, którego Izrael oczekiwał od wieków. Takim domysłom Jan Chrzciciel sprzeciwiał się w sposób jednoznaczny. Zapowiadał Kogoś mocniejszego od niego: Zbawiciela mającego moc oczyszczenia ludzkiego serca.
Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić zdumienie proroka, gdy zapowiadany przez niego Mesjasz przyszedł nad wody Jordanu. Dlaczego Jedyny Sprawiedliwy prosił go o chrzest nawrócenia? Przecież nie miał grzechu. To on – Jan Chrzciciel potrzebował chrztu od Niego. Wszystko to było prawdą, ale Jezus przyszedł nad Jordan, okazując swą solidarność z grzesznymi ludźmi. Zanurzył się w jego wody nie dla własnego oczyszczenia, ale by wziąć na siebie ludzkie grzechy. Zszedł w miejsce naznaczone upadkiem i śmiercią, aby podźwignąć człowieka i przywrócić mu życie. To, co dokonało się w wodach Jordanu, stało się zapowiedzią łaski, którą człowiek otrzymuje w chwili chrztu świętego: oczyszczenia z grzechu i obdarowania nowym życiem mającym źródło w Bogu. Dziś dostęp do tego miejsca jest utrudniony. Przez rzekę Jordan przebiega granica pomiędzy dwoma państwami: Izraelem i Jordanią. Po stronie zachodniej, należącej do Izraela, możemy podejść na wzmocnioną skarpę położoną nad brzegiem rzeki, by spojrzeć na okolice miejsca chrztu Jezusa. Jeśli chcemy dotrzeć do samego miejsca chrztu, znajdującego się na wschodnim brzegu, musimy wpierw przekroczyć granicę pomiędzy dwoma państwami i znaleźć się po stronie jordańskiej. Przejście graniczne znajduje się nieco powyżej miejsca chrztu. Obie strony łączy niewielki most. W miejscu zwanym Wadi Charrar archeolodzy odsłonili pozostałości po bizantyjskiej bazylice upamiętniającej chrzest Jezusa i miejsce, w którym nauczał Jan Chrzciciel. Znajdowało się ono przy jednej z odnóg rzeki. Wędrując drogą skrytą wśród zarośli trzcin możemy dojść do głównego koryta rzeki. Przy brzegu, nieopodal niedawno zbudowanego kościoła greckiego, znajduje się współczesna chrzcielnica. Bywa, że przybywający tu pielgrzymi są świadkami udzielanego chrztu. Za chrzcielnicą spotkamy drewniane schody. Prowadzą na brzeg Jordanu. Choć nad odwiedzającymi miejsce czuwa żołnierz strzegący granicy to każdy, kto chce, może zejść do samej rzeki. Na pierwszy rzut oka wody Jordanu wydają się być bardzo mętne. Ich powierzchnia ma prawie zieloną barwę. Jakie zdumienie budzi się w nas, gdy woda nabrana do ręki okazuje się krystalicznie czysta. Tutaj chyba każdy wspomina własny chrzest. Dziękuje Bogu za wielki dar życia wiecznego i łaskę włączenia do wspólnoty Kościoła.
W drodze powrotnej warto nawiedzić okoliczne groty. Może jedna z nich służyła Janowi Chrzcicielowi za schronienie? A może któraś była świadkiem wniebowstąpienia proroka Eliasza opisanego na kartach Starego Testamentu – szczególnej chwili śmierci męża Bożego, w której pozostawił Elizeuszowi własny płaszcz, czyniąc go swym następcą? Tym płaszczem – jak opowiada Księga Królewska – Elizeusz (podobnie jak Eliasz) uderzył w wody Jordanu. Po ich rozstąpieniu przeszedł do Ziemi Izraela, by kontynuować dzieło swego duchowego mistrza: głosić słowo nawrócenia.
Pierwsze kroki prorok skierował do Jerycha – miasta znajdującego się naprzeciw ujścia Jordanu. Księga Królewska opowiada o znaku, jakiego dokonał wobec mieszkańców miasta. Żalili się oni, iż mimo korzystnego położenia nie mogą zbierać dobrych plonów, gdyż okoliczne wody są niezdrowe. Wtedy Elizeusz nakazał przynieść w nowej misie sól i wsypał ją do źródła wody, wypowiadając następujące słowa: „Tak mówi Pan: Uzdrawiam te wody, już odtąd nie wyjdą stąd ani śmierć, ani niepłodność”. Autor Księgi Królewskiej napisał, iż do czasów jemu współczesnych owe źródło dostarczało dobrej wody mieszkańcom miasta. Dzisiejsi mieszkańcy Jerycha chętnie pokazują źródło, z którego bije krystaliczna woda, nazywane źródłem Eliasza. Warto w tym miejscu przypomnieć zwyczaj dodawania soli do wody przed jej poświęceniem. Ma ona podkreślić moc oczyszczenia i dar Bożego życia, jakie posługujący się tą wodą otrzymują od Boga. Dlatego przy wejściach do domów chrześcijan znajdują się naczynia z wodą święconą. Przypominają, że łaska Boga chroni mieszkańców domów przed zepsuciem, grzechem i wspiera ich w czynieniu dobra.

ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!